Ocena

Wstrzymują się od głosu?

Grudniowe sesje Rady Miejskiej i Rady Powiatu pokazały nam efekt działania partii politycznych w samorządach. To, co według mojej oceny nie powinno mieć miejsca w społeczności lokalnej. Partyjniactwo, kupczenie i nadmierne schlebianie władzy. Obserwując wypowiedzi nowosarzyńskich komentatorów potwierdzam tylko to, co napisałem już kiedyś.
Błędem jest, że nie potrafimy jako społeczeństwo patrzeć krytycznym okiem na kogoś kogo lubimy i kogoś, komu chcemy sprzyjać. Uważam, że jest to podstawą naszej wiarygodności, aby przyznać się do tego, że nie zawsze ten, którego popieraliśmy i popieramy postępuje właściwie. Dlatego nie dostrzegamy manipulacji która jest tak wyraźna. To dotyczy sympatyków władzy w takim samym stopniu, co sympatyków tak zwanej „opozycji”.
To działa też w drugą stronę. Gdy polityk postępuje logicznie, to jest krytykowany tylko z tego powodu, że nie jest w grupie osób, którzy podczas wyborów stawali po innej stronie. Sprowadza się to do tego, że gdy krytykujemy poczynania polityków, których popieraliśmy to jesteśmy przez innych piętnowani.

Polityka samorządowa działa inaczej niż parlamentarna. Tu wpływ na miejscowość w której mieszkamy, na społeczeństwo lokalne mają ludzie których znamy. Ludzie których lubimy mniej lub więcej, których mijamy na ulicy, spotykamy się w sklepie, którzy nierzadko są dobrymi znajomymi naszych rodzin. Chociażby z tego powodu, powinniśmy szanować się nawzajem. Piszę „powinniśmy” dlatego, że mi też zdarzyło się niepotrzebnie, w wyniku wzburzenia, napisać kilka słów za dużo. Chociaż nie ad personam.
Generalnie wychodzę z założenia, że nie piszę, ani nie krytykuję publicznie działań kogoś, komu nie będę miał odwagi powiedzieć prosto w oczy, bez emocji.
Przykładowo. Pan Adam Wylaź, przewodniczący Rady Powiatu, jest według mojej oceny dobrym i życzliwym kolegą, z pewnością znakomitym trenerem karate, ale niestety kiepskim Przewodniczącym Rady Powiatu, czego daje wyraz na każdej niemal sesji, nie dopuszczając do głosu radnych. Po prostu ewidentnie nie daje sobie rady z tą funkcją i powiem mu to przy najbliższej okazji.

Zacznę od ostatniej sesji Rady Miejskiej.
To, co utkwiło mi w pamięci to wystąpienie radnej pani Agaty Kusy. Było to raczej oświadczenie, bo czytane z kartki, ale rzeczowe i konkretne. Takich wystąpień oczekiwałbym od każdego radnego, który nie jest trybikiem w maszynce do głosowania. Podobnie jak radna Kusy uważam, że Zakład Gospodarki Komunalnej nie powinien być za każdym razem sponsorowany przez naszą gminę. Jako spółka prawa handlowego powinna sama zarabiać na siebie – tu pełna zgoda.
Ale, i tu nie do końca uważam, że ZKG powinien generować przychód. Bo przychód tej spółki, to nasza strata. Skoro ZGK podwyższa cenę za odbiór ścieków i dostawę wody, to jego prezes nie powinien szczycić się, że generuje przychód. Ktoś powie, że to odrębna księgowość i osobne rozliczanie, ale to można łatwo sprawdzić. Dlatego uważam, że najbardziej odpowiednią osobą, która może kontrolować poczynania prezesa MZK jest właśnie pani Agata Kusy. W każdym razie pani Kusy rzeczowo wypunktowała Miejski Zakład Komunalny w Nowej Sarzynie.

O szkodliwości utrzymywania miejskich spółek i w jaki sposób przez takie działania niszczy się lokalne firmy, a co za tym idzie zakłady pracy, napiszę w osobnym poście.

