Srebro na Białorusi i brąz w Jaśle

grodno22 kwietnia 2016 r. w Grodnie odbyły się Otwarte Mistrzostwa Białorusi. W zawodach uczestniczyło ponad 200 zawodników i zawodniczek z 5 krajów: Białorusi, Ukrainy, Rosji, Mołdawii i Polski. Polskę reprezentowały między innymi zawodniczki z Leżajskiego Klubu Kyokushin Karate tj. Iza, Julka i Natalia.To był debiut Natalii w kategorii „junior” za granicą. Nati trafiła na zawodniczkę z wyższym stopniem, większą wzrostem i wagą, ale znakomicie sobie poradziła.

Na początku upadek po ataku Białorusinki, ale później Natalia pokazała, co potrafi i czego nauczył ją sensei Darek. Wygrała w pięknym stylu. Trzech sędziów zadecydowało o wygranej Nati, a tylko jeden wskazał na remis. Walka nagrana została smartfonem i można ją obejrzeć tu:

W dniu 9 kwietnia 2016r. w Jaśle odbyły się XVIII Mistrzostwa Podkarpacia Karate Kyokushin Dzieci i Młodzieży. Debiut w juniorkach na Podkarpaciu i znowu podium. Tym razem po zaciętej walce, kilku dogrywkach i wadze, sędziowie przyznali zwycięstwo Natalii. Dużo emocji i zasłużone trzecie miejsce.

Natalia otrzymała powołanie do reprezentowania klubu na Mistrzostwach Europy w Bułgarii. Trzymajcie kciuki 21 maja.

 

Turniej IKO Mazovia Cup!

ZawodniczkaW niedzielę, o godzinie szóstej rano, wyjechaliśmy do Piaseczna na Turniej IKO Mazovia Cup! Chciałem być przy Natalii, żeby podtrzymać ją na duchu i udzielić kilku wskazówek, gdy będzie trzeba. Razem z nami jechał Hubert, Julka, Ania i Oliwia.
To już piata edycja tego turnieju. Startowało w nim 392 zawodników z 35 klubów.
Nasza ekipa startowała tylko w kumite, a szkoda bo według oceny Ani i Natalii, poziom nie był najwyższy i spokojnie obie mogłyby startować w Kata i zająć miejsce na podium. Skoro same to mówią, to coś w tym jest :)

Najpierw startowali młodsi. Walki Kornela Brzyskiego nie ma nawet co komentować. Serio. Jego walki chyba najbardziej przeżywają rodzice, dla nas to nuda. Kornel jest bardzo dobry i zamiata po kolei wszystkich w swojej kategorii. Jako jeden z naszej ekipy zdobył pierwsze miejsce.

Drugi artysta to Mateusz Ner. Dwunastoletni zawodnik, który jako jeden z nielicznych wie co robi i co mówi. Oczywiście jeśli chodzi o karate, bo z tej strony tylko go znam. Razem oglądaliśmy jakąś walkę i Mateusz powiedział mi, że on będzie walczył ze zwycięzca. Po jakiejś minucie, spojrzałem na niego i zapytałem:
– Wiesz co masz robić, widzisz co się dzieje?
– Jasne. Kompletny chaos już widzę, że to wygram – odpowiedział..

I rzeczywiście. Wyciągnął wnioski z walki którą oglądał. Nie dał się przepychać, robił to czego uczył go sensei na treningach i wygrał w pięknym stylu. Zdobyłby pierwsze miejsce, ale w drugiej walce jakoś niefortunnie pokiereszował sobie kości w dłoni. Przeciwnik wyczuł, że coś nie tak i atakował bolące miejsce. Mateusz prowadził, jednak był na tyle odpowiedzialny, że sam przerwał pojedynek, mówiąc sensei Darkowi, że nie da rady. Dłoń już poskładana, zagipsowana i trzymamy kciuki, żeby szybko wrócił do zdrowia. Jego walki nie są chaotyczne, on naprawdę wygrywa w ładnym stylu.

