Podium

Moja Mistrzyni Europy

Po miesiącu mogę już na chłodno ocenić walkę Natalii w finale Mistrzostw Europy Karate Kyokushin w Łańcucie.

Już wcześniej wiedziałem, z kim będzie walczyć. Białorusinka była naprawdę dobrą i wymagającą zawodniczką. Ekaterina Yushkevich – mistrzyni Ukrainy, Rosji, Japonii i wicemistrzyni świata z 2016 roku. Wyższa wzrostem i stopniem, bardziej doświadczona i wysportowana.

Jak to przed walką bywa, za dużo z córką o tym nie rozmawiałem. Mój stres jej się udziela i może popełniać błędy. Byłem jednak przekonany, że jest jak Pudzian, który tanio skóry nie sprzeda.

W związku z tym, że nagrywałem, mogłem być blisko maty i widziałem wszystko w miarę dokładnie. Marcin nagrywał walkę z drugiej kamery. W kolejnym dniu oglądaliśmy wszystko z trzech kamer, bo była jeszcze zarejestrowana transmisja live.

Pierwszy kontakt:

Walka była bardzo wyrównana i bez punktów, ale z upomnieniami.

Pierwsze 2 minuty walki. Było naprawdę ciężko. Ekaterina stosowała swoje standardowe przewrotki, próbując zaskoczyć Natalię – bezskutecznie. Próbowała jeszcze kilka razy, w końcu – chyba zauważyła, że to nie zadziała. Standardowa wymiana ciosów i kopnięć. Natalia stoi stabilnie i nie cofa się. Po dwóch minutach intensywnej walki trzech sędziów wskazało na remis, jeden na wygraną Białorusinki. Remis.

Dogrywka.

Natalia – widać, że się rozkręciła, łapała tempo i zadawała skuteczne ciosy, które osłabiały Białorusinkę. Po minucie wyraźnie przystąpiła do ataku. Wymiana ciosów i Białorusinka wykonuje faul na Natalii. Została uderzona w krtań, a takie uderzenie jest niedozwolone. Ekaterina dostała upomnienie tzw. „chui ichi” bez utraty punktu i skończyła się dogrywka.
Sytuacja się trochę zmieniła. Jeden sędzia wskazał na wygraną Nati, trzech sędziów na remis.

Remis.

O wygranej miała zadecydować waga zawodniczki. Ta, która ważyłaby o 3 kg więcej – przegrywa walkę.
Waga jednak nie wskazała zwycięzcy.

Dogrywka.

Kolejne 2 minuty. Nati twardo ruszyła do ataku. Wiedziałem, że ma kondycję i jest uparta. Wiedziałem, że im więcej walk, tym staje się silniejsza i wiara w wygraną dodaje jej dodatkowej energii, ale mój zawał był całkiem blisko. Białorusinka chciała wygrać za wszelką cenę, zrobiła kilka przewrotek, co mogło być już uznane za unikanie walki. Natalia była konsekwentna, robiła ciągle to samo. Uderzenia i kopnięcia na tyle skuteczne, że musiało to osłabić przeciwniczkę. Kolejny faul na Natalii. Uderzenie w szyję. Białorusinka dostała kolejne upomnienie, bez utraty punktu. Walka była wyrównana. Pod koniec Ekaterina przyspieszyła, ale nieskutecznie.

Czekaliśmy na werdykt sędziów.

Trzech wskazało na Natalię, jeden na Ekaterinę. Sędzia główny ogłosił wygraną Natalii!

Mamy Mistrzostwo Europy!

W konkurencji Kata w finale Nati przegrała z Rumunką Andreeą Sirghe. Oprócz medali, Natalia otrzymała puchar dla najlepszej zawodniczki z Miasta i Gminy Nowa Sarzyna od posła na sejm Jerzego Paula i puchar – specjalne wyróżnienie za waleczność – „Young Lioness” (Młoda Lwica).

