Moja Wicemistrzyni Polski

14872606_972723199522492_493487225_nMistrzostwa Polski w Karate Kyokushin to największy i najbardziej prestiżowy Turniej Karate w Polsce.

Całkiem niedawno dowiedziałem się, że Nati wraz z dwoma kolegami będzie reprezentowała Leżajski Klub Karate Kyokushin. Ucieszyłem się, ale nie liczyłem na jakąś dobrą pozycję, a tym bardziej na podium. Jak już kiedyś wspominałem, Karate Kyokushin jest jedno, natomiast zasady walki na każdym niemal turnieju są inne. Najbardziej restrykcyjne są właśnie przepisy Polskiego Związku Karate. Zawodnicy klasy junior muszą walczyć w tzw. Hogo – ochraniaczu tułowia. Niedozwolone są kopnięcia mae-geri na strefę jodan (kopnięcie w przód na głowę). Zasady te bardzo zawężają skuteczność walki, za to, z pewnością, są bezpieczniejsze dla zawodnika i chronią organizatorów przed odpowiedzialnością.

Nasz klub jest w organizacji IKO, a, co za tym idzie, przepisy na turniejach są bardziej liberalne. Najbardziej zbliżone do prawdziwego karate wpajanego przez twórcę Masutatsu Oyamę. Im bardziej na wschód Polski, tym karate jest twardsze i nie przypomina baletu. Ważna jest siła, skuteczność uderzenia, a nie tylko trafienie przeciwnika.

Natalia najlepiej czuje się właśnie w takim twardym karate. Bez Hogo, które poważnie ogranicza skuteczność w walce i z kopnięciami w przód, na głowę. Dlatego w Bułgarii, Mołdawii i Białorusi czuła się pewnie i mogła w pełni zaprezentować swoje umiejętności. O ile w Polskim Związku Karate wystarczy lekko kopnąć przeciwnika w głowę kopnięciem okrężnym, o tyle na zawodach IKO musi to zrobić wrażenie na przeciwniku.

Dlatego też pomyślałem sobie, że jeśli Natalia zdobędzie  brązowy medal, to odniesie wielki sukces, podobnie do tego, jak w Pucharze Polski w tamtym roku.

Wydawało mi się, że limit zwycięstw na ten rok został wyczerpany. :) Niespełna dwa tygodnie temu wróciła z Mołdawii, gdzie zdobyła złoty medal w kategorii juniorek.

22 października 2016 r. (sobota) w Olsztyńskiej Hali Widowiskowo – Sportowej „Urania” odbyły się XVII Mistrzostwa Polski Seniorów Open i Kata oraz Mistrzostwa Polski Juniorów Karate Kyokushin. Patronat Honorowy pełnił Ambasador Japonii. Impreza połączona była z Galą Sztuk i Sportów Walki. Organizatorem imprez był Olsztyński Klub Kyokushin Karate.  Udział w nich wzięło ponad 200 zawodników z 60 klubów z całej Polski, w tym medaliści Mistrzostw Świata, Europy i Polski.

Mistrzostwa były transmitowane na żywo, więc mogliśmy oglądać i kibicować Nati całą rodziną. W hali były trzy maty A, B i C i trzy kamery. Jedna kamera obejmowała jedną matę. Natalia walczyła na macie A.

Pierwsza walka była lekko chaotyczna i bez punktu. Nati walczyła z doświadczoną zawodniczką z Inowrocławia.  Po przepisowym czasie, bez punktu, sędzia główny podjął decyzję o dogrywce. Dogrywka też nie pokazała wyraźniej przewagi którejś z zawodniczek, po prostu Nati była nieco aktywniejsza. Przez nieuwagę niestety uderzyła ręką w głowę przeciwniczkę i groziło jej upomnienie,  ale obyło się bez tego. Sędziowie orzekli wygraną Natalii, ale szczerze powiem, że różnica była minimalna. Przy ogłaszaniu jednak był widać, że Natalia stoi twardo w fudo-dachi, natomiast  po przeciwniczce było widać spore zmęczenie.

Brązowy medal już pewny, teraz walka półfinałowa. Walka o finał przypadła jej również z doświadczoną zawodniczką z Ostrołęki, wicemistrzynią Pucharu Polski. Natalia przegrała z nią w tamtym roku, plasując się na trzeciej pozycji. Wiać było, że Weronika jest sporo wyższa i aktywna w walce. Zadawała celne, mocne ciosy. Zauważalne było jej dobre wyszkolenie. Niestety słabła z sekundy na sekundę i oddawała pole walki Natalce.

