Podsumowanie wyborów i odpowiedzi na pytania

Pora na podsumowanie wyborów samorządowych.

To były najdziwniejsze wybory od 1989 roku, w których brałem udział. Kampania nijaka, kandydatów niewielu, tylko „cztery” komitety obywatelskie i jeden partyjny.
Po raz pierwszy na urząd burmistrza było jedynie dwoje kandydatów. Mam wrażenie, że nasza gmina nie rozwija się. Nie z tego powodu, że nie ma nowych dróg czy inwestycji, ale z tego, że ludzi jest jakby mniej.

Dla mnie najbardziej demokratyczne wybory są wtedy, gdy mamy jednomandatowe okręgi wyborcze. To są takie, jakie mieliśmy 4 lata temu, z okręgami wyborczymi, w których mandat zdobywa tylko jeden kandydat. Wtedy głosowanie jest proste. Głosuję na jednego kandydata w moim okręgu. Wygrywa ten, który dostaje największą liczbę głosów. Niestety ustawodawca znowu zmienił prawo wyborcze i w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców jest głosowanie systemem proporcjonalnym metodą D’Hondta.

Polemizowałbym, że w naszej gminie jest powyżej 20 tys. mieszkańców. Według danych z 1 stycznia 2018 jest ich 21 706. Ale liczymy tu osoby zameldowane. Gdyby osoby, które wyjechały w poszukiwaniu pracy z godnymi zarobkami wymeldowały się, myślę, że mieszkańców byłoby poniżej 20 000.

Wybory burmistrza

Nie wierzyłem w zwycięstwo pani Agaty Kusy od samego początku.

Po pierwsze:
Pani Agata zbyt późno rozpoczęła przygotowania do tych wyborów. Ktoś, kto chce rywalizować z kandydatem, który już swój urząd piastuje od kilku lat, ma bardzo utrudnione zadanie. Musi przekonać wyborców do tego, że będzie lepszym burmistrzem. Gdy spotkania z mieszkańcami robi się dwa dni przed wyborami, to nie może się udać. Do wyborów trzeba przygotowywać się kilka miesięcy wcześniej. Rozmawiać z ludźmi, uzyskać poparcie odpowiednich środowisk i przygotować mocną ekipę na swoje listy.

Po drugie:
Pretendent, który startuje z kandydatem partyjnym, nie walczy o stanowisko z nim samym, ale z całą partią i jej zwolennikami. Gdyby kandydat nie miał za sobą zaplecza partyjnego, to będą wtedy równe szanse. Wtedy i ja bym miał dylemat, na kogo oddać swój głos. Nigdy nie oddam głosu na partyjnego kandydata do samorządu. Każdy ma swoje zasady, a ja kieruję się właśnie takimi.

Jedno trzeba przyznać. Pani Agata jest jedyną osobą w naszej gminie, która miała odwagę podjąć wyzwanie i stanąć do walki o urząd burmistrza. Jestem pełen uznania, że ktoś próbował. Faktem jest również to, że po raz drugi kontrkandydat pana Andrzeja Rychla w naszym mieście uzyskał większość. Dwa lata temu wygrała pani Halina Pyszowska, teraz pani Agata Kusy. Warto się zastanowić, dlaczego tak jest. Zupełnie nie wiem, jak się do tego odnieść.  Radna Agata Kusy ma teraz możliwość wykazania się w Radzie Miejskiej.

Wybory do Rady Miejskiej

Są dla mnie największym zaskoczeniem. Zupełnie nie wiem, czym kierują się ludzie przy takim wyborze. Co do większości, to rozumiem. Ktoś, kto w jakikolwiek sposób działa na rzecz społeczeństwa lokalnego, jest rozpoznawalny, to OK, w innym przypadku – chyba komitet był głównym wyborem.
Smutno mi się zrobiło, gdy dowiedziałem się, z jakiego komitetu startuje Kinga Kwiecińska, czego dałem wyraz w swoim nagraniu, ale teraz widząc wynik, jaki uzyskała, biję się w pierś, i dziękuję jej i temu, kto układał te listy, że właśnie z niej startowała. Tego, że będzie dobrą radną, jestem pewien.

