"Władza imponuje tylko małym ludziom…"- Ks. Kard. Stefan Wyszyński

Wehikuł Czasu

Maj 4th, 2012 Posted in Nowa Sarzyna, Pit, Wehikuł czasu | 1 komentarz »

Uruchomiłem nową kategorię. Mam zamiar trochę powspominać :) Z nadzieją, że koledzy i koleżanki nie będą mieli mi za złe. Zacznę od muzyki, bo najłatwiej.
Muzyka towarzyszyła mi już od podstawówki.
Nie pamiętam większości dat, nie pamiętam wszystkich twarzy. Doskonale jednak, mogę sobie przypomnieć z kim i o czym rozmawiałem, słuchając teraz jakiegoś utworu, sprzed nawet.. 25 lat.

„Póki o tym wiem, póki wiedzieć chcę” rozbrzmiewało dosyć często na moim szpulowym, czterościeżkowym ZK-140T. O szpulowym stereofonicznym magnetofonie, którego widziałem za szybą sklepu muzycznego, pod Bramą Opatowską w Sandomierzu, mogłem tylko pomarzyć. Magiczny srebrny napis HI-FI oznaczający najlepszą jakość, spędzał mi sen z powiek.

Dwa Plus Jeden – „Requiem dla samej siebie”
YouTube Preview Image

Nawet w 1982 roku, przy majowym słońcu w Nowej Sarzynie, gdy obserwowałem  peleton rowerzystów z Zakładów Chemicznych  po godzinie 15:00, z 3 piętra hotelu robotniczego nr 2, pamiętam jak w radio Izabela Trojanowska śpiewała „Wszystko czego dziś chcę”. W podstawówce kończyło się lekcje około 13:00, dwie  godziny oczekiwania na rodziców i obiad, najczęściej zabijało się nudę słuchając muzyki.

W tamtym czasie, każdy kto chciał być „trendy”, musiał mieć swoją teczkę w kiosku. Kto był już bardzo „na czasie” to miał zapinaną na gumkę i metalowe haczyki, ale większość kolegów miała szare, sznurowane.
Cała akcja polegała na tym, że na teczce napisane było nazwisko i spis gazet, jakie pani w ruchu odkładała do teczki. Najczęściej były to gazety z plakatami piosenkarzy, rzadziej aktorów. Z tym, że plakat to zwykle środkowe dwie strony, które po rozłożeniu prezentowało się super na ścianie w pokoju. Nie wszystkie gazety jednak wędrowały do teczek.
Na topie były takie gazety jak „Razem” i „Zarzewie”. Kolejka była nieraz po 10 fanów, a miejsca można było załatwić jak się jakiś kolega za fant zamienił.
Najczęściej stałem w kolejce, w kiosku na skrzyżowaniu, gdzie obecnie jest rondo. Ja, ŚP. Wojtek Szczekot, Jasiu Ner i reszta ekipy. Dzień, w którym pokłóciłem się z Wojtkiem o „Zarzewie” utkwił mi w pamięci. Były tylko 2 gazety, ja byłem drugi a Wojtek trzeci. Wielką niewiadomą było to, jaki zespół będzie na plakacie. Liczyliśmy na plakat TSA. Miałem nie brać, ale wziąłem.  Okazało się, że zamiast TSA był BANK, trochę obciach jak na tamte czasy. Obciach i złamanie zasad.

Nie mogę sobie przypomnieć, jak długo trwał ten szał na plakaty, ale był on tak samo ważny jak prospekty. To był dopiero szpan. Zbierało się adresy zagranicznych firm, wysyłało się kartki, listy z prośbą o gadżety lub prospekty. Najczęściej w języku angielskim, o którym nie mieliśmy bladego pojęcia.
Coś się tam kombinowało: „DEAR SIR, My name is John, I am very interested your firm, please catalog and..”.  Fama poszła, że jak się podpisze jako Amerykanin, to wysyłali lepsze i więcej. Najczęściej wysyłali prospekty z aparatami, samochodami, nowościami technologicznymi. Jak ktoś dostał naklejkę, smycz lub coś fajnego, to miał szacun i poważanie wśród kolegów. Podobni byli tacy, co dostali paczkę z dresami, lub koszulką zespołu piłkarskiego.  Adaś Grabowski taki traf miał. Zdobyć wtedy taki adres, graniczyło z cudem. Staszek Bilski wpadł na pomysł, żeby pisać do ambasad. Działało.

Niezłym cyrkiem był odbiór tych przesyłek. Wiadomo, że listonosz tego nie udźwignął, zresztą kto by tam czekał na listonosza. Kilkadziesiąt uczniaków wchodziło do poczty a tam często sam naczelnik wyczytywał odbiorców. Kto dostał najwięcej przesyłek to był oblegany, z propozycją wymiany adresów. Trzeba było kombinować.

Im człowiek starszy, tym bardziej ambitniejszej muzyki słuchał. Perfekt, Lady Pank, Maanam. Na topie później jednak była muzyka bananowa. Wiadomo, na dyskotekach rocka nie puszczali a w tle rozbrzmiewało Italo Disco lub Modern Talking.
Numery Acapulco i Suzana były przebojami wakacji. Nikt jednak, nie przyznawał się do słuchania CC Catch, lub Bad Boys Blue. Każdy chciał być kimś lepszym i mówił, że słucha The Beatles czy Rolling Stones. No słuchało się…
YouTube Preview Image

W siódmej, lub ósmej klasie robiliśmy z Mirkiem, Arturem i zdaje się Tomkiem głosowanie na kartkach, która dziewczyna jest najładniejsza w klasie.  Wytypowaliśmy cztery. Elka, Dorota, Bożena i Monika. Każdy napisał inicjały na kartce i wrzucił do piórnika. Wynik? Na każdej pisało D.M. Dorota wygrała. Do dziś o tym nie wie…

To jednak nie był czas, w którym interesowaliśmy się dziewczynami. Muzyka, sport, bijatyki -tym żyli rówieśnicy. Swoją drogą, chciałbym wiedzieć jak się niektórym w życiu poukładało. Mirek Mołdoch, Piotrek Szymula, Krzysiek Gąsior. Z tymi, co są w Sarzynie, jakiś kontakt mam do dziś. Nigdy nie udawałem, że kogoś nie poznaję.

Sport nie był moją mocną stroną. Przy takich gościach jak Staszek Budnik, który grał w reprezentacji siatkówki, lepiej się kibicowało. Czasem zagrało się w nogę, rzadziej w kosza. Pływałem nawet nieźle, ale dla siebie. Byłem też dobry w tenisa stołowego. Doszedłem do tego jednak, tak  jak Forest Gump, ciągłym  powtarzaniem. Mieszkając sześć lat w hotelu robotniczym, z nudów grało się w piwnicy w ping – ponga. Oprócz piłkarzyków, był tam jeszcze bilard ale rozwalony.

YouTube Preview Image

Pamiętam, kiedy poznałem Darka Żaka. Brakowało chłopakom, do składu w „kosza” a akurat ja byłem w Ogródku Jordanowskim. Coś tam pograłem, po godzinie ludzie się rozeszli, siedziałem na ławce i usłyszałem:
-  Ej Koszykarz podejdź do nas. Dwóch braci. Jeden poszedł do domu a Darek pogadał ze mną, jak równy z równym. Tak się poznaliśmy. Z Piotrkiem Niewójtem grywaliśmy w piłkę i tenisa. Imponowało mi, że starszy ode mnie kolega bez żadnych oporów, pożyczał mi swoją zółtą kolarzówkę. Mogłem jeździć do woli. Dumny byłem, bo to nie to samo co na Wigry 4.

Na Unię też chodziliśmy, do pana Jana Krauza. Po kopaniu piłki, obowiązkowo wracaliśmy obok bramy zakładowej. Tam była rozlewania oranżady. Na zapleczu od jednej z pań dostawaliśmy za free coca – cole na orzeźwienie… Tak sobie myślę, ludzie jakoś życzliwsi byli niż obecnie.
Cdn.

Przetargi na zakup działek na „Osiedlu Janda”

Kwiecień 19th, 2012 Posted in Nowa Sarzyna, Pit | Brak komentarzy »

Przypomnę, że w grudniu 2007 roku Burmistrz Miasta i Gminy ogłosił przetarg na sprzedaż 20 działek na osiedlu Janda. Jak na tamten czas był to teren nawet atrakcyjny.
Sam się skusiłem na zakup ponaddwunastoarowej działki. Chociaż działki były zupełnie nieprzygotowane do sprzedaży, dokonano kilku formalnych zaniedbań, które później trzeba było we własnym zakresie „odkręcać”, to cieszyły się sporym zainteresowaniem. Kilka działek wygrał i kupił typowy handlarz, a kilka działek normalne rodziny, zainteresowane wybudowaniem swojego wymarzonego domu.

Radość urzędników była widoczna już podczas przetargu. Gdy cena wywoławcza za 1 ar działki wynosiła około 3000zł, to niejedną wylicytowano za ponad 5000zł za ar. Kiedy handlarz praktycznie na każdej działce podbijał cenę, wiele osób zrezygnowało z zakupu.
Sam przepłaciłem za swoją działkę, bo kupiłem ją w cenie 4457zł za ar, ale nie żałuję. To handlarz się rozpędzał tak, że później dopiero przemyślał, jaką głupotę strzelił, bo zrezygnował z jednej działki, którą później gmina sprzedała bez żadnych problemów po cenie wywoławczej.

To tyle historii. Jak to wygląda obecnie?