Natalia szła jak burza. Nie było widać żadnego zmęczenia. Schematyczne ciosy, jakby od lat nic innego nie robiła. Sędziowie orzekli wygraną Natalii. Dobra, ładna walka z wymagającą zawodniczką.

Walka finałowa. Już po godzinie 19:00. Wiem teraz, że Nati miała tu największe obawy. Nie sądziła, że dojdzie do finału i będzie walczyć o mistrzostwo. Przeciwniczka, również miała na imię Natalia i jest zdobywczynią złotego medalu w Pucharze Europy. Robi to wrażenie. Nati później niż przeciwniczka stoczyła walkę półfinałową i niestety miała mniej czasu niż ona na zregenerowanie sił. Na przeciw siebie stanęły więc dwie Natalie. Jedna wyższa o głowę, posiadaczka brązowego pasa, zdobywczyni Pucharu Europy i moja córeczka zaledwie z żółtym paskiem i mniejszym doświadczeniem w kumite.

W pierwszej minucie przeciwniczka Natalii była aktywniejsza. Widziałem jednak, że Nati testuje ją i zaatakuje w odpowiednim momencie. W drugiej minucie Nati już atakowała i było widać, że przeciwniczka słabnie. Walkę dziewczyny stoczyły bez punktu i widać było, że na żadnej ciosy nie robiły specjalnie wrażenia. Naprawdę liczyłem na dogrywkę, zwłaszcza, że była to walka finałowa, więc któraś z zawodniczek powinna zaakcentować swoją przewagę w walce.

Tak się jednak nie stało. Sędziowie orzekli wygraną Natalii z Ostródy. Nawet nie byłem zawiedziony. Można walkę finałową zobaczyć tutaj i każdy może wyrazić swoją opinię. Osobiście uważam, że brakło tu zaakcentowanego zwycięstwa na poziomie tej klasy zawodniczki.

Wicemistrzostwo Polski w Karate to wielkie wyróżnienie. Jestem dumny ze swojej córki. Nawet nie z tak prestiżowej wygranej, ale z tego, że tak samo przegraną jak i wygraną przyjmuje z pokorą. Nie tańczy jak dziecko na macie po ogłoszeniu werdyktu. Z szacunkiem i skromnością kłania się sędziom i przeciwnikom, a z maty schodzi przepisowo jak prawdziwy karateka. Wiem, jak ciężko pracuje na swoje zwycięstwa. Codzienne treningi pełne zaangażowania, odpowiednia dieta, analiza walk i odpowiedzialne podejście do życia.

Może to głupio zabrzmi, ale to ja mógłbym się od niej wiele nauczyć. Cierpliwości, systematyczności, konsekwencji i stylu walki. :) Cieszę się bardzo, że Nati wzbudza sympatię i jest lubiana w innych klubach. Martwi mnie natomiast, że  jest tak mało doceniana w swoim klubie i nie dostała szansy na udział w Pucharze Europy, który odbędzie się 26 listopada w Lublinie. Szkoda, byłaby szansa na rewanż.

Ale to Sensei decyduje, kto ma reprezentować Leżajski Klub Kyokushin Karate na mistrzostwach tej rangi i trzeba się z tym pogodzić. Osobiście jednak uważam, że jej zaangażowanie w życie klubu i treningi są warte docenienia.

 

OSU!

nati

Debiut Natalii w juniorkach

Wczoraj odbyły się w Leżajsku Mistrzostwa Makroregionu i Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików w Kyokushin Karate. Zawody pod auspicjami Polskiego Związku Karate zostały rozegrane wg przepisów i regulaminu PZK. Regulaminu, kórego zasady nie są dla Natalii wygodne. Zdecydowanie woli turnieje IKO, gdzie przepisy są mniej restrykcyjne. W IKO można np walczyć bez hogo, tzn ochraniacza tułowia i wykonywać kopnięcia tzw mae geri na strefę jodan, czyli na głowę.
Od 2016 roku Natalia z kategorii młodziczek, walczy już w kategorii juniorek, a co za tym idzie z bardziej doświadczonymi zawodniczkami. Przejście do wyższej kategorii przeważnie związane jest ze stresem i niepewnością, ale byliśmy dobrej myśli.

