Najpopularniejszy Sportowiec (Powiat Leżajski)

Natalia bierze udział w plebiscycie sportowym gazety “Nowiny”. Plebiscyt polega na tym, aby glosować na danego sportowca przy pomocy wiadomości sms. Tzw “zwycięzca” awansuje do wojewódzkiego finału plebiscytu. Razem z Nati jesteśmy głęboko przekonani, że jeśli chodzi o zwycięstwa, to najbardziej zależy nam na tych na macie. One są prawdziwe.

Dlatego też, składamy serdeczne podziękowania wszystkim, którzy kibicują Natalii, gdy bierze udział w licznych turniejach karate. Jest to dla nas ważne, podtrzymuje na duchu i motywuje do walki. Dziękujemy za “trzymanie kciuków” i wszystkie miłe słowa.
Marcin zrobił Natalii stronę, gdzie można na bieżąco śledzić jej sukcesy: http://natalia.kondeusz.pl

Plebiscyt Nowin wydaje się znakomita zabawą, poza kilkoma wątpliwościami.

1. W plebiscycie rywalizują między innymi koleżanki i koledzy z Leżajskiego Klubu Kyokushin Karate. Wspólnie wylewają pot na treningach i dumnie reprezentują swój klub na zawodach. Wyścig o to, kto jest najpopularniejszy, jest dla nas niezrozumiały.

2. Głosuje się poprzez wysłanie konkretnego smsa na dany numer. Koszt jednego smsa to 2,46 zł. Jeśli ktoś na tym naprawdę korzysta, to organizator.

3. Plebiscyt może też mieć nazwę “na najbogatszego rodzica”, bo komu jak nie rodzicom zależy na tym, aby sukcesy jego dziecka były znane jak największej liczbie osób. Wydanie kilkuset zł na sms dla niektórych rodzin, na pewno nie jest problemem.

Razem z Nati postanowiliśmy, że nie będziemy prosić o głosy w tym plebiscycie na portalach społecznościowych co nie znaczy, że nie jest nam miło gdy jednak ktoś jej sukcesy docenia i głosuje. W chwili pisania tego tekstu już ma 54 głosy.
Może być komuś miło, gdy obcy ludzie doceniają jego działanie. Właśnie dlatego jutro wysyłam smsa na trenera, który moim zdaniem zrobił sporo dla sportu :)

Żeby zagłosować na Natalię Kondeusz trzeba wysłać sms o treści NNS.214 na numer 72355

Myślę, że będzie też w porządku, gdy podam informację o naszych kolegach i koleżankach z klubu:

Iza Dec sms o treści NNS.212 na numer 72355
Oliwia Wojtas sms o treści NNS.220 na numer 72355
Ania Szczuka sms o treści NNS.215 na numer 72355
Julia Żak sms o treści NNS.219 na numer 72355
Natalia Stachula sms o treści NNS.217 na numer 72355
Maciek Jeziorowski sms o treści NNS.218 na numer 72355

i w kategorii najpopularniejszy trener 2016

Dariusz Burda sms o treści NNT.91 na numer 72355
Leszek Kurasz sms o treści NNT.92 na numer 72355

Le Moor

lomorJakieś może cztery lata temu, wracając z Marcinem i Nati samochodem z Rzeszowa po zaśnieżonej drodze, słuchaliśmy, jak zwykle, dobrej muzyki. Oczywiście nie obyło się bez sporu, co w odtwarzaczu ma grać. Zrezygnowany włączyłem radio. Przeleciałem po kanałach radiowych i zatrzymałem się na fajnym brzmieniu. Dobra muza, chociaż zupełnie inna od tego, co słuchaliśmy do tej pory. Spojrzeliśmy z Nati na siebie, znacząco kiwając głową. W radio był koncert zupełnie nieznanego nam zespołu. Jedna piosenka, potem druga, trzecia.
Jakiś tekst o księdzu, dosyć odważny. Potem o strzelaniu i jeszcze coś zupełnie odmiennego. Gdy dotarliśmy do domu, Natalia dostała zadanie odnalezienia nazwy tego dosyć rytmicznego zespołu, który grał muzykę ciężką do sklasyfikowania.

