Tandem

Wreszcie razem na rowerze!

Jazda rowerem to znakomita forma spędzania wolnego czasu. Przyznaję, że nie mam wielkich osiągnięć. Robiłem wycieczki najwyżej po 50 km, ale od zawsze lubiłem jeździć. Samotne wycieczki jednak to nie to samo. Wiadomo, że raźniej i fajniej jest wspólnie przeżywać miłe chwile, napawać się ładnymi widokami i świeżym powietrzem, niż samemu. Zawsze chciałem jeździć ze swoimi dziećmi, ale Natalia jakoś nie lubi roweru. Nati to wojowniczka i interesuje ją tylko Karate, a Marcin niestety nie radzi sobie na dwukołowym rowerze, przez swoje problemy z nogami i równowagą, nad czym ubolewa, bo lubi ze mną jeździć. Lekarze również zalecają, aby jeździł jak najwięcej.

Jazda rowerem bardzo pomogłaby Marcinowi w rehabilitacji. Co prawda, dzięki Mieszkowi ma nowiutki trójkołowy rower z PCK, ale jest już trochę mały i nadaje się raczej na jazdę ulicami osiedla, niż na jakieś większe wycieczki.
Czasem jednak jeździmy sobie razem i te kilka kilometrów z radością i satysfakcją robimy. Marzeniem Marcina i moim jest jednak pokonywanie dłuższych odległości. Z zazdrością więc patrzyłem na swoich znajomych, którzy robili całodzienne wycieczki rowerowe.

Ale przecież jak nie ma marzeń to nie ma się co spełnić :)
Myślałem, myślałem i wymyśliłem. Problem od dzisiejszego dnia jest rozwiązany. Wczoraj zakupiliśmy rower w Lublinie, w firmie która specjalizuje się w produkcji rowerów rehabilitacyjnych.
Mamy pogromcę szos, czerwone ferrari wśród rowerów, demona szybkości i wytrzymałości, robiony na specjalne zamówienie – Tandem firmy Jasid :)
Tandem jest składany i mieści się nawet do bagażnika cinquecento.

Parametry:

  • Rama: składana z obniżonym przekrokiem
  • Długość: 230 cm
  • Widelec: amortyzowany Suntour / RST / Zoom
  • Mostek aluminiowy, regulowany w 3 płaszczyznach
  • Sztyca amortyzowana
  • Koła: 26’ stożkowe, aluminiowe obręcze
  • Piasty: aluminiowe, wzmacniane na łożyskach maszynowych
  • Wolnobieg: Shimano
  • Przerzutka tył: Shimano / Deore
  • Manetki: Shimano
  • Suporty: łożyska maszynowe
  • Hamulce: V-break aluminiowe
  • Siodełka: szerokie, kanapowe GEL
  • Pedały: trekkingowe, antypoślizgowe
  • Nóżka: tak
  • Komplet oświetlenia LED, błotniki, bagażnik,dzwonek

Od dziś, gdy zobaczycie kogoś w naszej gminie na czerwonym tandemie to na pewno będziemy my! Drugiej takiej maszyny z pewnością nie ma w okolicy.
Osiedlowe wycieczki raczej jednak nie są w obrębie naszych zainteresowań, bo mamy w planie długie i częste wyjazdy. Prawdopodobnie będziemy transportować rower i jeździć gdzieś dalej. Zakupimy sakwy i w miarę możliwości większość część dnia spędzimy pedałując.

Zakup roweru, realizacja marzeń i możliwość rehabilitacji, jest możliwy między innymi dzięki specjalnemu funduszowi rehabilitacyjnemu. Chcemy tą drogą podziękować wszystkim tym, którzy w ten sposób wsparli Marcina. Postanowiliśmy, że będziemy publikować zdjęcia i relacje z naszych wycieczek.
Jeszcze raz dziękujemy i jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc. Do zobaczenia w trasie!

Zdjęcia z dzisiejszej jazdy. BTW. Pierwszą przewrotkę mamy zaliczoną :)

Pit i MarcinzNS

Głosujemy na projekt Budżetu Obywatelskiego!

Mieszkańcy Miasta i Gminy mogą do końca sierpnia oddawać swoje głosy w Nowosarzyńskim Budżecie Obywatelskim.

Głosujemy na jeden z czterech poprawnie zgłoszonych projektów, stawiając znak x w pierwszej kolumnie obok wybranego projektu.

