Festiwal Spinacz w Kolbuszowej i Happysad

Od komputerów trzeba czasem odpocząć, więc wczoraj wykorzystaliśmy mega okazję i pojechaliśmy na XIV Spinacz Festiwal do Kolbuszowej, gdzie gwiazdą wieczoru był zespół Happysad. Jeździmy tam od kilku ładnych lat, bo jest super klimat i mocne brzmienie.
Natalia trenuje na obozie karate więc nie byliśmy w komplecie, a że mieliśmy wolne miejsca, to zabrali się z nami Asia z Damianem.

Na Spinaczu czujemy się tak, jakbyśmy przyjeżdżali do rodziny i tak jak rodzina jesteśmy traktowani :) Dorian tradycyjnie wręczył nam opaski VIP i zaprosił na „backstage”. Właśnie grali “Fern Eyes” znany kawałek – tak to był cover Motörhead. Przywitaliśmy się z panią Lucyną i stanęliśmy pod sceną. 

Doskonale zagrali chłopcy z 0% NORMY. To już chyba ich trzeci koncert na którym byliśmy i za każdym razem grają coraz lepiej. Nawet Eli się spodobało, bo zażyczyła sobie zdjęcie na tle zespołu. “Zrób mi zdjęcie z tymi przystojniakami” – No to zrobiłem ;-)

Ela i 0%NORMY

Marcinowi też później udało się zrobić pamiątkową fotkę z Mateuszem. Ogólnie jest Power w ich muzyce.

Marcin z Mateuszem z 0% NORMY

Po ”0% normy” wystąpiła kapela ”Rose Merry” z charyzmatyczną Kasią Krawczyk. Drugi raz widzieliśmy ich na scenie i niczym nas zespół nie zaskoczył. Grają tak samo dobrze jak ostatnio z pozytywnym przesłaniem. Naprawdę czuć klimat Led Zeppelin i fajnie, że tak młodzi ludzie tworzą tak dobrą muzykę. Poza tym Kasia jest bardzo ładna i bardzo miła :)

Rose Merry

Sam nie wiem, dlaczego u nas króluje Disco Polo, a w Kolbuszowej oddalonej zaledwie 50 km od Nowej Sarzyny, dobry rock. Tylko 50 km a taka przepaść. Co rok fantastyczne zespoły i nie są to żadne dni miasta. Kabanos, Luxtorpeda, Poparzeni Kawą Trzy, Happysad, LeMoor :)

No Happysad był kiedyś i w Nowej Sarzynie..

Chociaż w sumie, jak miałaby przyjechać do Nowej Sarzyny jakaś porządna rockowa kapela, to czulibyśmy się nieswojo wśród osób, którym taki rodzaj muzyki nie odpowiada, a tak to tylko 50 km i jesteśmy z ludźmi którzy kochają Rock and roll.
Pozdrawiamy wszystkich ze Spinacza, a w szczególności Doriana i jego mamę.

Piotr i Marcin

cieplo

Zwiedziliśmy Muzeum Techniki Kopernik w Warszawie

Będąc w stolicy chcieliśmy wykorzystać kilka godzin wolnego czasu, więc postanowiliśmy z Marcinem zwiedzić Muzeum Techniki Kopernik.

Jak się okazało zdobyć bilet “z marszu” nie jest tak prosto. Zdecydowanie polecamy zakupić bilety online ze sporym wyprzedzeniem. Udało się jednak kupić na godzinę 14:30, więc zdążyliśmy zwiedzić Krakowskie Przedmieście.

Z wizyty w muzeum jesteśmy bardzo zadowoleni. Mnóstwo ciekawych informacji, ekspozycji i możliwości przeprowadzania interesujących doświadczeń. Eksponatów znajduje się tam około 400 i nie sposób wszystko obejrzeć i wypróbować w trzy godziny.

Najważniejsze jest to, że można poznawać prawa nauki poprzez samodzielne przeprowadzanie doświadczeń na interaktywnych wystawach, a także uczestniczyć w warsztatach i pokazach naukowych. Na to jednak potrzeba dużo więcej czasu.

Centrum jest otwarte dla publiczności od 5 listopada 2010 roku, a sam pomysł na jego powstanie pochodzi od Łukasza Turskiego, profesora fizyki teoretycznej, popularyzatora nauki zajmującego się także upowszechnianiem fizyki.

Uwaga: Wszystko wskazuje na to, że wybierzemy się na dwudniowy Hackhaton “HackYeah“, który odbędzie się 14-15 września w Warszawie.
Pasowałby nam jeszcze jeden programista (może być początkujący), lub ktoś kto chce trochę “pogłówkować”. Nie jest drogo, bilety od 60 zł. Przejazd zapewniamy :)
Chętnych zapraszamy do kontaktu z Piotrem lub Marcinem.
Szczegóły na:
https://hackyeah.pl/
A tak było na HackYeah w tamtym roku:

Ojciec_z_synem

Nie samym kodem człowiek żyje :)

Od komputera trzeba czasem odpocząć, więc doskonalą okazją była wycieczka na Roztocze zorganizowana przez I Liceum Ogólnokształcące w Nowej Sarzynie. Zwiedziliśmy Zwierzyniec i przeszliśmy szlak na Bukową Górę w Roztoczańskim Parku Narodowym. Marcin wykazał się siłą charakteru i podjął się przejścia po stromych schodach. To była najdłuższa trasa, jaką przeszedł w tym roku. Doskonała okazja na przygotowanie się do wymarzonego pokonania Tarnicy.

Zwiedziliśmy rezerwaty „Czartowe Pole” i „Nad Tanwią”. Na baszcie widokowej przy kamieniołomach zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie. Oprócz Zwierzyńca i Józefowa, zwiedziliśmy Susiec. Wieczorem w Ośrodku Wypoczynkowym “Roztoczanka”  był pyszny grill przygotowany przez uczniów naszego liceum.

W drugim dniu pogoda już nie dopisała, ale udaliśmy się do Obozu Zagłady w Bełżcu, o którym nawet nie wiedziałem. Byliśmy z Marcinem w Sobiborze, ale muzeum w Bełżcu naprawdę zrobiło na nas duże wrażenie. Fantastyczny przewodnik przez cztery godziny opowiadał o historii obozu. Na koniec podziękował nowosarzyńskim uczniom za to, że docenili powagę miejsca, w którym się znajdowali, że zadawali pytania i byli zainteresowani historią. Był naprawdę pod wrażeniem dojrzałości naszej młodzieży, bo z tym bywa różnie w tego typu miejscach.

Z wycieczki wróciliśmy zadowoleni. Dziękujmy wszystkim za miło spędzony czas. Za tydzień czeka nas konferencja programistyczna w Rzeszowie poświęcona tematyce Software Craftsmanship. Dodam jeszcze, że moja córka Nati jest super ;-)