Okazało się, że to kolbuszowski zespół “Le Moor” koncertował w Radio Rzeszów i była transmisja na żywo. Aż dziwne, że nic o nich nie słyszeliśmy. Jakoś się o tym zapomniało, dopiero gdy pojechaliśmy do Kolbuszowej specjalnie na zespół Kabanos, zobaczyliśmy i usłyszeliśmy Le Moor na żywo. Od razu obudzały się wspomnienia i od tamtej pory częściej w naszych odtwarzaczach mogliśmy usłyszeć znajome dźwięki. :)

15 listopada 2015 odbył się Turniej Karate Kyokushin w Ropczycach. Nati wtedy zdobywała medal za medalem. Z turnieju przywiozła dwa złote puchary. Wynagrodziliśmy sobie to w drodze powrotnej koncertem w Rzeszowie w klubie “Pod Palmą”. Byliśmy oczywiście posłuchać Le Moor i Kabanosa. Dwie fajne kapele w jeden dzień i to po sukcesie na turnieju to był po prostu rarytas.

Żałowałem, że nie było z nami Marcina, ale wiedziałem, że mu to wynagrodzę. 19 maja 2016 roku Natalia niestety na Mistrzostwach Europy w Bułgarii, ale my z Marcinem na Kulturaliach, a tam i Le Moor i Lao Che i Luxtorpeda. Zmarzliśmy jak cholera, aż Krzyżyk nam herbatę ciepłą przyniósł. :)
Marcin juz łapał muzykę Le Moor i jak się prezentuje zespół na scenie. Muzyka przyjemna, teksty ok i ta sekcja dęta. :)
Już na Spinacz do Kolbuszowej pojechaliśmy całą rodziną. Był nawet kolega Grześ ze swoim synem. Mówię do niego:
– Grześ, zobacz, teraz zagra super zespół, spodoba Ci się.
– Noo, niezłe – odpowiedział z uznaniem, a jego zdanie jest istotne.

Grześ też jest muzykiem, a jego syn Kuba specjalistą od gitary. Nie, żebym słodził, ale wymiata nieźle, wygrał kilka znaczących konkursów.
Po koncercie Le Moor`a miała grać Luxtorpeda. Myślę sobie, trzeba Marcina z tym wózkiem jakoś wkręcić bliżej zespołu. Podszedłem do ochroniarzy i nawijam, żeby nas wpuścili za barierkę. Ten, co rządził odpowiedział, że nie może, ale zapyta głównego organizatora. To mówię, pytaj pan. A on, że nie może, bo główny organizator właśnie śpiewa na scenie.
No to extra, myślę, nawet nie wiedziałem, że Dorian to wszystko ogarnia. Ochroniarz zapytał, czy możemy z Marcinem wejść za barierki i Dorian powiedział, że jak najbardziej, a to była fajna okazja do zrobienia sobie fotki z wokalistą :)

20160703_210234

Marcin zadowolony, że tato ma takie wejścia i już jesteśmy najbliżej Luxtorpedy. Zimno było, ale Krzyżyk o herbacie dla Marcina nie zapomniał :)

28 sierpnia 2016 na zakończenie wakacji pojechaliśmy, tym razem już specjalnie i tylko na Le Moor, z Marcinem do Rakszawy. Stoimy tam, czekamy, aż inne występy się skończą i mówię do Marcina:
– Chodź, może pogadamy z zespołem.
– Jasne! Chodźmy! – Marcin na to jak na lato. :-)

Podchodzimy, a Dorian idzie w naszym kierunku wskazuje na mnie i mówi:
– Piotr, prawda?
No, kurna, nie wiedziałem, że jestem tak znany! :)
Porozmawialiśmy z zespołem, szkoda, że niepełnym, bo nie było Krzyśka Białka, ale kilka zdań z Dorianem, z Leonem i czuliśmy się z Marcinem już pełnymi fanami.
Nawet mieliśmy pozdrowienia ze sceny. Marcin wniebowzięty! :)

20160828_184906

Gdy dowiedzieliśmy się, że zespół ma grać na MRock Festiwal w Tarnobrzegu, bez wahania pojechaliśmy cała rodziną… Szkoda tylko, że Le Moor nie przyjechał. Zaśpiewałem sobie: “Jeszcze jedna taka akcja..” :)
Byliśmy za to na 11. urodzinach zespołu 11. listopada 2016 i bawiliśmy się świetnie.