Pierwsza walka była dosyć łatwa, chociaż niezbyt widowiskowa. Zwyciężyła Natalia, bo po prostu miała lepszą kondycję od swojej rywalki i ją zdominowała na macie. W drugiej walce podobnie, chociaż trzech sędziów orzekło remis a jeden wskazał na Natalię. Sędzia główny zdecydował o dwuminutowej dogrywce, po której znowu zwyciężyła Nati. Już byliśmy pewni, że mamy miejsce na podium. Wygrana trzecia walka to pewne srebro. Niestety, mała nieuwaga uniemożliwiła lepszy wynik. Przeciwniczka zdobyła waza-ari przez kopnięcie w głowę, miała pół punktu przewagi i chociaż walka była wyrównana, wygrała.

Natalia otrzymała dyplom, puchar i brązowy medal. Jak na debiut to spory sukces. W kumite startowało 16 zawodniczek. Codzienne treningi przynoszą efekty.

Patronat nad imprezą objęli: Ambasada Japonii w Polsce, Wojewoda Podkarpacki, Marszałek Województwa Podkarpackiego. Podczas zawodów zostały rozegrane konkurencje kumite i kata wśród młodzieży w kategorii lat 14-15 oraz juniorów 16-17 lat, a także seniorów powyżej lat 18 i kategorii masters +35 lat.

Za tydzień kolejne zawody.

Spektakularny wynik Natalii w Międzynarodowym Turnieju Karate

nati
Foto: Marcin Kondeusz

Natalia wzięła udział w Międzynarodowym Turnieju Karate „IKO Tataria CUP 2015”, który odbył się 13 czerwca w hali MOSiR w Nowej Sarzynie.

Nie liczyliśmy specjalnie na jakieś dobre wyniki, ponieważ przed zawodami Nati rozchorowała się i opuściła kilka ważnych treningów.

W konkurencji KATA startowało osiem zawodniczek. Natalia zakwalifikowała się do drugiej tury i uplasowała się na III pozycji. Podium jest! Uważam to za ogromy sukces, ponieważ w tej konkurencji wygrywa z zawodniczkami, które zdobywały puchary wtedy, kiedy Nati nie wiedziała co to jest Karate. W KATA, technika jest najistotniejsza.

KUMITE, czyli walki. Ta konkurencja wymaga nie tylko dobrej techniki, ale też szybkości, koncentracji, odwagi i doświadczenia. W pierwszej walce Nati pokonała wicemistrzynię Makroregionu Południowego, posiadającą zielony pas w karate. Pas, który Natalia w najlepszym wypadku może zdobyć za trzy lata. Spory sukces jak na zawodniczkę z tak niewielkim doświadczeniem.
Cieszyliśmy się z wygranej, ale pozostała walka finałowa z zawodniczką z Przeworska, zwyciężczynią Makroregionu Południowego, kilkanaście kg cięższą od Natalii i o niebo bardziej doświadczoną. Warto podkreślić, że bardzo sympatyczną.

Na dzień dobry Natalia dostała porządne trafienie w głowę, po którym obserwatorzy nie mieli złudzeń, kto jest faworytem tej walki. Nie minęła minuta, a Natalia odwzajemniła uderzenie, trafiła w podobny sposób i wyrównała przewagę punktową.
Sędzia uznał, że jest remis i ogłosił dogrywkę, która miała rozstrzygnąć, kto jest zwycięzcą.

W dogrywce Natalia zdobyła prowadzenie, trafiając przeciwniczkę w głowę, aby po kilku sekundach znowu je stracić. Teraz wszyscy czekali, która zawodniczka zdobędzie waza-ari czyli pół pkt. i wygra walkę. Nagle trafienie i Natalia ma już cały punkt tzw Ippon.

Po tym trafieniu już było wiadomo, że Natalia wygrała, jednak do mnie dotarło to kilkanaście sekund później, przy ogłaszaniu wyniku przez sędziów. Stałem jak wryty i nie wiedziałem, jak to się stało. Gdy to do mnie dotarło, to padłem na kolana z wrażenia :)

Pokonanie dwóch czołowych zawodniczek naszego regionu to naprawdę spory wyczyn i powód do dumy. Treningi Natalii cztery razy w tygodniu przynoszą efekty.

Korzystając z  okazji chcemy podziękować sensei Dariuszowi Burdzie, sensei Arturowi Wziątce, sensei Pawłowi Szalewiczowi i sensei Adamowi Tokarzowi jak również senpai Izie Dec i senpai Adamowi Fleszarowi za trenowanie Natalii, udzielanie cennych wskazówek i za wspieranie przed walkami. Wielkie OSU!