szyfr

Uwaga! Nieprzyjaciel podsłuchuje – Kryptografia wczoraj i dziś

“Szyfry towarzyszą nam na każdym kroku – korzystamy z nich, logując się do portalu społecznościowego, korzystając z telefonu komórkowego albo płacąc za zakupy kartą zbliżeniową. Wiedza na temat technik wykorzystywanych do ochrony naszych danych i pieniędzy pozwala nam sprawniej unikać pułapek zastawianych przez cyberprzestępców.”

W sobotę zwiedziliśmy Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie. Mieliśmy okazję oglądnąć unikalne eksponaty związane z przesyłaniem informacji (telegraficzne, telefoniczne, radiowe), z których korzystało między innymi wojsko, wywiad czy Solidarność podczas stanu wojennego. Te właśnie urządzenia niejednokrotnie zmieniały bieg historii.

Mogliśmy zaszyfrować tekst ROT13, porozumiewać się głosowo przy pomocy światła fototelefonem czyli urządzeniem Kichtsprechgerat 80/80 wykorzystywanym przez Niemców podczas II wojny światowej, czy skorzystać z systemu binarnego.

Niezwykle ciekawy i pouczający dzień zwłaszcza, że temat bezpieczeństwa informacji jest naszą pasją.

Rok bez używek?

Dokładnie 23 lipca 2016 w Krakowie, dzień przed moimi urodzinami i przed koncertem Luxtorpedy, trzy dni przed Dniami Młodzieży,  podczas przemiłego jak zwykle spotkania u rodziny z wujkiem Mirkiem i z panem Jackiem Danielsem, a raczej z kilkoma panami,  zaciągając się jak szeryf z Rio Bravo Marlborasem i wypuszczając dym niczym komin z Nowej Huty, wpadłem na chytry plan..


Część I

Postanowiłem od jutra nie palić. Sprawdzić czy jednak jestem uzależniony, czy nie. Nawet nikt nigdy nie brał tego na serio. Brzmiało to jak “od jutra biegam”, albo “od jutra nie będę jadł kolacji”. Przeważnie palenie rzucałem od nowego roku, od kolejnych urodzin, od nowego miesiąca i co jakiś czas od poniedziałku. Zawsze powtarzałem sobie i innym, że nie jestem nałogowym palaczem, bo nie muszę palić. Palę, bo chcę. Bo się lepiej z tym czuję. Gdybym nie chciał, to bym nie palił.

Wyjawiłem swój zamiar Mirkowi, sącząc kolejnego drinka i zaciągając się kolejnym papierosem. Miro skinął głową ze zrozumieniem i powagą. Doceniłem, że mi wierzy i że uznał to za dobry pomysł. Przynajmniej tak to wyglądało.
Poczułem się dumny ze swojego planu i chyba się w jakiś sposób dowartościowałem.
Zaraz jednak zapaliło się mi światełko, że przecież to nielogiczne Dlaczego mam rezygnować z czegoś, co lubię. Może po prostu sobie zrobić przerwę? Tak, roczna przerwa w paleniu, to ma sens.
To było jak budowanie zamków na piasku gdy pełno w szkle, cytując Lady Pank. Pewnie adrenalina jeszcze buzowała, bo cały dzień spędziliśmy w Energylandii i bujaliśmy się na Roller-Coasterze

Planowanie to piękna rzecz, więc idąc za ciosem postanowiłem też, że zrobię sobie również przerwę w spożywaniu napojów alkoholowych. Dobrze, że poszedłem zaraz spać, bo strach myśleć jakie ograniczenia mógłbym sobie jeszcze nadać.

Rano w dzień urodzin poczułem się jak profesjonalny asceta, odmawiając sobie nawet pysznego śniadania. Południe zmarnowane w Ikei, ale o 17 super koncert na Rynku Podgórskim. Tomasz Antkowiak, Maleo Reggae Rockers, Arka Noego i Luxtorpeda. Udało się porozmawiać z Litzą i Krzyżykiem. Koncert świetny, chociaż krótki.


Część II

Po koncercie postanowiliśmy z Marcinem poczekać za bramą. Marcin na wózku, bo długo na nogach nie ustoi i bezpieczniej dla niego. Ciemno. Ludzi pełno z różnych krajów, bo to przecież pojutrze “Dni Młodzieży”. Czekamy, żartujemy i nagle pojawiło się przy nas dwóch młodych gości, witają się i wypytują o Marcina.
Powiedziałem, że jest OK, to dzielny chłopak i sobie radzi. Zdziwiony tym zainteresowaniem zupełnie obcych osób, sprawdziłem dyskretnie niczym James Bond, czy ktoś mi kamery z plecaka nie chce zajumać.

Intencje chłopaków okazały się jednak nad wymiar szczere. Zapytali się mnie wprost czy będę miał coś przeciwko temu, jeśli się pomodlą o zdrowie Marcina. Że są z jakieś wspólnoty, coś o Jezuitach, dokładnie nie pamiętam.
No przecież nie będę protestował, jeśli ktoś chce się pomodlić o zdrowie mojego kochanego syna. Że są z jakiejś wspólnoty? Litza też jest z jakiejś, ale jeszcze nie udało mi się wypowiedzieć z pamięci jakiej, bo przy próbie to sobie język łamie.  Nie bardzo kumam te wspólnoty, a jedynym księdzem, do którego żywię wielki szacunek i słucham jego wypowiedzi jest Grzegorz Kramer.

– Módlcie się! – powiedziałem.
– A nie będzie pan miał nic przeciwko temu, jak nasza modlitwa będzie nieco charyzmatyczna? – zapytał nieśmiało jeden z nich.

Nie bardzo byłem świadomy, o co im chodzi, ale oceniając ich wagę, to nawet gdyby ich zsumować, to nie chodziliby w mojej, wiec odpowiedziałem, że nie ma sprawy

I tak kilkadziesiąt metrów od kościoła, wieczorem, niemal na środku ulicy, dwóch panów klęczy i się modli przed wózkiem, w którym siedzi Marcin. Jeden modli się na głos szybciej, drugi ciszej i wolniej. Ja stoję i patrzę, a że mi się głupio zrobiło, to uklęknąłem z nimi i odmówiłem Zdrowaś Maryjo i Ojcze Nasz, za zdrowie Marcina i za pomoc w moim postanowieniu.

Po jakiś 10 minutach podziękowali nam, życzyli Marcinowi dużo zdrowia i że Jezus wysłucha modlitwy i że będą się jeszcze modlić. Dali mu jakieś książeczki, obrazki i inne gadżety i jak się pojawili tak zniknęli. Tak sobie pomyślałem, tylko synu nie wstawaj teraz z tego wózka, bo jak wstaniesz to zrobisz niezły popłoch.

Jeszcze byłem w lekkim szoku, nie minęło 10 sekund, jak dołączyła do nas Ela z Nati i cała rodziną.

Marcin zmontował film z tego weekendu.


Część III

Dokładnie za 24 dni minie rok, odkąd nie wziąłem do ust ani jednego papierosa i ani grama alkoholu. Najtrudniej było odmówić sobie piwa nad morzem i przy grillu,  whisky z kolegami, możliwości poimprezowania z chłopakami z Le Moor. Głupio było nie napić się na spotkaniach rodzinnych zwłaszcza, że całe to postanowienie nie miało żadnego głębszego sensu poza tym, żeby sprawdzić swoją silną wolę.
Natalia wspomagała mnie cały czas, dopingowała i mówiła, że jest ze mnie dumna. Dla samego tego było warto.
Do palenia raczej nie wrócę, ale w barku się co nieco uzbierało :)