20161111_232649

Teraz o zespole.
Uważam, że jest to niedoceniana kapela. Ma swoich fanów, przyjaciół, ale za mało ich w mediach. Widać, że to, co robią, robią z pełnym zaangażowaniem. Charyzmatyczny Leon na gitarze, Dorian jak wczesny Kazik z lat 80, a Krzysiek Białek brzmi prawie jak Manzarek z The Doors no i ta trzyosobowa sekcja dęta z chłopaków, którzy chyba tyle samo spędzają czasu na siłowni, co na próbach. :) Polecamy wszystkim ten zespól.

Czekamy z Marcinem i Nati na kolejny koncert Le Moor,  a w sobotę zapraszamy do Rzeszowa. W Life House gra Luxtorpeda :)

Strona zespołu: http://www.lemoor.pl/

Fan Page: https://www.facebook.com/lemurowcy/?fref=ts

 

Moja Wicemistrzyni Polski

14872606_972723199522492_493487225_nMistrzostwa Polski w Karate Kyokushin to największy i najbardziej prestiżowy Turniej Karate w Polsce.

Całkiem niedawno dowiedziałem się, że Nati wraz z dwoma kolegami będzie reprezentowała Leżajski Klub Karate Kyokushin. Ucieszyłem się, ale nie liczyłem na jakąś dobrą pozycję, a tym bardziej na podium. Jak już kiedyś wspominałem, Karate Kyokushin jest jedno, natomiast zasady walki na każdym niemal turnieju są inne. Najbardziej restrykcyjne są właśnie przepisy Polskiego Związku Karate. Zawodnicy klasy junior muszą walczyć w tzw. Hogo – ochraniaczu tułowia. Niedozwolone są kopnięcia mae-geri na strefę jodan (kopnięcie w przód na głowę). Zasady te bardzo zawężają skuteczność walki, za to, z pewnością, są bezpieczniejsze dla zawodnika i chronią organizatorów przed odpowiedzialnością.

Nasz klub jest w organizacji IKO, a, co za tym idzie, przepisy na turniejach są bardziej liberalne. Najbardziej zbliżone do prawdziwego karate wpajanego przez twórcę Masutatsu Oyamę. Im bardziej na wschód Polski, tym karate jest twardsze i nie przypomina baletu. Ważna jest siła, skuteczność uderzenia, a nie tylko trafienie przeciwnika.

Natalia najlepiej czuje się właśnie w takim twardym karate. Bez Hogo, które poważnie ogranicza skuteczność w walce i z kopnięciami w przód, na głowę. Dlatego w Bułgarii, Mołdawii i Białorusi czuła się pewnie i mogła w pełni zaprezentować swoje umiejętności. O ile w Polskim Związku Karate wystarczy lekko kopnąć przeciwnika w głowę kopnięciem okrężnym, o tyle na zawodach IKO musi to zrobić wrażenie na przeciwniku.

Dlatego też pomyślałem sobie, że jeśli Natalia zdobędzie  brązowy medal, to odniesie wielki sukces, podobnie do tego, jak w Pucharze Polski w tamtym roku.

Wydawało mi się, że limit zwycięstw na ten rok został wyczerpany. :) Niespełna dwa tygodnie temu wróciła z Mołdawii, gdzie zdobyła złoty medal w kategorii juniorek.

22 października 2016 r. (sobota) w Olsztyńskiej Hali Widowiskowo – Sportowej “Urania” odbyły się XVII Mistrzostwa Polski Seniorów Open i Kata oraz Mistrzostwa Polski Juniorów Karate Kyokushin. Patronat Honorowy pełnił Ambasador Japonii. Impreza połączona była z Galą Sztuk i Sportów Walki. Organizatorem imprez był Olsztyński Klub Kyokushin Karate.  Udział w nich wzięło ponad 200 zawodników z 60 klubów z całej Polski, w tym medaliści Mistrzostw Świata, Europy i Polski.

Mistrzostwa były transmitowane na żywo, więc mogliśmy oglądać i kibicować Nati całą rodziną. W hali były trzy maty A, B i C i trzy kamery. Jedna kamera obejmowała jedną matę. Natalia walczyła na macie A.