Szkoda, ze nie wszedł do Rady pan Jacek Wojdałowicz, na którego oddałem swój głos. Myślę, że to spora strata, ale o ile znam pana Jacka, to jestem przekonany, że w taki czy inny sposób będzie działał na rzecz Nowej Sarzyny i jej mieszkańców. Kilka projektów razem realizujemy i ma wciąż nowe pomysły. Bardzo lubię z nim współpracować.

Wybory do Rady Powiatu

Wygrał Grzesiek i… Bardzo dobrze! :)

Teraz odpowiedzi na pytania, które zadają mi ludzie na ulicy i w wiadomościach prywatnych.

Dlaczego wyrzucili cię z komisji terytorialnej?

Po pierwsze. Nie wyrzucili, tylko zostałem odwołany przez Komisarza Wyborczego dwa dni przed wyborami, tj. 19 października. Powód: „Nienależyte wykonywanie obowiązków członka komisji”.
18 października otrzymałem pismo od Komisarza Wyborczego, abym ustosunkował się do zarzutów jednego z komitetów.

pismo

Już wyjaśniam, o co chodzi.
W swoim ostatnim filmie naruszyłem Kodeks Wyborczy, polecając kandydaturę pana Mariana Padowskiego. Na końcu filmu umieściłem też plakaty wyborcze trzech kandydatów. Jako członkowi Komisji Terytorialnej – nie wolno było mi tego zrobić. Niestety nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ale to całe moje nienależyte wykonywanie obowiązków.
Przyznaję się, nieświadomie złamałem Kodeks Wyborczy i musiałem ponieść tego konsekwencję. Co ciekawe, członkom komisji obwodowej wolno, terytorialnej – już nie.
Wyjaśniam, żeby uciąć plotki na ten temat. Nie mam też do nikogo o to pretensji.

Po drugie. Nie pierwszy raz zasiadałem w Komisji Miejskiej, więc nadmienię, że zaszczytem dla mnie było współpracować z członkami akurat tej. Dyżury pełniłem zgodnie z harmonogramem i stawiałem się na każde wezwanie, gdy było trzeba. Członkowie komisji szanowali się nawzajem i prace odbywały się w zgodzie, bez żadnych nieporozumień i uprzedzeń. Dowodem na to może być fakt, że osobiście zgłosiłem pana Jacka Kusego (zgłoszonego przez KWW Prawo i Sprawiedliwość) na przewodniczącego komisji. Pan Jacek, jako przewodniczący, stanął na wysokości zadania, a po moim odwołaniu rozstaliśmy się w miłej atmosferze.

Uspakajam też wszystkich, którzy „martwili się”, że nie otrzymałem za swoją pracę wynagrodzenia. Informuję, że otrzymałem z niewielką różnicą. Różnicę otrzymał mój następca.

Ocenę mojego zachowania pozostawiam zainteresowanym, a z mojej strony pozostaje przeprosić Komitet „Przyjazny Samorząd”, który zgłosił mnie do Komisji Terytorialnej za całe zamieszanie, związane z moją osobą i za kłopot, który z pewnością sprawiłem.

Dlaczego nie startujesz w wyborach?

Na swojej stronie od kilu lat mam napisane: „Zależy mi na Nowej Sarzynie. Na jej rozwoju, przejrzystości i jawności życia publicznego a przede wszystkim na tym aby wpływ na nasze miasteczko, gminę, powiat mieli ludzie odpowiedzialni, mądrzy i uczciwi” i „Nie miałem i nie mam aspiracji kandydowania do rady gminy lub rady powiatu, chociaż jestem wnikliwie zainteresowany działaniami samorządu lokalnego.”

To może teraz trochę samokrytyki. Nie uważam się za nieodpowiedzialnego człowieka, głupiego, lub nieuczciwego, niemniej jednak przyznaję się, że nie posiadam wyższego wykształcenia. Mam wykształcenie średnie techniczne, a w moim przekonaniu osoba zasiadająca w Radzie Miasta lub w Radzie Powiatu powinna posiadać wykształcenie wyższe. To jest właśnie powód, dlaczego od dwudziestu kilku lat, pomimo różnych propozycji, nie startowałem w wyborach do samorządu. Tak się dziwnie też składa, że przez całe swoje dorosłe życie głosowałem tylko i wyłącznie na nauczycieli, do których bez wyjątku mam wielki szacunek. Do ich pracy i umiejętności wychowawczych młodego pokolenia.

Czy będziesz kręcił dalej filmiki?

Oczywiście, że tak, tylko tak, jak zapowiadałem – w innej formie. Zdaję sobie sprawę z tego,że nikt jeszcze w naszej gminie nie przedstawiał swoich poglądów w ten sposób, ale otrzymałem sporo wiadomości, że się to innym podoba i żebym kontynuował. Wszyscy ci, którym się to nie podoba – nie musza oglądać.

Proszę zauważyć, że w żadnym moim tekście czy wystąpieniu nie używam obraźliwych epitetów w stosunku do jakiejkolwiek osoby. Staram się zawsze pisać lub mówić grzecznie, w sposób przystępny dla każdego. Może czasem używam za dużo sarkazmu, który chyba kłuje najbardziej… Kłamstwo nazywam kłamstwem, a jeśli komuś nie ufam, to powiem, że go nie polecam i tyle. Na szczęście, ludzi, którzy bezpowrotnie utracili moje zaufanie, można policzyć na palcach jednej ręki. Nigdy też nie powiem o kimś czegoś, czego bym nie powiedział mu prosto w oczy.

Muszę też nadmienić, że otrzymuję też groźby na ulicy od ludzi. Ostatnio zaczepił mnie pewien pan, nie napiszę nazwiska, bo rozmowa toczyła się bez świadków, który oznajmił mi, że już wzięli się za mnie, i że jeszcze się za mnie wezmą. Tego typu groźby bardzo mnie mobilizują do dalszego działania. Nie bardzo rozumiem logiki tych osób. Skoro nie przestraszył mnie były prezes potężnego zakładu, a sprawy były na ostrzu noża i zapewniał, że zlicytuje mój dom, to tym bardziej nie przestraszy mnie jakiś działkowiec. :)

Pamiętam, że wtedy zadzwonił do mnie pan Jarosław i rozmawialiśmy jak starzy kumple, którzy 24 lata temu byli na jednym koncercie. :) Więc okazał się gościem z klasą, ale to trzeba umieć rozmawiać.

I jeszcze jedno. Jak ktoś jest zdania, że mam uprzedzenia, do np. pana Misiaka, to proszę przeczytać, co napisałem na swojej stronie o nim jeszcze w sierpniu 2017 roku:
piotr.kondeusz.pl/glosujemy-na-projekt-budzetu-obywatelskiego/

Cytat ze strony:
Teraz trochę posłodzę. Mamy tu takiego przewodniczącego osiedla, jakiego Nowa Sarzyna nie miała od wieków. Nie głosowałem na niego, popierając swojego kolegę ale teraz przekonałem się, że chyba ciężko byłby komuś innemu poświęcać aż tyle czasu i załatwiać tyle spraw. Widzę, że Pan Stanisław Misiak cały czas kontroluje to, co się dzieje między blokami, tak samo jak na Jandzie. Już od początku interweniował w sprawie doprowadzeniu do porządku prywatnych działek, pozostawionych bez żadnej opieki.
Zorganizował świetny plac zabawa nad rzeką, wybudowano tu altankę, obiekt jest monitorowany , co jakiś czas nowe dodatki i widzę, że bardzo często przychodzą tu rodziny z dziećmi z całej Nowej Sarzyny.
Ostatnio zamontowano w kilku miejscach nowe, profesjonalne tablice informacyjne. Jestem pełen uznania. Brawo!

Wychodzi na to, że sam robiłem kampanię panu Misiakowi. Jeśli jednak mija się z prawdą, to też o tym będę głośno mówił.

Pozdrawiam serdecznie i do następnego!

PS. Zdjęcia w Londynie przed pomnikiem Millicent Fawcett z tekstem: „Courage calls to courage everywhere” nie zrobiłem sobie przypadkowo. Doskonale znam znaczenie i historię tego cytatu i utożsamiam się z nim.

odwaga

Tandem

Wreszcie razem na rowerze!

Jazda rowerem to znakomita forma spędzania wolnego czasu. Przyznaję, że nie mam wielkich osiągnięć. Robiłem wycieczki najwyżej po 50 km, ale od zawsze lubiłem jeździć. Samotne wycieczki jednak to nie to samo. Wiadomo, że raźniej i fajniej jest wspólnie przeżywać miłe chwile, napawać się ładnymi widokami i świeżym powietrzem, niż samemu. Zawsze chciałem jeździć ze swoimi dziećmi, ale Natalia jakoś nie lubi roweru. Nati to wojowniczka i interesuje ją tylko Karate, a Marcin niestety nie radzi sobie na dwukołowym rowerze, przez swoje problemy z nogami i równowagą, nad czym ubolewa, bo lubi ze mną jeździć. Lekarze również zalecają, aby jeździł jak najwięcej.

Jazda rowerem bardzo pomogłaby Marcinowi w rehabilitacji. Co prawda, dzięki Mieszkowi ma nowiutki trójkołowy rower z PCK, ale jest już trochę mały i nadaje się raczej na jazdę ulicami osiedla, niż na jakieś większe wycieczki.
Czasem jednak jeździmy sobie razem i te kilka kilometrów z radością i satysfakcją robimy. Marzeniem Marcina i moim jest jednak pokonywanie dłuższych odległości. Z zazdrością więc patrzyłem na swoich znajomych, którzy robili całodzienne wycieczki rowerowe.

Ale przecież jak nie ma marzeń to nie ma się co spełnić :)
Myślałem, myślałem i wymyśliłem. Problem od dzisiejszego dnia jest rozwiązany. Wczoraj zakupiliśmy rower w Lublinie, w firmie która specjalizuje się w produkcji rowerów rehabilitacyjnych.
Mamy pogromcę szos, czerwone ferrari wśród rowerów, demona szybkości i wytrzymałości, robiony na specjalne zamówienie – Tandem firmy Jasid :)
Tandem jest składany i mieści się nawet do bagażnika cinquecento.

Parametry:

  • Rama: składana z obniżonym przekrokiem
  • Długość: 230 cm
  • Widelec: amortyzowany Suntour / RST / Zoom
  • Mostek aluminiowy, regulowany w 3 płaszczyznach
  • Sztyca amortyzowana
  • Koła: 26’ stożkowe, aluminiowe obręcze
  • Piasty: aluminiowe, wzmacniane na łożyskach maszynowych
  • Wolnobieg: Shimano
  • Przerzutka tył: Shimano / Deore
  • Manetki: Shimano
  • Suporty: łożyska maszynowe
  • Hamulce: V-break aluminiowe
  • Siodełka: szerokie, kanapowe GEL
  • Pedały: trekkingowe, antypoślizgowe
  • Nóżka: tak
  • Komplet oświetlenia LED, błotniki, bagażnik,dzwonek

Od dziś, gdy zobaczycie kogoś w naszej gminie na czerwonym tandemie to na pewno będziemy my! Drugiej takiej maszyny z pewnością nie ma w okolicy.
Osiedlowe wycieczki raczej jednak nie są w obrębie naszych zainteresowań, bo mamy w planie długie i częste wyjazdy. Prawdopodobnie będziemy transportować rower i jeździć gdzieś dalej. Zakupimy sakwy i w miarę możliwości większość część dnia spędzimy pedałując.

