Autorytet

Autorytety

Z definicji autorytetem może być osoba lub instytucja ciesząca się uznaniem, mająca kredyt zaufania co do profesjonalizmu, prawdomówności i bezstronności, w ocenie jakiegoś zjawiska lub wydarzenia.

Autorytetem dla mnie jest osoba, która ma moje uznanie i jest wiarygodna z uwagi na swoją wiedzę, doświadczenie i posiadane kompetencje, a także siłę i umiejętność pokonywania barier.
Mam kilka autorytetów i zaczynając od najbliższych mi osób, to autorytetem jest moja córka w zakresie sportu i zdrowego odżywiania się. Syn – jeśli chodzi o siłę charakteru – która pozwala mu na osiąganie rzeczy bardzo trudnych, wręcz niemożliwych z jego dolegliwością, a także żona, która potrafi znieść i pokonać wszelkie przeciwności losu, jest cierpliwa i zorganizowana.

Mam wiele autorytetów wśród kolegów i znajomych, których warto naśladować, bo są przykładem do naśladowania. Czy to robię? Nie zawsze, ale podziwiam ich za wiedzę i wiarę w to, co robią. Podziwiam ich i czasami zazdroszczę. Oni też mają swoje autorytety i wiem, że chcieliby się nimi podzielić.

Dla jednego z kolegów jest to Jezus, dla innych papież, dziennikarz, publicysta, aktor, piosenkarz, polityk, lub lekarz.

Każdy też w jakimś stopniu pracuje na swój autorytet, chce go budować. Może niekoniecznie chce być liderem, ale na pewno chce być uznawany za osobę prawdomówną i budzącą szacunek – może się do tego wprost nie przyznawać, ale w głębi odczuwa taką potrzebę.
Łatwo niszczyć czyjś autorytet, i obecnie jest to bardzo popularne zjawisko. Robimy to często bez ważnego powodu, wytykając kłamstwo, hipokryzję, niekompetencję. Często budujemy swój wizerunek na zasadzie dokopania innemu człowiekowi, wyśmiania go. Najczęściej jest to zauważane w polityce. Dlaczego piszę w pierwszej osobie liczby mnogiej? Przyznaję, że sam pod wpływem emocji zachowywałem się nie tak, jak powinienem. Przeważnie starałem się wypowiadać grzecznie, bez emocji i z kulturą, ale bywało różnie.

Bardzo dotknęło mnie kilka lat temu, gdy jeden z moich kolegów na forum zarzucił mi perfidnie kłamstwo. Polegało to na tym, że posądzał mnie o to, że coś wiem i to ukrywam, a ja naprawdę tego nie wiedziałem i, po powtórzeniu tego kilka razy, tak mnie to rozdrażniło, że chciałem się z nim spotkać i wyjaśnić to na osobności. Nikt nie lubi, gdy się go posądza o ukrywanie czegoś i kłamstwo. Mnie to szczególnie zabolało i byłem gotów bronić swojego honoru nawet w pojedynku :)

Ale wracając do meritum.

Dziwi mnie, że moi dobrzy koledzy, a także dobrzy znajomi, mają za wzorzec internetowych celebrytów, którzy nie tylko w swoich wypowiedziach używają wulgaryzmów, ale w swoich przekazach mówią jak do chamów i ludzi swojego pokroju. To, że ktoś wyraża swoje poglądy w sposób dobitny i prosty, ale również prostacki, nie jest wolnością od tzw. politycznej poprawności, ale zwykłym chamstwem i grubiaństwem. Poziom rynsztoka.

Nie mogę zrozumieć, jak ktoś może wierzyć, ufać i mieć za wzór polityka, który mówi w telewizji, że należy strzelać do dziennikarzy danej gazety czy telewizji. Który mówi z mównicy sejmowej, że „być może Pan Minister Szumowski nie zostanie powieszony na latarni przy pl. Trzech Krzyży przez lud Warszawy”. Taka postawa dyskwalifikuje polityka.
O innym polityku, który poniża kobiety i mówi o niepełnosprawnych dzieciach: „debil”, „idiota” i „bredzenie idioty”, nie zasługuje nawet na dwa zdania.

To, jakie mamy autorytety, jest bardzo ważne, bo wpływa na nas, nasze życie, a także – na naszych bliskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *