Mr. Marcin

„Where is my mind?”

Dzisiaj trochę o filmach, do których wracam i które polecam moim znajomym. Od kilku miesięcy na spotkaniach przy piwie z kolegami to obowiązkowy temat. Według „Wiki” kinoman to miłośnik kina, filmu. Miłośnikiem filmu jestem, ale jeśli o kino, to tylko miłośnikiem kina w Nowej Sarzynie. W innym kinie, zwłaszcza multikinach, czuję się niekomfortowo. Nie mogę się skupić, ciągle mnie rozprasza czyjś świecący smartfon, rozmowa, siorbanie i mlaskanie.

Chciałbym opisać moje najlepsze filmy z 2018 roku, ale w sumie opiszę te, które oglądałem w ubiegłym roku i do których wracam. Lubię filmy biograficzne lub oparte na prawdziwych wydarzeniach. Najlepszym filmem dla mnie jest „Snowden”.

Eduardem Snowdenem interesuję się od samego początku, jest dla mnie bohaterem. Niezwykle inteligentny i kulturalny gość. To co zrobił wymagało nie tylko odwagi, ale też pokazania, że jeśli ma się w życiu zasady, to warto ich bronić. Życzę mu, aby kiedyś mógł powrócić do domu.

Film Olivera Stone, był więc dla mnie jak miód na serce, po nim oczywiście, już bardziej dokumentalny, „Citizenfour”.

Jednym zdaniem: Ten film powinien obejrzeć obowiązkowo każdy człowiek, szanujący swoją prywatność.


Zwiastun filmu Snowden:

A tu wywiad dla TVP z Eduardem Snowdenem, gdyby ktoś nie kojarzył, o kim piszę:


Wywiad dla TVP z Eduardem Snowdenem

Teraz dla odmiany serial.
Serial – dla mnie najlepszy, jaki kiedykolwiek powstał. Niestety, nie polecam go wszystkim, bo po prostu nie jest dla wszystkich. Usłyszałem o nim od Grześka Amarowicza, na jednej z nowosarzyńskich imprez i już sam tytuł mnie zniechęcił do szukania. Co interesującego może być w serialu pod tytułem Mr. Robot, roboty? ;-)

Znalazłem i dwa sezony „łyknąłem” w dwa dni. Film dosłownie „ryje banie”. Zanim wziąłem się za trzeci sezon, powtórzyłem sobie pierwszy i drugi.

Za co ten serial uwielbiam? – Za wszystko.

Za łamanie wszelkich standardów komponowania kadrów i scen – tego nie ma w żadnym filmie. Postacie są zwykle u dołu lub w rogu ekranu, tworząc niesamowity efekt. Fantastyczna ścieżka dźwiękowa z remiksami utworów kapel, takich jak: The Cure, Pixies,  itp. Kto wychował się w klimatach Nine inch nails, z pechowością domyśli się, o co mi chodzi.

O czym ten film jest? O walce z korpo – systemem, o hackerach, o więzi ojca z synem, o wątpliwościach i o człowieku, który nie potrafi się przystosować do życia w społeczeństwie. Znakomita gra aktorska. Do produkcji tego filmu zatrudniono prawdziwych hackerów, aby sceny były jak najbardziej realne. Dlatego bohaterowie filmu używają Linuxa „Kali”, a Elliot Alderson programuje głównie w „Pythonie” – ulubionym języku programowania Marcina. Razem z synem czekamy na czwarty, niestety ostatni już sezon.

Soundtrack Mr. Robot.

Oficjalny zwiastun Mr. Robot.

W rolach głównych Mr. Robota występuje niesamowity Remi Małek, grający Freddiego Merkurego w „Bohemian Rapsody” . To właśnie film z 2018 roku, który był dla mnie najlepszy. Obejrzeliśmy go z Marcinem w naszym kinie. Tego filmu nie muszę polecać. Każdy, dla którego muzyka odgrywa jakąś rolę, wie o nim i z pewnością słyszał o zespole Queen .

Zwiastun filmu Bohemian Rhapsody.

Czasem lubię też lekkie kino. Ostatnio przekonałem się do serialu Outlander, który pokazuję to, za co lubię Szkocję, zwyczaje Szkotów, ciekawe historie.

Zwiastun serialu Outlander.

Jak znacie jakieś fajne filmy albo seriale godne polecenia, to napiszcie do mnie, lub zostawcie namiar w komentarzu.

Oprócz wymienionych filmów, na zimowe wieczory polecam seriale: „Wikingowie”, „Ślepnąc od świateł”, „Pod powierzchnią”, „Chyłka – Zaginięcie” i „Press”.
Filmy. które utkwiły mi w pamięci to: „Milczenie”, „Piąta władza”, „Kler” i „Jestem mordercą”.