Niestety pani Agata nie była konsekwentna i już wyjaśniam dlaczego. Wyborcy w wyborach do samorządu, oczekują od swoich kandydatów, że będą skutecznie reprezentować ich w Radzie Miasta i Powiatu i będą pracować wspólnie na rzecz miejsca w którym mieszkamy. Dlatego wymagamy od nich, aby zajmowali stanowisko w każdej sprawie i w każdym głosowaniu.
Jeśli jest głosowanie nad uchwałą np. budżetową, to radni powinni głosować albo za, albo przeciw propozycji budżetowej, przy czym ważne jest jak oddajemy głos sprzeciwu, aby zaprezentować własną wersję, lub zaproponować własną poprawkę do budżetu. Wstrzymanie się od głosu wydaje się być zwykłym umywaniem rąk, odkładaniem problemu i niekompetencją.

Radny samorządowy nie powinien wstrzymywać się od głosu, chyba że ( i to jest jedyne wytłumaczenie) uchwała dotyczy go bezpośrednio i po prostu chce pokazać, że nie zagłosuje, bo byłoby to głosowanie dla swojej prywatnej korzyści. Wstrzymanie się od głosu jest porażką dla funkcji radnego. Nie do tego został wybrany i nie za to otrzymuje niemałą dietę.

Sesja Rady Powiatu

Żenujące były przepychanki na temat liceum w Nowej Sarzynie i Leżajsku. Jest to wynik nowego rozdania i przetasowania radnych ze względu na funkcję w radzie. Tym, którzy nie pamiętają to przypomnę, że kilka lat temu, gdy ważyły się losy Liceum im. I. Łukasiewicza w Nowej Sarzynie, to właśnie radny Adam Wylaź był jednym z tych, którzy głosowali za utrzymaniem tego liceum, ale wtedy był w tak zwanej „opozycji”. Teraz jak układ się zmienił, to radni, od których losy naszego liceum zależały, mogą mieć pretensję tylko do siebie.
Przecież to starostwo rządzone przez Prawo i Sprawiedliwość, na którego czele stoi poseł Jerzy Paul, trzy lata temu mógł powstrzymać likwidację nowosarzyńskiego liceum z bogatą tradycją i wypromować je na tyle, aby dalej funkcjonowało. Najwyższa pora żeby ktoś uświadomił ludzi, że w wyniku nieskutecznej polityki posła Paula, układ w powiecie zmienił się na niekorzyść Nowej Sarzyny, że Nowa Sarzyna jest marginalizowana w budżecie i na inwestycję przeznaczone jest tylko 2,4% środków, a w Leżajsku rządzi PSL z częścią PiS. Co ciekawe układ się zmienił, a starosta dalej ten sam…

Co do szkoły to napisze jedno. Mamy super liceum utworzone przez nasza gminę, więc nie zepsujmy tego. Mamy dyrektora, który ma doskonały kontakt z młodzieżą i bardzo dobrze jak dotychczas zarządza tą szkołą. Uczęszcza tam mój syn, więc wiem o czym piszę. Liceum w Leżajsku jest mocno przereklamowane. W Nowej Sarzynie młodzież ma bezpośredni kontakt z nauczycielem i szkoła jest jak ich drugi dom.

Wystąpienie radnego Adama Madeja w sprawie inwestycji w Nowej Sarzynie.

Nie jestem radnym Bieńkowskim i nie mam zamiaru panu Madejowi za nic dziękować i wychwalać pod niebiosa, ale chciałbym aby każdy był przygotowany do sesji tak, jak się przygotował radny Adam Madej. Oczekuję od radnego Grzegorza Sroki, na którego oddałem swój głos, aby był równie przygotowany co pan Madej w swoim wystąpieniu na ostatniej sesji. Zainteresowanych odsyłam do zapisu na YouTube: https://youtu.be/54RUWfa0H20?t=2399

W skrócie można powiedzieć, że Nowa Sarzyna została niemal pominięta w inwestycjach na 2019 rok. Będą remontowane prysznice w zlikwidowanym liceum (wg starosty Marka Śliża nie jest zlikwidowane, bo stacjonują tam czasem klasy wojskowe i wojska terytorialne i zachodzi potrzeba remontu pryszniców… ) Radny Adam Madej zaproponował poprawkę do budżetu i przełożenie pieniędzy na remont drogi powiatowej w Nowej Sarzynie. Nadmienię, że cześć do remontu tej drogi finansuje Miasto i Gmina Nowa Sarzyna i umowy zostały wcześniej podpisane. Było to może zagranie trochę populistyczne, bo było wiadome, że propozycja ta nie przejdzie. Ale ona była i wszyscy z Nowej Sarzyny powinni zagłosować za przeznaczeniem pieniędzy na tę drogę. Niestety radny pan Lucjan Czenczek zagłosował przeciw , a pani Halina Pyszowska wstrzymała się od głosu. Do Miasta i Gminy Nowej Sarzyny zostanie przeznaczone tylko 2,4 % z budżetu na inwestycje, a jeśli jest propozycja o przekazanie dodatkowych funduszy na drogę w naszej gminie, to znajdują się radni z Nowej Sarzyny, którzy nie popierają tego projektu. Brak mi słów. Napiszę tylko, że postawą tych radnych, jestem delikatnie mówiąc, po raz kolejny zawiedziony. Jednak ocenę ich zachowania pozostawiam mieszkańcom Nowej Sarzyny.

Przestańmy już patrzeć na radnych, poprzez pryzmat komitetów wyborczych. Za pięć lat utworzą się nowe komitety, z nowymi kandydatami, a radni będą rozliczani za całokształt swojej pracy, a nie za przynależność do któregokolwiek komitetu.

Na koniec mała prośba. Proszę nie identyfikować mnie z żadną opcją polityczną, z żadną osobą będącą u władzy, tak samo jak prezentującą tak zwaną „opozycję” w samorządzie. Nie utożsamiam się z opinią ludzi, którzy bez szacunku do innych publikują na swoich stronach i profilach portali społecznościowych, wulgarne obrazki z niewybrednym komentarzem na temat obecnej władzy. Swoje przemyślenia publikuję od prawie 20 lat jako Piotr Kondeusz i wyrażam tu swoje prywatne zdanie. Moja opinia jest tylko moją opinią.

strzał

Podsumowanie wyborów i odpowiedzi na pytania

Pora na podsumowanie wyborów samorządowych.

To były najdziwniejsze wybory od 1989 roku, w których brałem udział. Kampania nijaka, kandydatów niewielu, tylko „cztery” komitety obywatelskie i jeden partyjny.
Po raz pierwszy na urząd burmistrza było jedynie dwoje kandydatów. Mam wrażenie, że nasza gmina nie rozwija się. Nie z tego powodu, że nie ma nowych dróg czy inwestycji, ale z tego, że ludzi jest jakby mniej.

Dla mnie najbardziej demokratyczne wybory są wtedy, gdy mamy jednomandatowe okręgi wyborcze. To są takie, jakie mieliśmy 4 lata temu, z okręgami wyborczymi, w których mandat zdobywa tylko jeden kandydat. Wtedy głosowanie jest proste. Głosuję na jednego kandydata w moim okręgu. Wygrywa ten, który dostaje największą liczbę głosów. Niestety ustawodawca znowu zmienił prawo wyborcze i w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców jest głosowanie systemem proporcjonalnym metodą D’Hondta.

Polemizowałbym, że w naszej gminie jest powyżej 20 tys. mieszkańców. Według danych z 1 stycznia 2018 jest ich 21 706. Ale liczymy tu osoby zameldowane. Gdyby osoby, które wyjechały w poszukiwaniu pracy z godnymi zarobkami wymeldowały się, myślę, że mieszkańców byłoby poniżej 20 000.