Głosować można:
1. osobiście w Punkcie Obsługi Interesanta Urzędu Miasta i Gminy,
2. wysyłając na adres UMiG wypełnioną i podpisaną kartę do głosowania z dopiskiem na kopercie „Budżet Obywatelski – Głosowanie”,
3. wysyłając wypełnioną i podpisaną kartę do głosowania w formacie pdf lub jpg pocztą elektroniczną na adres: umig@nowasarzyna.eu.

Chyba skorzystam z trzeciego punktu i wyślę głos swój i swojej rodziny e-mailem.

Zagłosuję na projekt nr 1

Jest to “Budowa plaży miejskiej na Osiedlu Janda” a budżet przeznaczony byłby między innymi na wykarczowanie zarośli oraz uporządkowanie terenu pod zabudowę, wyrównanie terenu wraz z wywózką nadwyżki ziemi, dostawa piasku wraz z jego rozsypką, montaż 2 stanowisk do gry w piłkę siatkową na działce o nr. ewid. 1420, ogrodzenie od strony stawów celem zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom.

Teraz trochę posłodzę. Mamy tu takiego przewodniczącego osiedla, jakiego Nowa Sarzyna nie miała od wieków. Nie głosowałem na niego, popierając swojego kolegę ale teraz przekonałem się, że chyba ciężko byłby komuś innemu poświęcać aż tyle czasu i załatwiać tyle spraw. Widzę, że Pan Stanisław Misiak cały czas kontroluje to, co się dzieje między blokami, tak samo jak na Jandzie. Już od początku interweniował w sprawie doprowadzeniu do porządku prywatnych działek, pozostawionych bez żadnej opieki.
Zorganizował  świetny plac zabawa nad rzeką, wybudowano tu altankę, obiekt jest monitorowany , co jakiś czas nowe dodatki i widzę, że bardzo często przychodzą tu rodziny z dziećmi z całej Nowej Sarzyny.

Ostatnio zamontowano w kilku miejscach nowe, profesjonalne tablice informacyjne. Jestem pełen uznania. Brawo!

Wrzucam kilka fotek placu zabaw nad rzeką:

Zrobienie fajnej plaży przy tym placu zabawa byłoby super sprawą dla wszystkich mieszkańców Nowej Sarzyny, dlatego też proszę o oddanie głosu na ten projekt nr 1 (pierwszy na karcie do głosowania)

Niemal każdy kandydat na burmistrza obiecywał nam zalew. Może chociaż dzięki temu projektowi będziemy mieć fajną plażę dla dzieciaków :)

Podaje link do karty do głosowania: http://www.nowasarzyna.eu/budzetobywatelski/art2,rozpoczynamy-glosowanie.html

 

Rok bez używek?

Dokładnie 23 lipca 2016 w Krakowie, dzień przed moimi urodzinami i przed koncertem Luxtorpedy, trzy dni przed Dniami Młodzieży,  podczas przemiłego jak zwykle spotkania u rodziny z wujkiem Mirkiem i z panem Jackiem Danielsem, a raczej z kilkoma panami,  zaciągając się jak szeryf z Rio Bravo Marlborasem i wypuszczając dym niczym komin z Nowej Huty, wpadłem na chytry plan..


Część I

Postanowiłem od jutra nie palić. Sprawdzić czy jednak jestem uzależniony, czy nie. Nawet nikt nigdy nie brał tego na serio. Brzmiało to jak “od jutra biegam”, albo “od jutra nie będę jadł kolacji”. Przeważnie palenie rzucałem od nowego roku, od kolejnych urodzin, od nowego miesiąca i co jakiś czas od poniedziałku. Zawsze powtarzałem sobie i innym, że nie jestem nałogowym palaczem, bo nie muszę palić. Palę, bo chcę. Bo się lepiej z tym czuję. Gdybym nie chciał, to bym nie palił.

Wyjawiłem swój zamiar Mirkowi, sącząc kolejnego drinka i zaciągając się kolejnym papierosem. Miro skinął głową ze zrozumieniem i powagą. Doceniłem, że mi wierzy i że uznał to za dobry pomysł. Przynajmniej tak to wyglądało.
Poczułem się dumny ze swojego planu i chyba się w jakiś sposób dowartościowałem.
Zaraz jednak zapaliło się mi światełko, że przecież to nielogiczne Dlaczego mam rezygnować z czegoś, co lubię. Może po prostu sobie zrobić przerwę? Tak, roczna przerwa w paleniu, to ma sens.
To było jak budowanie zamków na piasku gdy pełno w szkle, cytując Lady Pank. Pewnie adrenalina jeszcze buzowała, bo cały dzień spędziliśmy w Energylandii i bujaliśmy się na Roller-Coasterze

Planowanie to piękna rzecz, więc idąc za ciosem postanowiłem też, że zrobię sobie również przerwę w spożywaniu napojów alkoholowych. Dobrze, że poszedłem zaraz spać, bo strach myśleć jakie ograniczenia mógłbym sobie jeszcze nadać.

