Zaniedbany obiekt stwarza zagrożenie

Nowa Sarzyna jest bardzo ładnym miastem. Ocieplone i pomalowane bloki, poza pewnymi wyjątkami tak, jak przy ul. Jana Pawła II, nadają wyrazistość temu miasteczku. Zieleń też jest zadbana, trawniki regularnie przycinane, ogólnie porządek można powiedzieć – wzorowy. Możemy być dumni z wyglądu miejsca, w którym mieszkamy. Jednak, jak w każdej miejscowości, znajdują się miejsca, które straszą. Straszą swym wyglądem, są zaniedbane, a czasem wręcz niebezpieczne…

Postaram się teraz wykazać kilka takich opuszczonych i zaniedbanych miejsc. Poprzednio opisałem stację PKP, dzisiaj budynek, w którym kila lat temu znajdowała się stołówka zakładowa. Stara Stołówka Zakładowa, obecnie prywatny obiekt. W czasach socjalizmu można było tu zjeść bardzo dobry obiad, kotlety schabowe na pół talerza, lub smaczne naleśniki.

Kawiarnia była cały czas oblegana, a jej wystrój nawiązywał do produkcji żywic w Zakładach Chemicznych. Dyskoteki odbywały się nawet dwa razy w tygodniu, a młodzież przyjeżdżała z sąsiednich gmin. Później był tu sklep meblowy, a obecnie obiekt jest na sprzedaż. Budynek wprawdzie jest trochę na uboczu, ale jest to miejsce szczególnie odstraszające.

Niektóre miejsca mogą być niebezpieczne dla dzieci, które przyjeżdżają tam na rowerach. Dookoła śmieci i rozbite butelki. Wystające pręty stanowią zagrożenie. Właściciel powinien przynajmniej zabezpieczyć teren ogrodzeniem, jeśli nie może go wyremontować.

Poniżej kilkanaście zdjęć:

Tandem

Wreszcie razem na rowerze!

Jazda rowerem to znakomita forma spędzania wolnego czasu. Przyznaję, że nie mam wielkich osiągnięć. Robiłem wycieczki najwyżej po 50 km, ale od zawsze lubiłem jeździć. Samotne wycieczki jednak to nie to samo. Wiadomo, że raźniej i fajniej jest wspólnie przeżywać miłe chwile, napawać się ładnymi widokami i świeżym powietrzem, niż samemu. Zawsze chciałem jeździć ze swoimi dziećmi, ale Natalia jakoś nie lubi roweru. Nati to wojowniczka i interesuje ją tylko Karate, a Marcin niestety nie radzi sobie na dwukołowym rowerze, przez swoje problemy z nogami i równowagą, nad czym ubolewa, bo lubi ze mną jeździć. Lekarze również zalecają, aby jeździł jak najwięcej.

Jazda rowerem bardzo pomogłaby Marcinowi w rehabilitacji. Co prawda, dzięki Mieszkowi ma nowiutki trójkołowy rower z PCK, ale jest już trochę mały i nadaje się raczej na jazdę ulicami osiedla, niż na jakieś większe wycieczki.
Czasem jednak jeździmy sobie razem i te kilka kilometrów z radością i satysfakcją robimy. Marzeniem Marcina i moim jest jednak pokonywanie dłuższych odległości. Z zazdrością więc patrzyłem na swoich znajomych, którzy robili całodzienne wycieczki rowerowe.

Ale przecież jak nie ma marzeń to nie ma się co spełnić :)
Myślałem, myślałem i wymyśliłem. Problem od dzisiejszego dnia jest rozwiązany. Wczoraj zakupiliśmy rower w Lublinie, w firmie która specjalizuje się w produkcji rowerów rehabilitacyjnych.
Mamy pogromcę szos, czerwone ferrari wśród rowerów, demona szybkości i wytrzymałości, robiony na specjalne zamówienie – Tandem firmy Jasid :)
Tandem jest składany i mieści się nawet do bagażnika cinquecento.