Wybory burmistrza

Nie wierzyłem w zwycięstwo pani Agaty Kusy od samego początku.

Po pierwsze:
Pani Agata zbyt późno rozpoczęła przygotowania do tych wyborów. Ktoś, kto chce rywalizować z kandydatem, który już swój urząd piastuje od kilku lat, ma bardzo utrudnione zadanie. Musi przekonać wyborców do tego, że będzie lepszym burmistrzem. Gdy spotkania z mieszkańcami robi się dwa dni przed wyborami, to nie może się udać. Do wyborów trzeba przygotowywać się kilka miesięcy wcześniej. Rozmawiać z ludźmi, uzyskać poparcie odpowiednich środowisk i przygotować mocną ekipę na swoje listy.

Po drugie:
Pretendent, który startuje z kandydatem partyjnym, nie walczy o stanowisko z nim samym, ale z całą partią i jej zwolennikami. Gdyby kandydat nie miał za sobą zaplecza partyjnego, to będą wtedy równe szanse. Wtedy i ja bym miał dylemat, na kogo oddać swój głos. Nigdy nie oddam głosu na partyjnego kandydata do samorządu. Każdy ma swoje zasady, a ja kieruję się właśnie takimi.

Jedno trzeba przyznać. Pani Agata jest jedyną osobą w naszej gminie, która miała odwagę podjąć wyzwanie i stanąć do walki o urząd burmistrza. Jestem pełen uznania, że ktoś próbował. Faktem jest również to, że po raz drugi kontrkandydat pana Andrzeja Rychla w naszym mieście uzyskał większość. Dwa lata temu wygrała pani Halina Pyszowska, teraz pani Agata Kusy. Warto się zastanowić, dlaczego tak jest. Zupełnie nie wiem, jak się do tego odnieść.  Radna Agata Kusy ma teraz możliwość wykazania się w Radzie Miejskiej.

Wybory do Rady Miejskiej

Są dla mnie największym zaskoczeniem. Zupełnie nie wiem, czym kierują się ludzie przy takim wyborze. Co do większości, to rozumiem. Ktoś, kto w jakikolwiek sposób działa na rzecz społeczeństwa lokalnego, jest rozpoznawalny, to OK, w innym przypadku – chyba komitet był głównym wyborem.
Smutno mi się zrobiło, gdy dowiedziałem się, z jakiego komitetu startuje Kinga Kwiecińska, czego dałem wyraz w swoim nagraniu, ale teraz widząc wynik, jaki uzyskała, biję się w pierś, i dziękuję jej i temu, kto układał te listy, że właśnie z niej startowała. Tego, że będzie dobrą radną, jestem pewien.

Szkoda, ze nie wszedł do Rady pan Jacek Wojdałowicz, na którego oddałem swój głos. Myślę, że to spora strata, ale o ile znam pana Jacka, to jestem przekonany, że w taki czy inny sposób będzie działał na rzecz Nowej Sarzyny i jej mieszkańców. Kilka projektów razem realizujemy i ma wciąż nowe pomysły. Bardzo lubię z nim współpracować.

Wybory do Rady Powiatu

Wygrał Grzesiek i… Bardzo dobrze! :)

Teraz odpowiedzi na pytania, które zadają mi ludzie na ulicy i w wiadomościach prywatnych.

Dlaczego wyrzucili cię z komisji terytorialnej?

Po pierwsze. Nie wyrzucili, tylko zostałem odwołany przez Komisarza Wyborczego dwa dni przed wyborami, tj. 19 października. Powód: „Nienależyte wykonywanie obowiązków członka komisji”.
18 października otrzymałem pismo od Komisarza Wyborczego, abym ustosunkował się do zarzutów jednego z komitetów.

pismo

Już wyjaśniam, o co chodzi.
W swoim ostatnim filmie naruszyłem Kodeks Wyborczy, polecając kandydaturę pana Mariana Padowskiego. Na końcu filmu umieściłem też plakaty wyborcze trzech kandydatów. Jako członkowi Komisji Terytorialnej – nie wolno było mi tego zrobić. Niestety nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ale to całe moje nienależyte wykonywanie obowiązków.
Przyznaję się, nieświadomie złamałem Kodeks Wyborczy i musiałem ponieść tego konsekwencję. Co ciekawe, członkom komisji obwodowej wolno, terytorialnej – już nie.
Wyjaśniam, żeby uciąć plotki na ten temat. Nie mam też do nikogo o to pretensji.