Ocena

Wstrzymują się od głosu?

Grudniowe sesje Rady Miejskiej i Rady Powiatu pokazały nam efekt działania partii politycznych w samorządach. To, co według mojej oceny nie powinno mieć miejsca w społeczności lokalnej. Partyjniactwo, kupczenie i nadmierne schlebianie władzy. Obserwując wypowiedzi nowosarzyńskich komentatorów potwierdzam tylko to, co napisałem już kiedyś.
Błędem jest, że nie potrafimy jako społeczeństwo patrzeć krytycznym okiem na kogoś kogo lubimy i kogoś, komu chcemy sprzyjać. Uważam, że jest to podstawą naszej wiarygodności, aby przyznać się do tego, że nie zawsze ten, którego popieraliśmy i popieramy postępuje właściwie. Dlatego nie dostrzegamy manipulacji która jest tak wyraźna. To dotyczy sympatyków władzy w takim samym stopniu, co sympatyków tak zwanej „opozycji”.
To działa też w drugą stronę. Gdy polityk postępuje logicznie, to jest krytykowany tylko z tego powodu, że nie jest w grupie osób, którzy podczas wyborów stawali po innej stronie. Sprowadza się to do tego, że gdy krytykujemy poczynania polityków, których popieraliśmy to jesteśmy przez innych piętnowani.

Polityka samorządowa działa inaczej niż parlamentarna. Tu wpływ na miejscowość w której mieszkamy, na społeczeństwo lokalne mają ludzie których znamy. Ludzie których lubimy mniej lub więcej, których mijamy na ulicy, spotykamy się w sklepie, którzy nierzadko są dobrymi znajomymi naszych rodzin. Chociażby z tego powodu, powinniśmy szanować się nawzajem. Piszę „powinniśmy” dlatego, że mi też zdarzyło się niepotrzebnie, w wyniku wzburzenia, napisać kilka słów za dużo. Chociaż nie ad personam.
Generalnie wychodzę z założenia, że nie piszę, ani nie krytykuję publicznie działań kogoś, komu nie będę miał odwagi powiedzieć prosto w oczy, bez emocji.
Przykładowo. Pan Adam Wylaź, przewodniczący Rady Powiatu, jest według mojej oceny dobrym i życzliwym kolegą, z pewnością znakomitym trenerem karate, ale niestety kiepskim Przewodniczącym Rady Powiatu, czego daje wyraz na każdej niemal sesji, nie dopuszczając do głosu radnych. Po prostu ewidentnie nie daje sobie rady z tą funkcją i powiem mu to przy najbliższej okazji.

Zacznę od ostatniej sesji Rady Miejskiej.
To, co utkwiło mi w pamięci to wystąpienie radnej pani Agaty Kusy. Było to raczej oświadczenie, bo czytane z kartki, ale rzeczowe i konkretne. Takich wystąpień oczekiwałbym od każdego radnego, który nie jest trybikiem w maszynce do głosowania. Podobnie jak radna Kusy uważam, że Zakład Gospodarki Komunalnej nie powinien być za każdym razem sponsorowany przez naszą gminę. Jako spółka prawa handlowego powinna sama zarabiać na siebie – tu pełna zgoda.
Ale, i tu nie do końca uważam, że ZKG powinien generować przychód. Bo przychód tej spółki, to nasza strata. Skoro ZGK podwyższa cenę za odbiór ścieków i dostawę wody, to jego prezes nie powinien szczycić się, że generuje przychód. Ktoś powie, że to odrębna księgowość i osobne rozliczanie, ale to można łatwo sprawdzić. Dlatego uważam, że najbardziej odpowiednią osobą, która może kontrolować poczynania prezesa MZK jest właśnie pani Agata Kusy. W każdym razie pani Kusy rzeczowo wypunktowała Miejski Zakład Komunalny w Nowej Sarzynie.

O szkodliwości utrzymywania miejskich spółek i w jaki sposób przez takie działania niszczy się lokalne firmy, a co za tym idzie zakłady pracy, napiszę w osobnym poście.

Niestety pani Agata nie była konsekwentna i już wyjaśniam dlaczego. Wyborcy w wyborach do samorządu, oczekują od swoich kandydatów, że będą skutecznie reprezentować ich w Radzie Miasta i Powiatu i będą pracować wspólnie na rzecz miejsca w którym mieszkamy. Dlatego wymagamy od nich, aby zajmowali stanowisko w każdej sprawie i w każdym głosowaniu.
Jeśli jest głosowanie nad uchwałą np. budżetową, to radni powinni głosować albo za, albo przeciw propozycji budżetowej, przy czym ważne jest jak oddajemy głos sprzeciwu, aby zaprezentować własną wersję, lub zaproponować własną poprawkę do budżetu. Wstrzymanie się od głosu wydaje się być zwykłym umywaniem rąk, odkładaniem problemu i niekompetencją.

Radny samorządowy nie powinien wstrzymywać się od głosu, chyba że ( i to jest jedyne wytłumaczenie) uchwała dotyczy go bezpośrednio i po prostu chce pokazać, że nie zagłosuje, bo byłoby to głosowanie dla swojej prywatnej korzyści. Wstrzymanie się od głosu jest porażką dla funkcji radnego. Nie do tego został wybrany i nie za to otrzymuje niemałą dietę.

Sesja Rady Powiatu

Żenujące były przepychanki na temat liceum w Nowej Sarzynie i Leżajsku. Jest to wynik nowego rozdania i przetasowania radnych ze względu na funkcję w radzie. Tym, którzy nie pamiętają to przypomnę, że kilka lat temu, gdy ważyły się losy Liceum im. I. Łukasiewicza w Nowej Sarzynie, to właśnie radny Adam Wylaź był jednym z tych, którzy głosowali za utrzymaniem tego liceum, ale wtedy był w tak zwanej „opozycji”. Teraz jak układ się zmienił, to radni, od których losy naszego liceum zależały, mogą mieć pretensję tylko do siebie.
Przecież to starostwo rządzone przez Prawo i Sprawiedliwość, na którego czele stoi poseł Jerzy Paul, trzy lata temu mógł powstrzymać likwidację nowosarzyńskiego liceum z bogatą tradycją i wypromować je na tyle, aby dalej funkcjonowało. Najwyższa pora żeby ktoś uświadomił ludzi, że w wyniku nieskutecznej polityki posła Paula, układ w powiecie zmienił się na niekorzyść Nowej Sarzyny, że Nowa Sarzyna jest marginalizowana w budżecie i na inwestycję przeznaczone jest tylko 2,4% środków, a w Leżajsku rządzi PSL z częścią PiS. Co ciekawe układ się zmienił, a starosta dalej ten sam…

Co do szkoły to napisze jedno. Mamy super liceum utworzone przez nasza gminę, więc nie zepsujmy tego. Mamy dyrektora, który ma doskonały kontakt z młodzieżą i bardzo dobrze jak dotychczas zarządza tą szkołą. Uczęszcza tam mój syn, więc wiem o czym piszę. Liceum w Leżajsku jest mocno przereklamowane. W Nowej Sarzynie młodzież ma bezpośredni kontakt z nauczycielem i szkoła jest jak ich drugi dom.

Wystąpienie radnego Adama Madeja w sprawie inwestycji w Nowej Sarzynie.

Nie jestem radnym Bieńkowskim i nie mam zamiaru panu Madejowi za nic dziękować i wychwalać pod niebiosa, ale chciałbym aby każdy był przygotowany do sesji tak, jak się przygotował radny Adam Madej. Oczekuję od radnego Grzegorza Sroki, na którego oddałem swój głos, aby był równie przygotowany co pan Madej w swoim wystąpieniu na ostatniej sesji. Zainteresowanych odsyłam do zapisu na YouTube: https://youtu.be/54RUWfa0H20?t=2399

W skrócie można powiedzieć, że Nowa Sarzyna została niemal pominięta w inwestycjach na 2019 rok. Będą remontowane prysznice w zlikwidowanym liceum (wg starosty Marka Śliża nie jest zlikwidowane, bo stacjonują tam czasem klasy wojskowe i wojska terytorialne i zachodzi potrzeba remontu pryszniców… ) Radny Adam Madej zaproponował poprawkę do budżetu i przełożenie pieniędzy na remont drogi powiatowej w Nowej Sarzynie. Nadmienię, że cześć do remontu tej drogi finansuje Miasto i Gmina Nowa Sarzyna i umowy zostały wcześniej podpisane. Było to może zagranie trochę populistyczne, bo było wiadome, że propozycja ta nie przejdzie. Ale ona była i wszyscy z Nowej Sarzyny powinni zagłosować za przeznaczeniem pieniędzy na tę drogę. Niestety radny pan Lucjan Czenczek zagłosował przeciw , a pani Halina Pyszowska wstrzymała się od głosu. Do Miasta i Gminy Nowej Sarzyny zostanie przeznaczone tylko 2,4 % z budżetu na inwestycje, a jeśli jest propozycja o przekazanie dodatkowych funduszy na drogę w naszej gminie, to znajdują się radni z Nowej Sarzyny, którzy nie popierają tego projektu. Brak mi słów. Napiszę tylko, że postawą tych radnych, jestem delikatnie mówiąc, po raz kolejny zawiedziony. Jednak ocenę ich zachowania pozostawiam mieszkańcom Nowej Sarzyny.

