niebezpiecznik

Wieczór z “Niebezpiecznikiem.PL”

“Jak nie dać się zhackować” – pod takim hasłem dzisiaj w Rzeszowie poprowadził wykład Piotr Konieczny, ekspert ds. bezpieczeństwa i wielokrotny zdobywca nagród za najlepsze prelekcje na największych polskich konferencjach poświęconych bezpieczeństwu IT.

Pan Piotr Konieczny jest założycielem Niebezpiecznik.pl i wraz ze swoim zespołem wykonuje audyty i testy penetracyjne systemów teleinformatycznych oraz prowadzi szkolenia zarówno dla administratorów i programistów jak i dla zwykłych pracowników polskich firm.

Od razu jak przeczytałem informację o panu Piotrze przed oczami miałem Roberta Redforda i jego ekipę w filmie Sneakers. :) Dokładnie te same klimaty.

Sala kinowa w Milenium hall zapełniona. Usiedliśmy z Marcinem w drugim rzędzie, żeby widzieć wszystko jak najlepiej. Przez chwilę zastanawiałem się, co my tu robimy. Obok starszy pan ukradkiem pociągał z gwinta jakąś ćwiarteczkę wódki i nie wyglądał na kogoś, kto by zajmował się branżą informatyczną. Gdy wyciągnął browara zastanawiałem się, czy nie jestem uczestnikiem jakiegoś eksperymentu socjotechnicznego. Na wszelki wypadek zwiększyłem swoją czujność. :)

Na początku wykładu pan Piotr mówił o rzeczach, które są dla mnie oczywiste. Czy można zaskoczyć kogoś, kto swoją przygodę z Internetem zaczynał jeszcze na modemach 9600? Spoofing nie był jakimś zaskoczeniem, ogólne zasady poruszania się bezpiecznie w sieci zna moja cała rodzina. Cóż, może jednak Marcin się czegoś nowego dowie.

Z godziny na godzinę jednak pogląd mi się zmienił. O jak wielu rzeczach zapomniałem, nie pomyślałem, nie wiedziałem. Nikt nie jest doskonały, nikt nie jest bezpieczny. Każdego można oszukać, okraść, naciągnąć. Wychodzi na to, że im ktoś jest bardziej pewny siebie, tym łatwiej. Rutyna również jest niebezpieczna.

Zgłosiliśmy się z Marcinem do eksperymentu i wystąpiliśmy przed zgromadzoną w sali publicznością. Podaliśmy panu Piotrowi nasze nr telefonu i podnieśliśmy ręce do góry ze swoimi smartfonami. Za chwilę mój telefon zadzwonił, na wyświetlaczu ukazało się zdjęcie Marcina i napis: “Marcinek”. Tak, to Marcin do mnie dzwonił… ale jak? Przecież wszyscy widzieli jego telefon i to, że nie wybierał żadnego numeru. Okazuje się, że nr telefonu tez można łatwo zespoofować i przyznam szczerze, że o tym nie miałem pojęcia. W nagrodę za udział w eksperymencie dostaliśmy dwa sprzętowe Security Key.

Mnóstwo przydatnej informacji przekazanej w sposób przystępny dla każdego. Tak samo dla człowieka, który nie jest w branży informatycznej, jak i dla tych, którzy są internetowymi wyjadaczami.

Pan Piotr Konieczny przez ponad 4 godziny przekazał nam :

  • Jak nie paść ofiarą popularnych w Polsce oszustw internetowych, scamów i przekrętów
  • Jak poprawnie zabezpieczyć komputer i smartfona, aby nie zostały one zhackowane przez cyberprzestępców
  • Jak chronić swoją prywatność w trakcie korzystania z e-maila i serwisów społecznościowych
  • Jak zabezpieczyć swoje dane i komunikację, aby nie zostały one przez nikogo przechwycone
  • Jak bezpiecznie robić zakupy w Internecie i Jak bezpiecznie korzystać z bankowości internetowej

Temat jest tak ważny, że powinien być już omawiany w szkole podstawowej, żeby wpoić dzieciom, jak bardzo duże są zagrożenia i czym może się skończyć nieodpowiedzialne korzystanie z Internetu.

Podsumowując. Polecamy wszystkim udział w wykładach Niebezpiecznika, bez względu na to jakie kto ma doświadczenie w IT.

#niebezpiecznik #nowasarzyna

Ojciec_z_synem

Nie samym kodem człowiek żyje :)

Od komputera trzeba czasem odpocząć, więc doskonalą okazją była wycieczka na Roztocze zorganizowana przez I Liceum Ogólnokształcące w Nowej Sarzynie. Zwiedziliśmy Zwierzyniec i przeszliśmy szlak na Bukową Górę w Roztoczańskim Parku Narodowym. Marcin wykazał się siłą charakteru i podjął się przejścia po stromych schodach. To była najdłuższa trasa, jaką przeszedł w tym roku. Doskonała okazja na przygotowanie się do wymarzonego pokonania Tarnicy.