Po drugie. Nie pierwszy raz zasiadałem w Komisji Miejskiej, więc nadmienię, że zaszczytem dla mnie było współpracować z członkami akurat tej. Dyżury pełniłem zgodnie z harmonogramem i stawiałem się na każde wezwanie, gdy było trzeba. Członkowie komisji szanowali się nawzajem i prace odbywały się w zgodzie, bez żadnych nieporozumień i uprzedzeń. Dowodem na to może być fakt, że osobiście zgłosiłem pana Jacka Kusego (zgłoszonego przez KWW Prawo i Sprawiedliwość) na przewodniczącego komisji. Pan Jacek, jako przewodniczący, stanął na wysokości zadania, a po moim odwołaniu rozstaliśmy się w miłej atmosferze.

Uspakajam też wszystkich, którzy „martwili się”, że nie otrzymałem za swoją pracę wynagrodzenia. Informuję, że otrzymałem z niewielką różnicą. Różnicę otrzymał mój następca.

Ocenę mojego zachowania pozostawiam zainteresowanym, a z mojej strony pozostaje przeprosić Komitet „Przyjazny Samorząd”, który zgłosił mnie do Komisji Terytorialnej za całe zamieszanie, związane z moją osobą i za kłopot, który z pewnością sprawiłem.

Dlaczego nie startujesz w wyborach?

Na swojej stronie od kilu lat mam napisane: „Zależy mi na Nowej Sarzynie. Na jej rozwoju, przejrzystości i jawności życia publicznego a przede wszystkim na tym aby wpływ na nasze miasteczko, gminę, powiat mieli ludzie odpowiedzialni, mądrzy i uczciwi” i „Nie miałem i nie mam aspiracji kandydowania do rady gminy lub rady powiatu, chociaż jestem wnikliwie zainteresowany działaniami samorządu lokalnego.”

To może teraz trochę samokrytyki. Nie uważam się za nieodpowiedzialnego człowieka, głupiego, lub nieuczciwego, niemniej jednak przyznaję się, że nie posiadam wyższego wykształcenia. Mam wykształcenie średnie techniczne, a w moim przekonaniu osoba zasiadająca w Radzie Miasta lub w Radzie Powiatu powinna posiadać wykształcenie wyższe. To jest właśnie powód, dlaczego od dwudziestu kilku lat, pomimo różnych propozycji, nie startowałem w wyborach do samorządu. Tak się dziwnie też składa, że przez całe swoje dorosłe życie głosowałem tylko i wyłącznie na nauczycieli, do których bez wyjątku mam wielki szacunek. Do ich pracy i umiejętności wychowawczych młodego pokolenia.

Czy będziesz kręcił dalej filmiki?

Oczywiście, że tak, tylko tak, jak zapowiadałem – w innej formie. Zdaję sobie sprawę z tego,że nikt jeszcze w naszej gminie nie przedstawiał swoich poglądów w ten sposób, ale otrzymałem sporo wiadomości, że się to innym podoba i żebym kontynuował. Wszyscy ci, którym się to nie podoba – nie musza oglądać.

Proszę zauważyć, że w żadnym moim tekście czy wystąpieniu nie używam obraźliwych epitetów w stosunku do jakiejkolwiek osoby. Staram się zawsze pisać lub mówić grzecznie, w sposób przystępny dla każdego. Może czasem używam za dużo sarkazmu, który chyba kłuje najbardziej… Kłamstwo nazywam kłamstwem, a jeśli komuś nie ufam, to powiem, że go nie polecam i tyle. Na szczęście, ludzi, którzy bezpowrotnie utracili moje zaufanie, można policzyć na palcach jednej ręki. Nigdy też nie powiem o kimś czegoś, czego bym nie powiedział mu prosto w oczy.

