W dniach 28 i 29 września tego roku, korzystając z zaproszenia Stowarzyszenia Watchdog Polska wziąłem udział w III Zlocie Fanów i Fanek Jawności, który odbył się w Pruszkowie obok Warszawy..
Organizacja Watchdog Polska działa od ponad 20 lat. Zajmuje się między innymi dostępem do informacji publicznej i udzielaniem pomocy prawnej w tym zakresie. Było to dla mnie bardzo inspirujące doświadczenie. Poznałem wspaniałych ludzi, a na prelekcjach dowiedziałem się wiele ciekawych rzeczy, o których miałem bardzo szczątkowe pojęcie.
Co ciekawe, będąc po raz pierwszy na tym zlocie, czułem się jakbym znał tych ludzi od lat i nie było to moje pierwsze spotkanie. Fani Jawności i członkowie Sieci Watchdog Polska zjechali się z całej Polski. W zlocie uczestniczyło ponad 100 osób. Poznałem kilka osób z podkarpacia, społeczników z Hajnówki, Lublina, Warszawy, Szczecina i innych miast.
O ile ja poruszane tam tematy traktowałem do tej pory jako hobby, to w działaniach przebywających tam osób, widziałem pasję i misję którą mają do wykonania. Na prelekcjach poruszano wiele wątków, a w przerwach dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami związanymi z władzą samorządową i dostępem do informacji. Dowiedziałem się między innymi co to jest i jak sobie radzić ze SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation) czyli pozwom przeciwko udziałowi publicznemu, jak technologia ułatwia nam korzystanie z prawa do informacji i o prawie do Jawności Jednostek Samorządu Terytorialnego.
Dyskusja po prezentacjach była bardzo żywa – uczestnicy dzielili się swoimi doświadczeniami w pozyskiwaniu danych, często zwracając uwagę na problemy z długim czasem odpowiedzi lub odmowami urzędników. Ktoś zwrócił słuszną uwagę na brak świadomości wśród mieszkańców o ich prawach do dostępu do informacji publicznej oraz na problemy związane z zawiłością przepisów. Myślę, że potrzebne są działania edukacyjne, które mają na celu szerzenie wiedzy na temat roli mieszkańców w kontrolowaniu działań samorządu.
Żałuję tylko, że nie zostałem w sobotę na wieczorze integracyjnym ale wykorzystałem ten czas aby spędzić go z córką, która studiuje w Warszawie i mieszka w Józefowie. Spotkanie skończyło się w niedzielę i zaopatrzony w wiedzę, chęci do działania i podarowany paprykarz szczeciński wróciłem do domu 🙂