Cieszyłem się jak dziecko. Ta wygrana, to doskonałe podsumowanie kariery w kategorii Juniorek. Natalia za kilka dni skończy 18 lat i zostanie seniorką. Jestem przekonany, że jeszcze dostarczy nam wiele wrażeń i nie raz stanie na podium. Chciałbym z tego miejsca podziękować serdecznie sensei Darkowi, Bacy, Ogarowi, Szalkowi i Izie za cenne wskazówki i pomoc na treningach.

Podium. Widziałem ją wiele razy na pierwszym, drugim, czy trzecim miejscu. Pierwszy raz jednak usłyszałem Hymn Polski zagrany tylko dla niej. Bardzo się wzruszyłem. Dzięki, córeczko, zasłużyłaś sobie na to mistrzostwo.

Na walkę finałową przyjechała babcia z mamą, na miejscu osobiście pogratulował Natalii radny z Nowej Sarzyny Robert Sądej.

 


 

Moja Wicemistrzyni Polski

14872606_972723199522492_493487225_nMistrzostwa Polski w Karate Kyokushin to największy i najbardziej prestiżowy Turniej Karate w Polsce.

Całkiem niedawno dowiedziałem się, że Nati wraz z dwoma kolegami będzie reprezentowała Leżajski Klub Karate Kyokushin. Ucieszyłem się, ale nie liczyłem na jakąś dobrą pozycję, a tym bardziej na podium. Jak już kiedyś wspominałem, Karate Kyokushin jest jedno, natomiast zasady walki na każdym niemal turnieju są inne. Najbardziej restrykcyjne są właśnie przepisy Polskiego Związku Karate. Zawodnicy klasy junior muszą walczyć w tzw. Hogo – ochraniaczu tułowia. Niedozwolone są kopnięcia mae-geri na strefę jodan (kopnięcie w przód na głowę). Zasady te bardzo zawężają skuteczność walki, za to, z pewnością, są bezpieczniejsze dla zawodnika i chronią organizatorów przed odpowiedzialnością.

Nasz klub jest w organizacji IKO, a, co za tym idzie, przepisy na turniejach są bardziej liberalne. Najbardziej zbliżone do prawdziwego karate wpajanego przez twórcę Masutatsu Oyamę. Im bardziej na wschód Polski, tym karate jest twardsze i nie przypomina baletu. Ważna jest siła, skuteczność uderzenia, a nie tylko trafienie przeciwnika.

Natalia najlepiej czuje się właśnie w takim twardym karate. Bez Hogo, które poważnie ogranicza skuteczność w walce i z kopnięciami w przód, na głowę. Dlatego w Bułgarii, Mołdawii i Białorusi czuła się pewnie i mogła w pełni zaprezentować swoje umiejętności. O ile w Polskim Związku Karate wystarczy lekko kopnąć przeciwnika w głowę kopnięciem okrężnym, o tyle na zawodach IKO musi to zrobić wrażenie na przeciwniku.

Dlatego też pomyślałem sobie, że jeśli Natalia zdobędzie  brązowy medal, to odniesie wielki sukces, podobnie do tego, jak w Pucharze Polski w tamtym roku.

Wydawało mi się, że limit zwycięstw na ten rok został wyczerpany. :) Niespełna dwa tygodnie temu wróciła z Mołdawii, gdzie zdobyła złoty medal w kategorii juniorek.

22 października 2016 r. (sobota) w Olsztyńskiej Hali Widowiskowo – Sportowej „Urania” odbyły się XVII Mistrzostwa Polski Seniorów Open i Kata oraz Mistrzostwa Polski Juniorów Karate Kyokushin. Patronat Honorowy pełnił Ambasador Japonii. Impreza połączona była z Galą Sztuk i Sportów Walki. Organizatorem imprez był Olsztyński Klub Kyokushin Karate.  Udział w nich wzięło ponad 200 zawodników z 60 klubów z całej Polski, w tym medaliści Mistrzostw Świata, Europy i Polski.

Mistrzostwa były transmitowane na żywo, więc mogliśmy oglądać i kibicować Nati całą rodziną. W hali były trzy maty A, B i C i trzy kamery. Jedna kamera obejmowała jedną matę. Natalia walczyła na macie A.

Pierwsza walka była lekko chaotyczna i bez punktu. Nati walczyła z doświadczoną zawodniczką z Inowrocławia.  Po przepisowym czasie, bez punktu, sędzia główny podjął decyzję o dogrywce. Dogrywka też nie pokazała wyraźniej przewagi którejś z zawodniczek, po prostu Nati była nieco aktywniejsza. Przez nieuwagę niestety uderzyła ręką w głowę przeciwniczkę i groziło jej upomnienie,  ale obyło się bez tego. Sędziowie orzekli wygraną Natalii, ale szczerze powiem, że różnica była minimalna. Przy ogłaszaniu jednak był widać, że Natalia stoi twardo w fudo-dachi, natomiast  po przeciwniczce było widać spore zmęczenie.

Brązowy medal już pewny, teraz walka półfinałowa. Walka o finał przypadła jej również z doświadczoną zawodniczką z Ostrołęki, wicemistrzynią Pucharu Polski. Natalia przegrała z nią w tamtym roku, plasując się na trzeciej pozycji. Wiać było, że Weronika jest sporo wyższa i aktywna w walce. Zadawała celne, mocne ciosy. Zauważalne było jej dobre wyszkolenie. Niestety słabła z sekundy na sekundę i oddawała pole walki Natalce.

Natalia szła jak burza. Nie było widać żadnego zmęczenia. Schematyczne ciosy, jakby od lat nic innego nie robiła. Sędziowie orzekli wygraną Natalii. Dobra, ładna walka z wymagającą zawodniczką.

Walka finałowa. Już po godzinie 19:00. Wiem teraz, że Nati miała tu największe obawy. Nie sądziła, że dojdzie do finału i będzie walczyć o mistrzostwo. Przeciwniczka, również miała na imię Natalia i jest zdobywczynią złotego medalu w Pucharze Europy. Robi to wrażenie. Nati później niż przeciwniczka stoczyła walkę półfinałową i niestety miała mniej czasu niż ona na zregenerowanie sił. Na przeciw siebie stanęły więc dwie Natalie. Jedna wyższa o głowę, posiadaczka brązowego pasa, zdobywczyni Pucharu Europy i moja córeczka zaledwie z żółtym paskiem i mniejszym doświadczeniem w kumite.

W pierwszej minucie przeciwniczka Natalii była aktywniejsza. Widziałem jednak, że Nati testuje ją i zaatakuje w odpowiednim momencie. W drugiej minucie Nati już atakowała i było widać, że przeciwniczka słabnie. Walkę dziewczyny stoczyły bez punktu i widać było, że na żadnej ciosy nie robiły specjalnie wrażenia. Naprawdę liczyłem na dogrywkę, zwłaszcza, że była to walka finałowa, więc któraś z zawodniczek powinna zaakcentować swoją przewagę w walce.

Tak się jednak nie stało. Sędziowie orzekli wygraną Natalii z Ostródy. Nawet nie byłem zawiedziony. Można walkę finałową zobaczyć tutaj i każdy może wyrazić swoją opinię. Osobiście uważam, że brakło tu zaakcentowanego zwycięstwa na poziomie tej klasy zawodniczki.

Wicemistrzostwo Polski w Karate to wielkie wyróżnienie. Jestem dumny ze swojej córki. Nawet nie z tak prestiżowej wygranej, ale z tego, że tak samo przegraną jak i wygraną przyjmuje z pokorą. Nie tańczy jak dziecko na macie po ogłoszeniu werdyktu. Z szacunkiem i skromnością kłania się sędziom i przeciwnikom, a z maty schodzi przepisowo jak prawdziwy karateka. Wiem, jak ciężko pracuje na swoje zwycięstwa. Codzienne treningi pełne zaangażowania, odpowiednia dieta, analiza walk i odpowiedzialne podejście do życia.

Może to głupio zabrzmi, ale to ja mógłbym się od niej wiele nauczyć. Cierpliwości, systematyczności, konsekwencji i stylu walki. :) Cieszę się bardzo, że Nati wzbudza sympatię i jest lubiana w innych klubach. Martwi mnie natomiast, że  jest tak mało doceniana w swoim klubie i nie dostała szansy na udział w Pucharze Europy, który odbędzie się 26 listopada w Lublinie. Szkoda, byłaby szansa na rewanż.

Ale to Sensei decyduje, kto ma reprezentować Leżajski Klub Kyokushin Karate na mistrzostwach tej rangi i trzeba się z tym pogodzić. Osobiście jednak uważam, że jej zaangażowanie w życie klubu i treningi są warte docenienia.

 

OSU!

nati

Turniej IKO Mazovia Cup!

ZawodniczkaW niedzielę, o godzinie szóstej rano, wyjechaliśmy do Piaseczna na Turniej IKO Mazovia Cup! Chciałem być przy Natalii, żeby podtrzymać ją na duchu i udzielić kilku wskazówek, gdy będzie trzeba. Razem z nami jechał Hubert, Julka, Ania i Oliwia.
To już piata edycja tego turnieju. Startowało w nim 392 zawodników z 35 klubów.
Nasza ekipa startowała tylko w kumite, a szkoda bo według oceny Ani i Natalii, poziom nie był najwyższy i spokojnie obie mogłyby startować w Kata i zająć miejsce na podium. Skoro same to mówią, to coś w tym jest :)

Najpierw startowali młodsi. Walki Kornela Brzyskiego nie ma nawet co komentować. Serio. Jego walki chyba najbardziej przeżywają rodzice, dla nas to nuda. Kornel jest bardzo dobry i zamiata po kolei wszystkich w swojej kategorii. Jako jeden z naszej ekipy zdobył pierwsze miejsce.

Drugi artysta to Mateusz Ner. Dwunastoletni zawodnik, który jako jeden z nielicznych wie co robi i co mówi. Oczywiście jeśli chodzi o karate, bo z tej strony tylko go znam. Razem oglądaliśmy jakąś walkę i Mateusz powiedział mi, że on będzie walczył ze zwycięzca. Po jakiejś minucie, spojrzałem na niego i zapytałem:
– Wiesz co masz robić, widzisz co się dzieje?
– Jasne. Kompletny chaos już widzę, że to wygram – odpowiedział..

I rzeczywiście. Wyciągnął wnioski z walki którą oglądał. Nie dał się przepychać, robił to czego uczył go sensei na treningach i wygrał w pięknym stylu. Zdobyłby pierwsze miejsce, ale w drugiej walce jakoś niefortunnie pokiereszował sobie kości w dłoni. Przeciwnik wyczuł, że coś nie tak i atakował bolące miejsce. Mateusz prowadził, jednak był na tyle odpowiedzialny, że sam przerwał pojedynek, mówiąc sensei Darkowi, że nie da rady. Dłoń już poskładana, zagipsowana i trzymamy kciuki, żeby szybko wrócił do zdrowia. Jego walki nie są chaotyczne, on naprawdę wygrywa w ładnym stylu.

Ekipa

Oliwia niestety przegrała, chyba nawet jeszcze przed walką. Widać było stres i niestety brak kondycji, ale wiem, że wróci do formy. Zawsze jej kibicowałem, starałem się podtrzymać na duchu i udzielałem wskazówek, od pierwszych kroków na zawodach. Pamiętam jej starcia chyba w Krośnie, gdzie toczyła kilka walk z dogrywkami i dawała radę, zdarłem wtedy gardło. Pamiętam doskonale ją w turnieju w Bielsku Białej, gdzie trzy walki wygrywała po kilkunastu sekundach. Każdy ma kiedyś gorsze dni, nie ma się co przejmować. Maciek też przegrał a walczył dobrze.