Parametry:

  • Rama: składana z obniżonym przekrokiem
  • Długość: 230 cm
  • Widelec: amortyzowany Suntour / RST / Zoom
  • Mostek aluminiowy, regulowany w 3 płaszczyznach
  • Sztyca amortyzowana
  • Koła: 26’ stożkowe, aluminiowe obręcze
  • Piasty: aluminiowe, wzmacniane na łożyskach maszynowych
  • Wolnobieg: Shimano
  • Przerzutka tył: Shimano / Deore
  • Manetki: Shimano
  • Suporty: łożyska maszynowe
  • Hamulce: V-break aluminiowe
  • Siodełka: szerokie, kanapowe GEL
  • Pedały: trekkingowe, antypoślizgowe
  • Nóżka: tak
  • Komplet oświetlenia LED, błotniki, bagażnik,dzwonek

Od dziś, gdy zobaczycie kogoś w naszej gminie na czerwonym tandemie to na pewno będziemy my! Drugiej takiej maszyny z pewnością nie ma w okolicy.
Osiedlowe wycieczki raczej jednak nie są w obrębie naszych zainteresowań, bo mamy w planie długie i częste wyjazdy. Prawdopodobnie będziemy transportować rower i jeździć gdzieś dalej. Zakupimy sakwy i w miarę możliwości większość część dnia spędzimy pedałując.

Zakup roweru, realizacja marzeń i możliwość rehabilitacji, jest możliwy między innymi dzięki specjalnemu funduszowi rehabilitacyjnemu. Chcemy tą drogą podziękować wszystkim tym, którzy w ten sposób wsparli Marcina. Postanowiliśmy, że będziemy publikować zdjęcia i relacje z naszych wycieczek.
Jeszcze raz dziękujemy i jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc. Do zobaczenia w trasie!

Zdjęcia z dzisiejszej jazdy. BTW. Pierwszą przewrotkę mamy zaliczoną :)

Pit i MarcinzNS

Ankieta

Obrońcie skutecznie swojego pracownika!

Kilka lat temu, podczas zawirowań w Zakładach Chemicznych, zmierzających do grupowych zwolnień, napisałem parę artykułów, informując społeczeństwo lokalne oraz pracowników tychże zakładów o tym, co się dzieje i jakimi metodami posługuje się ówczesny prezes, pan Jarosław S.

Tak naprawdę, to nikt inny oficjalnie nie publikował i nie informował co tam się wyrabia, i jakim represjom poddawani są pracownicy Z.Ch. na różnych szczeblach. Za swoje teksty byłem dwukrotnie wzywany na policję, ponieważ nie podobało się to, co opisuję zarządowi zakładów i wchodzących im w  tyłek nowosarzyńskim konfidentom. Związki zawodowe z dwóch podzieliły się na trzy, przy czym ten trzeci był zdecydowanie sprzyjający ówczesnemu zarządowi.

Sugerowałem, że Nowosarzynianie powinni się trzymać razem, wypracować wspólne, twarde stanowisko, nie dać się skłócić i podzielić. Efekt był taki, że wydruki z mojego bloga były dostarczane Prezesowi Zakładów, a byli też i tacy, którzy sugerowali mu, jak może mnie załatwić. Dochodziły do mnie groźby w postaci zlicytowania mojego domu i wykończenia mnie finansowo.

Pewna pani  poinformowała na zebraniu prezesa Jarosława, o tym, ilu ma w rodzinie policjantów i jak mogą mnie uspokoić. Pozdrawiam serdecznie katoliczkę i Pokój Pański niech zawsze będzie z Tobą.

Nigdy nie wycofałem swoich słów i nie dałem się zastraszyć. Propozycję darmowej ochrony prawnej miałem od różnych organizacji, nawet spoza Nowej Sarzyny. Najbardziej jednak zszokowany byłem, jak jedna osoba, która była wtedy w zarządzie związków, w których jestem, okłamywała swoich kolegów i donosiła zarządowi zakładów o tym, co było na naszych spotkaniach.
Jak można być taką szują, to do tej pory nie wiem. Mam tylko nadzieję, że wybił już sobie z głowy kandydowanie do Rady Miejskiej w Nowej Sarzynie, bo nie zdzierżyłbym, gdyby ktoś taki jak on, miałby mieć wpływ na miejscowość, w której mieszkam.