Zwiedziliśmy rezerwaty „Czartowe Pole” i „Nad Tanwią”. Na baszcie widokowej przy kamieniołomach zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Oprócz Zwierzyńca i Józefowa, zwiedziliśmy Susiec. Wieczorem w Ośrodku Wypoczynkowym “Roztoczanka”  był pyszny grill przygotowany przez uczniów naszego liceum.

W drugim dniu pogoda już nie dopisała, ale udaliśmy się do Obozu Zagłady w Bełżcu, o którym nawet nie wiedziałem. Byliśmy z Marcinem w Sobiborze, ale muzeum w Bełżcu naprawdę zrobiło na nas duże wrażenie. Fantastyczny przewodnik przez cztery godziny opowiadał o historii obozu. Na koniec podziękował nowosarzyńskim uczniom za to, że docenili powagę miejsca, w którym się znajdowali, że zadawali pytania i byli zainteresowani historią. Był naprawdę pod wrażeniem dojrzałości naszej młodzieży, bo z tym bywa różnie w tego typu miejscach.

Z wycieczki wróciliśmy zadowoleni. Dziękujmy wszystkim za miło spędzony czas. Za tydzień czeka nas konferencja programistyczna w Rzeszowie poświęcona tematyce Software Craftsmanship. Dodam jeszcze, że moja córka Nati jest super ;-)

Snowdon

Wspomnienia roku 2018

Najmilsze wydarzenia dla mnie w kończącym się roku są związane z rodziną. Weekend, który najmocniej utkwił mi w pamięci, to wyjazd w Bieszczady i wyjście Marcina na jeden ze szczytów połoniny Wetlińskiej – Smerek. Dzień w którym Marcin pokazał swój charakter, swój upór w dążeniu do celu i pokonał własne słabości. Był to też pierwszy wypad z synem pod namiot w góry. Niesamowite przeżycie, zwłaszcza z wujkiem, który mieszkał w dzieciństwie w Cisnej i snuł opowieści o górach i góralach.

Drugie dla mnie ważne wydarzenie, to sukces Natalii na turniejach. Niewątpliwie był to jej rok. Zdobycie Mistrzostwa Europy, Pucharu Europy i Mistrzostwa Polski w jednym roku, to coś niespotykanego. Codzienne treningi jednak muszą owocować. Ciągła jej nieobecność zaczyna być jednak dla mnie przytłaczająca.

Trzecim wydarzeniem, którego nie zapomnę był wyjazd do rodziny w Anglii i wycieczka do Walii na najwyższą górę Snowdon…

To był nasz drugi wyjazd do Agnieszki i Oskara. Za pierwszym razem z Marcinem zwiedziliśmy Coventry i Londyn, a za drugim razem byliśmy z Elą i główną atrakcją była Walia. Naprawdę niewiele można zobaczyć w jeden dzień, ale tym co zobaczyłem, byłem zachwycony. Pojechaliśmy specjalną trasą, gdzie było mnóstwo pasących się owiec na pięknych górzystych wrzosowiskach. Wyjazd specjalnym pociągiem na górę Snowdon też był atrakcyjny. Z przyjemnością słuchałem opowieści Oskara o zwyczajach Anglików. W drodze powrotnej pojechaliśmy do pubu na walijskie jedzenie i piwo, tzn “Ale”.
Nie pamiętam nazwy tego piwa ale smakowało mi wybitnie. Mało nasycone dwutlenkiem węgla, mętne, ale chłodne i bardzo smaczne.

Niewiele podróżowałem w swoim życiu, ale mogę stwierdzić, że najbardziej ciekawi mnie w obcych krajach, jak się żyje w małych miastach i na wsiach. Interesują mnie zwyczaje mieszkańców, ich kultura, historia miejscowości i oczywiście jedzenie. Dlatego zawsze staram się jeść regionalne potrawy. Jeśli mógłbym wybrać gdzie pojechać, czy Nowego Yorku, Wiednia lub Rzymu, to z pewnością wybrałbym małe miejscowości w Szkocji, Irlandii lub Walii. W Słowenii zachwyciły mnie góry i ciasne uliczki małych miejscowości, takich jak np. Tolmin.

Korzystając z okazji, chciałbym swoim przyjaciołom, znajomym i wszystkim odwiedzającym moją stronę, życzyć w Nowym Roku 2019, wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, pomyślności i słusznych wyborów.


PS. informuję, że kilka tygodni temu, zawiesiłem na pewien czas swoje konto i stronę na Facebooku. Za bardzo mnie rozpraszał, a chcę skupić się na kilku ważnych dla mnie projektach. Kontakt ze mną nie jest jednak w żaden sposób dla zainteresowanych utrudniony.