Przestańmy już patrzeć na radnych, poprzez pryzmat komitetów wyborczych. Za pięć lat utworzą się nowe komitety, z nowymi kandydatami, a radni będą rozliczani za całokształt swojej pracy, a nie za przynależność do któregokolwiek komitetu.

Na koniec mała prośba. Proszę nie identyfikować mnie z żadną opcją polityczną, z żadną osobą będącą u władzy, tak samo jak prezentującą tak zwaną „opozycję” w samorządzie. Nie utożsamiam się z opinią ludzi, którzy bez szacunku do innych publikują na swoich stronach i profilach portali społecznościowych, wulgarne obrazki z niewybrednym komentarzem na temat obecnej władzy. Swoje przemyślenia publikuję od prawie 20 lat jako Piotr Kondeusz i wyrażam tu swoje prywatne zdanie. Moja opinia jest tylko moją opinią.

Snowdon

Wspomnienia roku 2018

Najmilsze wydarzenia dla mnie w kończącym się roku są związane z rodziną. Weekend, który najmocniej utkwił mi w pamięci, to wyjazd w Bieszczady i wyjście Marcina na jeden ze szczytów połoniny Wetlińskiej – Smerek. Dzień w którym Marcin pokazał swój charakter, swój upór w dążeniu do celu i pokonał własne słabości. Był to też pierwszy wypad z synem pod namiot w góry. Niesamowite przeżycie, zwłaszcza z wujkiem, który mieszkał w dzieciństwie w Cisnej i snuł opowieści o górach i góralach.

Drugie dla mnie ważne wydarzenie, to sukces Natalii na turniejach. Niewątpliwie był to jej rok. Zdobycie Mistrzostwa Europy, Pucharu Europy i Mistrzostwa Polski w jednym roku, to coś niespotykanego. Codzienne treningi jednak muszą owocować. Ciągła jej nieobecność zaczyna być jednak dla mnie przytłaczająca.

Trzecim wydarzeniem, którego nie zapomnę był wyjazd do rodziny w Anglii i wycieczka do Walii na najwyższą górę Snowdon…

To był nasz drugi wyjazd do Agnieszki i Oskara. Za pierwszym razem z Marcinem zwiedziliśmy Coventry i Londyn, a za drugim razem byliśmy z Elą i główną atrakcją była Walia. Naprawdę niewiele można zobaczyć w jeden dzień, ale tym co zobaczyłem, byłem zachwycony. Pojechaliśmy specjalną trasą, gdzie było mnóstwo pasących się owiec na pięknych górzystych wrzosowiskach. Wyjazd specjalnym pociągiem na górę Snowdon też był atrakcyjny. Z przyjemnością słuchałem opowieści Oskara o zwyczajach Anglików. W drodze powrotnej pojechaliśmy do pubu na walijskie jedzenie i piwo, tzn „Ale”.
Nie pamiętam nazwy tego piwa ale smakowało mi wybitnie. Mało nasycone dwutlenkiem węgla, mętne, ale chłodne i bardzo smaczne.

Niewiele podróżowałem w swoim życiu, ale mogę stwierdzić, że najbardziej ciekawi mnie w obcych krajach, jak się żyje w małych miastach i na wsiach. Interesują mnie zwyczaje mieszkańców, ich kultura, historia miejscowości i oczywiście jedzenie. Dlatego zawsze staram się jeść regionalne potrawy. Jeśli mógłbym wybrać gdzie pojechać, czy Nowego Yorku, Wiednia lub Rzymu, to z pewnością wybrałbym małe miejscowości w Szkocji, Irlandii lub Walii. W Słowenii zachwyciły mnie góry i ciasne uliczki małych miejscowości, takich jak np. Tolmin.

Korzystając z okazji, chciałbym swoim przyjaciołom, znajomym i wszystkim odwiedzającym moją stronę, życzyć w Nowym Roku 2019, wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, pomyślności i słusznych wyborów.


PS. informuję, że kilka tygodni temu, zawiesiłem na pewien czas swoje konto i stronę na Facebooku. Za bardzo mnie rozpraszał, a chcę skupić się na kilku ważnych dla mnie projektach. Kontakt ze mną nie jest jednak w żaden sposób dla zainteresowanych utrudniony.