Ekipa

Oliwia niestety przegrała, chyba nawet jeszcze przed walką. Widać było stres i niestety brak kondycji, ale wiem, że wróci do formy. Zawsze jej kibicowałem, starałem się podtrzymać na duchu i udzielałem wskazówek, od pierwszych kroków na zawodach. Pamiętam jej starcia chyba w Krośnie, gdzie toczyła kilka walk z dogrywkami i dawała radę, zdarłem wtedy gardło. Pamiętam doskonale ją w turnieju w Bielsku Białej, gdzie trzy walki wygrywała po kilkunastu sekundach. Każdy ma kiedyś gorsze dni, nie ma się co przejmować. Maciek też przegrał a walczył dobrze.

Ania pierwszą walkę przegrała. Walczyła ambitnie, chociaż z przeciwniczką o ponad 5kg lżejszą z Chełma. Walka była wyrównana, ale została trafiona i przeciwniczka zdobyła waza-ari. Co prawda, w niemal ostatniej sekundzie oddała kopnięcie w głowę, ale czterech sędziów nie uznało tego trafienia. Ania nie mogła się pogodzić z werdyktem sędziów.
W rywalizacji o trzecie miejsce zdecydowanie prowadziła i wygrała.

Julka pierwszą walkę wygrała, a drugą przegrała uzyskując II miejsce w Turnieju. Julkę zobaczyłem niestety dopiero na filmie i sam nie wiem co się stało, że drugą przegrała. Julka walczy spokojnie, bez emocji, ma bardzo dobrą technikę.
Hubert był wyraźnie znudzony i zmęczony oczekiwaniem. Pierwszą walkę stoczył chyba po 16:00. To doświadczony zawodnik i wygrał pierwsze starcie w ładnym stylu. Drugie trwała kilkanaście sekund i wygrał przez Ippon. W finale, po zaciętej walce przegrał. Gdyby walczył wcześniej wynik byłby pewnie inny.

Natalia też się stresowała. Pierwszą walkę miała stoczyć z Idą z Olsztyńskiego klubu Karate. Rok starszą, zwyciężczynią pucharu w Józefowie. Zawodniczką, która już w tej kategorii walczy od ponad roku. Natalii to zaledwie drugi turniej w kategorii juniorek.
Walka była wyrównana, pomimo tego, że przeciwniczka była i cięższa i wyższa. Żadna nie zdobyła punktu. Sędziowie po dwuminutowej walce orzekli remis i kolejną dwuminutową dogrywkę.

Bałem się, bo Natalia była w dolnej wadzę, nie ma już takiej siły i kondycji co kiedyś. Jednak i dogrywka nie przekonała sędziów o wygranej którejś z dziewczyn. Dlatego według regulaminu zdecydować miała waga zawodniczek. No i tu Nati była kilka ładnych kg lżejsza i to zdecydowało o wygranej.
Więc został finał z Dominiką z Ostrołęckiego Kubu Karate. Trzecie miejsce na mistrzostwach Europy, trzecie w Pucharze Polski, pierwsze na Mistrzostwach Makroregionu, to już coś mówi o zawodniczce. Tu Natalia niestety przegrała. Nie miała pomysłu, dała się zdominować i po raz pierwszy chyba przegrała przed czasem. Dwa trafienia i drugie miejsce na zawodach zatwierdzone. Jest to na pewno kolejne doświadczenie więcej i Nati wyciągnie wnioski z tej przegranej.

Jestem dumny z Natalii, nie tylko dlatego że codziennie trenuje, wkłada w karate swoje serce i odnosi sukcesy. Jestem dumny, bo na macie czy wygra, czy przegra zachowuje się tak samo. Bez okazywania emocji, żalu, poczucia winy, czy radości.
Wchodzi na matę i schodzi jak zawodowiec. Nie skacze po macie okazując radość ze zwycięstwa, ani nie rzuca kaskiem i nie złości się gdy przegra. Dla niej liczy się przede wszystkim walka, a nie wygrana czy przegrana.