Muszę też nadmienić, że otrzymuję też groźby na ulicy od ludzi. Ostatnio zaczepił mnie pewien pan, nie napiszę nazwiska, bo rozmowa toczyła się bez świadków, który oznajmił mi, że już wzięli się za mnie, i że jeszcze się za mnie wezmą. Tego typu groźby bardzo mnie mobilizują do dalszego działania. Nie bardzo rozumiem logiki tych osób. Skoro nie przestraszył mnie były prezes potężnego zakładu, a sprawy były na ostrzu noża i zapewniał, że zlicytuje mój dom, to tym bardziej nie przestraszy mnie jakiś działkowiec. :)

Pamiętam, że wtedy zadzwonił do mnie pan Jarosław i rozmawialiśmy jak starzy kumple, którzy 24 lata temu byli na jednym koncercie. :) Więc okazał się gościem z klasą, ale to trzeba umieć rozmawiać.

I jeszcze jedno. Jak ktoś jest zdania, że mam uprzedzenia, do np. pana Misiaka, to proszę przeczytać, co napisałem na swojej stronie o nim jeszcze w sierpniu 2017 roku:
piotr.kondeusz.pl/glosujemy-na-projekt-budzetu-obywatelskiego/

Cytat ze strony:
Teraz trochę posłodzę. Mamy tu takiego przewodniczącego osiedla, jakiego Nowa Sarzyna nie miała od wieków. Nie głosowałem na niego, popierając swojego kolegę ale teraz przekonałem się, że chyba ciężko byłby komuś innemu poświęcać aż tyle czasu i załatwiać tyle spraw. Widzę, że Pan Stanisław Misiak cały czas kontroluje to, co się dzieje między blokami, tak samo jak na Jandzie. Już od początku interweniował w sprawie doprowadzeniu do porządku prywatnych działek, pozostawionych bez żadnej opieki.
Zorganizował świetny plac zabawa nad rzeką, wybudowano tu altankę, obiekt jest monitorowany , co jakiś czas nowe dodatki i widzę, że bardzo często przychodzą tu rodziny z dziećmi z całej Nowej Sarzyny.
Ostatnio zamontowano w kilku miejscach nowe, profesjonalne tablice informacyjne. Jestem pełen uznania. Brawo!

Wychodzi na to, że sam robiłem kampanię panu Misiakowi. Jeśli jednak mija się z prawdą, to też o tym będę głośno mówił.

Pozdrawiam serdecznie i do następnego!

PS. Zdjęcia w Londynie przed pomnikiem Millicent Fawcett z tekstem: „Courage calls to courage everywhere” nie zrobiłem sobie przypadkowo. Doskonale znam znaczenie i historię tego cytatu i utożsamiam się z nim.

odwaga

natalia

Moja Mistrzyni Europy

Po miesiącu mogę już na chłodno ocenić walkę Natalii w finale Mistrzostw Europy Karate Kyokushin w Łańcucie.

Już wcześniej wiedziałem, z kim będzie walczyć. Białorusinka była naprawdę dobrą i wymagającą zawodniczką. Ekaterina Yushkevich – mistrzyni Ukrainy, Rosji, Japonii i wicemistrzyni świata z 2016 roku. Wyższa wzrostem i stopniem, bardziej doświadczona i wysportowana.

Jak to przed walką bywa, za dużo z córką o tym nie rozmawiałem. Mój stres jej się udziela i może popełniać błędy. Byłem jednak przekonany, że jest jak Pudzian, który tanio skóry nie sprzeda.