Ania pierwszą walkę przegrała. Walczyła ambitnie, chociaż z przeciwniczką o ponad 5kg lżejszą z Chełma. Walka była wyrównana, ale została trafiona i przeciwniczka zdobyła waza-ari. Co prawda, w niemal ostatniej sekundzie oddała kopnięcie w głowę, ale czterech sędziów nie uznało tego trafienia. Ania nie mogła się pogodzić z werdyktem sędziów.
W rywalizacji o trzecie miejsce zdecydowanie prowadziła i wygrała.

Julka pierwszą walkę wygrała, a drugą przegrała uzyskując II miejsce w Turnieju. Julkę zobaczyłem niestety dopiero na filmie i sam nie wiem co się stało, że drugą przegrała. Julka walczy spokojnie, bez emocji, ma bardzo dobrą technikę.
Hubert był wyraźnie znudzony i zmęczony oczekiwaniem. Pierwszą walkę stoczył chyba po 16:00. To doświadczony zawodnik i wygrał pierwsze starcie w ładnym stylu. Drugie trwała kilkanaście sekund i wygrał przez Ippon. W finale, po zaciętej walce przegrał. Gdyby walczył wcześniej wynik byłby pewnie inny.

Natalia też się stresowała. Pierwszą walkę miała stoczyć z Idą z Olsztyńskiego klubu Karate. Rok starszą, zwyciężczynią pucharu w Józefowie. Zawodniczką, która już w tej kategorii walczy od ponad roku. Natalii to zaledwie drugi turniej w kategorii juniorek.
Walka była wyrównana, pomimo tego, że przeciwniczka była i cięższa i wyższa. Żadna nie zdobyła punktu. Sędziowie po dwuminutowej walce orzekli remis i kolejną dwuminutową dogrywkę.

Bałem się, bo Natalia była w dolnej wadzę, nie ma już takiej siły i kondycji co kiedyś. Jednak i dogrywka nie przekonała sędziów o wygranej którejś z dziewczyn. Dlatego według regulaminu zdecydować miała waga zawodniczek. No i tu Nati była kilka ładnych kg lżejsza i to zdecydowało o wygranej.
Więc został finał z Dominiką z Ostrołęckiego Kubu Karate. Trzecie miejsce na mistrzostwach Europy, trzecie w Pucharze Polski, pierwsze na Mistrzostwach Makroregionu, to już coś mówi o zawodniczce. Tu Natalia niestety przegrała. Nie miała pomysłu, dała się zdominować i po raz pierwszy chyba przegrała przed czasem. Dwa trafienia i drugie miejsce na zawodach zatwierdzone. Jest to na pewno kolejne doświadczenie więcej i Nati wyciągnie wnioski z tej przegranej.

Jestem dumny z Natalii, nie tylko dlatego że codziennie trenuje, wkłada w karate swoje serce i odnosi sukcesy. Jestem dumny, bo na macie czy wygra, czy przegra zachowuje się tak samo. Bez okazywania emocji, żalu, poczucia winy, czy radości.
Wchodzi na matę i schodzi jak zawodowiec. Nie skacze po macie okazując radość ze zwycięstwa, ani nie rzuca kaskiem i nie złości się gdy przegra. Dla niej liczy się przede wszystkim walka, a nie wygrana czy przegrana.

Ma szacunek do każdego przeciwnika i do stylu jaki prezentuje. To naprawdę coś pięknego i widać to na macie. Obowiązkowo pozycja „fudo dachi”, przed wejściem i przy zejściu z maty. Zawsze podziękowanie za walkę, z szacunkiem i postawa wyprostowana przy ogłaszaniu werdyktu.

Brawo Nati!