Ma szacunek do każdego przeciwnika i do stylu jaki prezentuje. To naprawdę coś pięknego i widać to na macie. Obowiązkowo pozycja „fudo dachi”, przed wejściem i przy zejściu z maty. Zawsze podziękowanie za walkę, z szacunkiem i postawa wyprostowana przy ogłaszaniu werdyktu.

Brawo Nati!

Spektakularny wynik Natalii w Międzynarodowym Turnieju Karate

nati
Foto: Marcin Kondeusz

Natalia wzięła udział w Międzynarodowym Turnieju Karate „IKO Tataria CUP 2015”, który odbył się 13 czerwca w hali MOSiR w Nowej Sarzynie.

Nie liczyliśmy specjalnie na jakieś dobre wyniki, ponieważ przed zawodami Nati rozchorowała się i opuściła kilka ważnych treningów.

W konkurencji KATA startowało osiem zawodniczek. Natalia zakwalifikowała się do drugiej tury i uplasowała się na III pozycji. Podium jest! Uważam to za ogromy sukces, ponieważ w tej konkurencji wygrywa z zawodniczkami, które zdobywały puchary wtedy, kiedy Nati nie wiedziała co to jest Karate. W KATA, technika jest najistotniejsza.

KUMITE, czyli walki. Ta konkurencja wymaga nie tylko dobrej techniki, ale też szybkości, koncentracji, odwagi i doświadczenia. W pierwszej walce Nati pokonała wicemistrzynię Makroregionu Południowego, posiadającą zielony pas w karate. Pas, który Natalia w najlepszym wypadku może zdobyć za trzy lata. Spory sukces jak na zawodniczkę z tak niewielkim doświadczeniem.
Cieszyliśmy się z wygranej, ale pozostała walka finałowa z zawodniczką z Przeworska, zwyciężczynią Makroregionu Południowego, kilkanaście kg cięższą od Natalii i o niebo bardziej doświadczoną. Warto podkreślić, że bardzo sympatyczną.

Na dzień dobry Natalia dostała porządne trafienie w głowę, po którym obserwatorzy nie mieli złudzeń, kto jest faworytem tej walki. Nie minęła minuta, a Natalia odwzajemniła uderzenie, trafiła w podobny sposób i wyrównała przewagę punktową.
Sędzia uznał, że jest remis i ogłosił dogrywkę, która miała rozstrzygnąć, kto jest zwycięzcą.

W dogrywce Natalia zdobyła prowadzenie, trafiając przeciwniczkę w głowę, aby po kilku sekundach znowu je stracić. Teraz wszyscy czekali, która zawodniczka zdobędzie waza-ari czyli pół pkt. i wygra walkę. Nagle trafienie i Natalia ma już cały punkt tzw Ippon.

Po tym trafieniu już było wiadomo, że Natalia wygrała, jednak do mnie dotarło to kilkanaście sekund później, przy ogłaszaniu wyniku przez sędziów. Stałem jak wryty i nie wiedziałem, jak to się stało. Gdy to do mnie dotarło, to padłem na kolana z wrażenia :)

Pokonanie dwóch czołowych zawodniczek naszego regionu to naprawdę spory wyczyn i powód do dumy. Treningi Natalii cztery razy w tygodniu przynoszą efekty.

Korzystając z  okazji chcemy podziękować sensei Dariuszowi Burdzie, sensei Arturowi Wziątce, sensei Pawłowi Szalewiczowi i sensei Adamowi Tokarzowi jak również senpai Izie Dec i senpai Adamowi Fleszarowi za trenowanie Natalii, udzielanie cennych wskazówek i za wspieranie przed walkami. Wielkie OSU!