W związku z tym, że nagrywałem, mogłem być blisko maty i widziałem wszystko w miarę dokładnie. Marcin nagrywał walkę z drugiej kamery. W kolejnym dniu oglądaliśmy wszystko z trzech kamer, bo była jeszcze zarejestrowana transmisja live.

Pierwszy kontakt:

Walka była bardzo wyrównana i bez punktów, ale z upomnieniami.

Pierwsze 2 minuty walki. Było naprawdę ciężko. Ekaterina stosowała swoje standardowe przewrotki, próbując zaskoczyć Natalię – bezskutecznie. Próbowała jeszcze kilka razy, w końcu – chyba zauważyła, że to nie zadziała. Standardowa wymiana ciosów i kopnięć. Natalia stoi stabilnie i nie cofa się. Po dwóch minutach intensywnej walki trzech sędziów wskazało na remis, jeden na wygraną Białorusinki. Remis.

Dogrywka.

Natalia – widać, że się rozkręciła, łapała tempo i zadawała skuteczne ciosy, które osłabiały Białorusinkę. Po minucie wyraźnie przystąpiła do ataku. Wymiana ciosów i Białorusinka wykonuje faul na Natalii. Została uderzona w krtań, a takie uderzenie jest niedozwolone. Ekaterina dostała upomnienie tzw. „chui ichi” bez utraty punktu i skończyła się dogrywka.
Sytuacja się trochę zmieniła. Jeden sędzia wskazał na wygraną Nati, trzech sędziów na remis.

Remis.

O wygranej miała zadecydować waga zawodniczki. Ta, która ważyłaby o 3 kg więcej – przegrywa walkę.
Waga jednak nie wskazała zwycięzcy.

Dogrywka.

Kolejne 2 minuty. Nati twardo ruszyła do ataku. Wiedziałem, że ma kondycję i jest uparta. Wiedziałem, że im więcej walk, tym staje się silniejsza i wiara w wygraną dodaje jej dodatkowej energii, ale mój zawał był całkiem blisko. Białorusinka chciała wygrać za wszelką cenę, zrobiła kilka przewrotek, co mogło być już uznane za unikanie walki. Natalia była konsekwentna, robiła ciągle to samo. Uderzenia i kopnięcia na tyle skuteczne, że musiało to osłabić przeciwniczkę. Kolejny faul na Natalii. Uderzenie w szyję. Białorusinka dostała kolejne upomnienie, bez utraty punktu. Walka była wyrównana. Pod koniec Ekaterina przyspieszyła, ale nieskutecznie.

Czekaliśmy na werdykt sędziów.

Trzech wskazało na Natalię, jeden na Ekaterinę. Sędzia główny ogłosił wygraną Natalii!

Mamy Mistrzostwo Europy!

W konkurencji Kata w finale Nati przegrała z Rumunką Andreeą Sirghe. Oprócz medali, Natalia otrzymała puchar dla najlepszej zawodniczki z Miasta i Gminy Nowa Sarzyna od posła na sejm Jerzego Paula i puchar – specjalne wyróżnienie za waleczność – „Young Lioness” (Młoda Lwica).

Cieszyłem się jak dziecko. Ta wygrana, to doskonałe podsumowanie kariery w kategorii Juniorek. Natalia za kilka dni skończy 18 lat i zostanie seniorką. Jestem przekonany, że jeszcze dostarczy nam wiele wrażeń i nie raz stanie na podium. Chciałbym z tego miejsca podziękować serdecznie sensei Darkowi, Bacy, Ogarowi, Szalkowi i Izie za cenne wskazówki i pomoc na treningach.

Podium. Widziałem ją wiele razy na pierwszym, drugim, czy trzecim miejscu. Pierwszy raz jednak usłyszałem Hymn Polski zagrany tylko dla niej. Bardzo się wzruszyłem. Dzięki, córeczko, zasłużyłaś sobie na to mistrzostwo.

Na walkę finałową przyjechała babcia z mamą, na miejscu osobiście pogratulował Natalii radny z Nowej Sarzyny Robert Sądej.