Zakup roweru, realizacja marzeń i możliwość rehabilitacji, jest możliwy między innymi dzięki specjalnemu funduszowi rehabilitacyjnemu. Chcemy tą drogą podziękować wszystkim tym, którzy w ten sposób wsparli Marcina. Postanowiliśmy, że będziemy publikować zdjęcia i relacje z naszych wycieczek.
Jeszcze raz dziękujemy i jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc. Do zobaczenia w trasie!

Zdjęcia z dzisiejszej jazdy. BTW. Pierwszą przewrotkę mamy zaliczoną :)

Pit i MarcinzNS

Głosujemy na projekt Budżetu Obywatelskiego!

Mieszkańcy Miasta i Gminy mogą do końca sierpnia oddawać swoje głosy w Nowosarzyńskim Budżecie Obywatelskim.

Głosujemy na jeden z czterech poprawnie zgłoszonych projektów, stawiając znak x w pierwszej kolumnie obok wybranego projektu.

Głosować można:
1. osobiście w Punkcie Obsługi Interesanta Urzędu Miasta i Gminy,
2. wysyłając na adres UMiG wypełnioną i podpisaną kartę do głosowania z dopiskiem na kopercie „Budżet Obywatelski – Głosowanie”,
3. wysyłając wypełnioną i podpisaną kartę do głosowania w formacie pdf lub jpg pocztą elektroniczną na adres: umig@nowasarzyna.eu.

Chyba skorzystam z trzeciego punktu i wyślę głos swój i swojej rodziny e-mailem.

Zagłosuję na projekt nr 1

Jest to „Budowa plaży miejskiej na Osiedlu Janda” a budżet przeznaczony byłby między innymi na wykarczowanie zarośli oraz uporządkowanie terenu pod zabudowę, wyrównanie terenu wraz z wywózką nadwyżki ziemi, dostawa piasku wraz z jego rozsypką, montaż 2 stanowisk do gry w piłkę siatkową na działce o nr. ewid. 1420, ogrodzenie od strony stawów celem zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom.

Teraz trochę posłodzę. Mamy tu takiego przewodniczącego osiedla, jakiego Nowa Sarzyna nie miała od wieków. Nie głosowałem na niego, popierając swojego kolegę ale teraz przekonałem się, że chyba ciężko byłby komuś innemu poświęcać aż tyle czasu i załatwiać tyle spraw. Widzę, że Pan Stanisław Misiak cały czas kontroluje to, co się dzieje między blokami, tak samo jak na Jandzie. Już od początku interweniował w sprawie doprowadzeniu do porządku prywatnych działek, pozostawionych bez żadnej opieki.
Zorganizował  świetny plac zabawa nad rzeką, wybudowano tu altankę, obiekt jest monitorowany , co jakiś czas nowe dodatki i widzę, że bardzo często przychodzą tu rodziny z dziećmi z całej Nowej Sarzyny.

Ostatnio zamontowano w kilku miejscach nowe, profesjonalne tablice informacyjne. Jestem pełen uznania. Brawo!

Wrzucam kilka fotek placu zabaw nad rzeką:

Zrobienie fajnej plaży przy tym placu zabawa byłoby super sprawą dla wszystkich mieszkańców Nowej Sarzyny, dlatego też proszę o oddanie głosu na ten projekt nr 1 (pierwszy na karcie do głosowania)

Niemal każdy kandydat na burmistrza obiecywał nam zalew. Może chociaż dzięki temu projektowi będziemy mieć fajną plażę dla dzieciaków :)

Podaje link do karty do głosowania: http://www.nowasarzyna.eu/budzetobywatelski/art2,rozpoczynamy-glosowanie.html