Pierwsza walka była lekko chaotyczna i bez punktu. Nati walczyła z doświadczoną zawodniczką z Inowrocławia.  Po przepisowym czasie, bez punktu, sędzia główny podjął decyzję o dogrywce. Dogrywka też nie pokazała wyraźniej przewagi którejś z zawodniczek, po prostu Nati była nieco aktywniejsza. Przez nieuwagę niestety uderzyła ręką w głowę przeciwniczkę i groziło jej upomnienie,  ale obyło się bez tego. Sędziowie orzekli wygraną Natalii, ale szczerze powiem, że różnica była minimalna. Przy ogłaszaniu jednak był widać, że Natalia stoi twardo w fudo-dachi, natomiast  po przeciwniczce było widać spore zmęczenie.

Brązowy medal już pewny, teraz walka półfinałowa. Walka o finał przypadła jej również z doświadczoną zawodniczką z Ostrołęki, wicemistrzynią Pucharu Polski. Natalia przegrała z nią w tamtym roku, plasując się na trzeciej pozycji. Wiać było, że Weronika jest sporo wyższa i aktywna w walce. Zadawała celne, mocne ciosy. Zauważalne było jej dobre wyszkolenie. Niestety słabła z sekundy na sekundę i oddawała pole walki Natalce.

Natalia szła jak burza. Nie było widać żadnego zmęczenia. Schematyczne ciosy, jakby od lat nic innego nie robiła. Sędziowie orzekli wygraną Natalii. Dobra, ładna walka z wymagającą zawodniczką.

Walka finałowa. Już po godzinie 19:00. Wiem teraz, że Nati miała tu największe obawy. Nie sądziła, że dojdzie do finału i będzie walczyć o mistrzostwo. Przeciwniczka, również miała na imię Natalia i jest zdobywczynią złotego medalu w Pucharze Europy. Robi to wrażenie. Nati później niż przeciwniczka stoczyła walkę półfinałową i niestety miała mniej czasu niż ona na zregenerowanie sił. Na przeciw siebie stanęły więc dwie Natalie. Jedna wyższa o głowę, posiadaczka brązowego pasa, zdobywczyni Pucharu Europy i moja córeczka zaledwie z żółtym paskiem i mniejszym doświadczeniem w kumite.

W pierwszej minucie przeciwniczka Natalii była aktywniejsza. Widziałem jednak, że Nati testuje ją i zaatakuje w odpowiednim momencie. W drugiej minucie Nati już atakowała i było widać, że przeciwniczka słabnie. Walkę dziewczyny stoczyły bez punktu i widać było, że na żadnej ciosy nie robiły specjalnie wrażenia. Naprawdę liczyłem na dogrywkę, zwłaszcza, że była to walka finałowa, więc któraś z zawodniczek powinna zaakcentować swoją przewagę w walce.

Tak się jednak nie stało. Sędziowie orzekli wygraną Natalii z Ostródy. Nawet nie byłem zawiedziony. Można walkę finałową zobaczyć tutaj i każdy może wyrazić swoją opinię. Osobiście uważam, że brakło tu zaakcentowanego zwycięstwa na poziomie tej klasy zawodniczki.

Wicemistrzostwo Polski w Karate to wielkie wyróżnienie. Jestem dumny ze swojej córki. Nawet nie z tak prestiżowej wygranej, ale z tego, że tak samo przegraną jak i wygraną przyjmuje z pokorą. Nie tańczy jak dziecko na macie po ogłoszeniu werdyktu. Z szacunkiem i skromnością kłania się sędziom i przeciwnikom, a z maty schodzi przepisowo jak prawdziwy karateka. Wiem, jak ciężko pracuje na swoje zwycięstwa. Codzienne treningi pełne zaangażowania, odpowiednia dieta, analiza walk i odpowiedzialne podejście do życia.

Może to głupio zabrzmi, ale to ja mógłbym się od niej wiele nauczyć. Cierpliwości, systematyczności, konsekwencji i stylu walki. :) Cieszę się bardzo, że Nati wzbudza sympatię i jest lubiana w innych klubach. Martwi mnie natomiast, że  jest tak mało doceniana w swoim klubie i nie dostała szansy na udział w Pucharze Europy, który odbędzie się 26 listopada w Lublinie. Szkoda, byłaby szansa na rewanż.

Ale to Sensei decyduje, kto ma reprezentować Leżajski Klub Kyokushin Karate na mistrzostwach tej rangi i trzeba się z tym pogodzić. Osobiście jednak uważam, że jej zaangażowanie w życie klubu i treningi są warte docenienia.

OSU!

nati