Później, gdy zorientowałem się, że większość ludzi zabezpiecza swój tyłek i dba tylko o siebie, a nie o przyszłość Z. Ch  i Nowej Sarzyny, odpuściłem i przez ostatnie lata tylko obserwowałem, co się dzieje.


Tyle tytułem wstępu. Teraz do rzeczy.

Załóżmy, że jest Grudzień 2017
1. Pracodawca w pewnym przedsiębiorstwie, pisze pismo  do przewodniczącego jednego z trzech organizacji związkowych z zapytaniem, czy pracownik ten korzysta z obrony związku.
2. Przewodniczący odpisuje pracodawcy, że pracownik będzie korzystał z obrony związku.
3. Pracodawca pisze pismo do przewodniczącego z informacją, o zamiarze wypowiedzenia umowy o pracę temu pracownikowi.
4. Przewodniczący odpisuje pismo, z wnioskiem o odstąpienie od zamiaru rozwiązania umowy o pracę.

Styczeń 2018

1. W wyborach pracowniczych na społeczną funkcję zostaje wybrany tenże pracownik, przy czym funkcja ta, zapewnia ustawową ochronę pracownika przed zwolnieniem.

Luty 2018
1. Pracodawca pisze pismo do Przewodniczącego, z uzasadnionym zapytaniem, czy takie działania związku nie budzą wątpliwości co do pewnych norm i uczciwego dialogu.

To tak w dużym skrócie.

Teraz coś, co mnie najbardziej rozbawiło.

Uwaga:
Przewodniczący tychże związków, który prowadzi korespondencje z Pracodawcą, wysyła pismo do dwóch pozostałych organizacji związkowych, z wnioskiem o przedstawienie stanowiska dotyczącego wypowiedzenia umowy o pracę, temu właśnie pracownikowi, który pełni społeczną funkcję a co za tym idzie, jest chroniony ustawą i uwaga!:

Z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu ankiety wśród pracowników, dotyczącej oceny tego pracownika!

Kurwa mać! Chciałoby się wykrzyczeć. Tracę wiarę w ludzi i ich rozum.

Moja ocena sytuacji:

1. Pracownik, o którym mowa, nadużył zaufania pracodawcy nie z powodu kradzieży lub alkoholu. Nadużył, bo głośno mówił o rzeczach, które mu się nie podobają.
2. Pracodawca, ma prawo mieć zastrzeżenia do pracownika i zwolnić go,  jeśli ma do tego podstawy.
3. Związek Zawodowy ma obowiązek bronić pracownika należącego do jego organizacji i nie ma to znaczenia, czy pełni jakąś funkcję, która chroni go ustawą, czy nie.

Wysyłanie ankiet z pytaniami o ocenę lojalności, nastawienia, oceny zachowania pracownika i jego postawy, to jakieś kuriozum… 

Podstawowym obowiązkiem Związku Zawodowego i jej Przewodniczącego, jest obrona pracownika. Tak było, jest i będzie. Anonimowe ankiety może wypełnić jedna osoba i nie są w żaden sposób miarodajne. To wstyd, nieporozumienie i brak profesjonalizmu, że takimi metodami chce się bronić związkowca.

Pomijam na razie fakt, czy wybory tej osoby mogły mieć związek z planowanym zwolnieniem, to nie ma żadnego znaczenia. To funkcja zaufania społecznego i w sposób demokratyczny wybrano tę osobę. Żadna organizacja związkowa nie zgłasza zarzutów co do przebiegu wyborów i nie kwestionuje ich ważności co do zasady. Tego nie można podważyć, a własnie tą ankietą próbuje się wybór podważać.

Nie wiem, czy obawy pracodawcy, co do naruszenia przepisów ustawy, mają jakieś uzasadnienie. Jeśli tak faktycznie było, to doświadczony przewodniczący związku powinien wiedzieć doskonale, że istnieją inne, skuteczne sposoby na obronę, niż uciekanie się do takich forteli.

 

Piotr Kondeusz