Rano w dzień urodzin poczułem się jak profesjonalny asceta, odmawiając sobie nawet pysznego śniadania. Południe zmarnowane w Ikei, ale o 17 super koncert na Rynku Podgórskim. Tomasz Antkowiak, Maleo Reggae Rockers, Arka Noego i Luxtorpeda. Udało się porozmawiać z Litzą i Krzyżykiem. Koncert świetny, chociaż krótki.


Część II

Po koncercie postanowiliśmy z Marcinem poczekać za bramą. Marcin na wózku, bo długo na nogach nie ustoi i bezpieczniej dla niego. Ciemno. Ludzi pełno z różnych krajów, bo to przecież pojutrze “Dni Młodzieży”. Czekamy, żartujemy i nagle pojawiło się przy nas dwóch młodych gości, witają się i wypytują o Marcina.
Powiedziałem, że jest OK, to dzielny chłopak i sobie radzi. Zdziwiony tym zainteresowaniem zupełnie obcych osób, sprawdziłem dyskretnie niczym James Bond, czy ktoś mi kamery z plecaka nie chce zajumać.

Intencje chłopaków okazały się jednak nad wymiar szczere. Zapytali się mnie wprost czy będę miał coś przeciwko temu, jeśli się pomodlą o zdrowie Marcina. Że są z jakieś wspólnoty, coś o Jezuitach, dokładnie nie pamiętam.
No przecież nie będę protestował, jeśli ktoś chce się pomodlić o zdrowie mojego kochanego syna. Że są z jakiejś wspólnoty? Litza też jest z jakiejś, ale jeszcze nie udało mi się wypowiedzieć z pamięci jakiej, bo przy próbie to sobie język łamie.  Nie bardzo kumam te wspólnoty, a jedynym księdzem, do którego żywię wielki szacunek i słucham jego wypowiedzi jest Grzegorz Kramer.

– Módlcie się! – powiedziałem.
– A nie będzie pan miał nic przeciwko temu, jak nasza modlitwa będzie nieco charyzmatyczna? – zapytał nieśmiało jeden z nich.

Nie bardzo byłem świadomy, o co im chodzi, ale oceniając ich wagę, to nawet gdyby ich zsumować, to nie chodziliby w mojej, wiec odpowiedziałem, że nie ma sprawy

I tak kilkadziesiąt metrów od kościoła, wieczorem, niemal na środku ulicy, dwóch panów klęczy i się modli przed wózkiem, w którym siedzi Marcin. Jeden modli się na głos szybciej, drugi ciszej i wolniej. Ja stoję i patrzę, a że mi się głupio zrobiło, to uklęknąłem z nimi i odmówiłem Zdrowaś Maryjo i Ojcze Nasz, za zdrowie Marcina i za pomoc w moim postanowieniu.

Po jakiś 10 minutach podziękowali nam, życzyli Marcinowi dużo zdrowia i że Jezus wysłucha modlitwy i że będą się jeszcze modlić. Dali mu jakieś książeczki, obrazki i inne gadżety i jak się pojawili tak zniknęli. Tak sobie pomyślałem, tylko synu nie wstawaj teraz z tego wózka, bo jak wstaniesz to zrobisz niezły popłoch.

Jeszcze byłem w lekkim szoku, nie minęło 10 sekund, jak dołączyła do nas Ela z Nati i cała rodziną.

Marcin zmontował film z tego weekendu.


Część III

Dokładnie za 24 dni minie rok, odkąd nie wziąłem do ust ani jednego papierosa i ani grama alkoholu. Najtrudniej było odmówić sobie piwa nad morzem i przy grillu,  whisky z kolegami, możliwości poimprezowania z chłopakami z Le Moor. Głupio było nie napić się na spotkaniach rodzinnych zwłaszcza, że całe to postanowienie nie miało żadnego głębszego sensu poza tym, żeby sprawdzić swoją silną wolę.
Natalia wspomagała mnie cały czas, dopingowała i mówiła, że jest ze mnie dumna. Dla samego tego było warto.
Do palenia raczej nie wrócę, ale w barku się co nieco uzbierało :)