Władze w gminie się zmieniły i chyba chcą powtórzyć sukces swoich poprzedników, uzyskując spore pieniądze ze sprzedaży pozostałych działek.
Na początku tego roku, 11 stycznia, odbył się przetarg na następne działki na osiedlu Janda.
Nie wiem, na co liczył Urząd Miasta i Gminy i czym się sugerował, ale wystawił działki w cenie około 5000zł za 1 ar.
Osobiście uważam, że ktoś tam chyba mocno przesadził i albo jakiś urzędnik wziął cenę z kosmosu, albo osoba, która wyceniała te działki, nie ma bladego pojęcia o swojej pracy.

Oczywiście nikt nawet nie wpłacił wadium i nie zainteresował się tymi działkami. Cena była za wysoka. Zwłaszcza, że nic ale to kompletnie nic nie zrobiono przez kilka lat, aby zainwestować w infrastrukturę i poprawić cokolwiek na tym osiedlu. Jedynie co zrobiono, to poprawiono bubel prawny, zmieniając plan zagospodarowania przestrzennego.

Ale jednak Urząd Miasta i Gminy nie odpuścił. Wczoraj, tj. 18 kwietnia, odbył się drugi przetarg na te same działki. W tej samej cenie, co poprzednio!
Tak jak poprzednim razem, nikt nie wpłacił wadium i nie był zainteresowany na zakup działki w tej cenie.

Logika podpowiada, że jak mam towar do sprzedania i nikt nie jest zainteresowany kupnem w cenie przeze mnie zaproponowanej, to, o ile zależy mi na sprzedaży, zmniejszam cenę towaru. Widocznie myślę nielogicznie.

Nie wiem, czy odbędzie się trzeci przetarg na te działki i jaką cenę tym razem zaproponuje Burmistrz Nowej Sarzyny, ale jestem przekonany, że dopóki nie zainwestuje się w kanalizację, drogi czy nawet odwodnienie, a pieniądze gminne będzie się przeznaczało na samochody dla powiatu, to szanse na sprzedaż tych działek są niewielkie.

Muzeum Ziemi Leżajskiej dla wybranych

Kwiecień 17th, 2012 Posted in Nowa Sarzyna, Pit | 1 komentarz »

Nie chcę pisać o politykach. Nie lubię i nie wierze politykom. Okłamują nas, dzielą nas i buntują przeciwko sobie. Nieustannie próbują nami manipulować.
Jako zadeklarowany przeciwnik wprowadzaniu polityki i partii politycznych do samorządów, z zażenowaniem obserwuję, co się wyprawia w naszej gminie i powiecie.

Mimo wszystko, ze sporym zdumieniem przeczytałem uzasadnienie dyrektora Muzeum Ziemi Leżajskiej, dotyczące cofnięcia rezerwacji sali w muzeum, posłowi na Sejm RP Dariuszowi Dziadzio.

- Ostatnie wypowiedzi lidera Ruchu Palikota podważają wartości naszej historii, kultury i tradycji. Są nie do przyjęcia przez Muzeum Ziemi Leżajskiej. Szczególnie te, kiedy obrażano nawet abp Józefa Michalika. – wyjaśnia Andrzej Chmura, dyrektor MZL.

Spytałbym  dyrektora Muzeum Ziemi Leżajskiej, czy podobnie postąpiłby, gdyby miał odwiedzić nas jego partyjny kolega, poseł Stefan Niesiołowski, który jak powszechnie wiadomo, również ma chamski język i publicznie obraża wszystkich tych, którzy mają inne poglądy. Nawet wyżej wspomnianego abp Józefa Michalika i abp. Mieczysława Mokrzyckiego.

Kilka tygodni temu, do tego samego muzeum zapraszano na spotkanie z panem Antonim Macierewiczem – Posłem na Sejm RP. Był z nim również poseł Gołojuch. Obydwaj z partii Prawo i Sprawiedliwość. Chyba nie ma sensu przypominać, kogo i w jaki sposób lider PiS obrażał i obraża.

Ja rozumiem, że w naszym powiecie tak samo jak w gminie rządzi PiS. Ale czy to powód, by odmawiać w ostatniej chwili sali w Muzeum posłom z innej partii?
Przecież nie kto inny jak właśnie wyborcy i podatnicy byliby na takim spotkaniu.

Stosunek do Ruchu Palikota jak i do samego lidera tej partii mam zupełnie negatywny.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że gorszy niż do Prawa i Sprawiedliwości, ale gloryfikowanie przez samorząd posłów jednej partii i zakazywanie wystąpień w muzeum posłom innej partii, z powodu publicznych wypowiedzi ich lidera, jest zupełnie nie na miejscu.

Może lepiej w ogóle zabronić wystąpień w muzeum posłom i senatorom?

Mistrzostwa Karate w Wieliczce – okiem Pita

Marzec 19th, 2012 Posted in Nowa Sarzyna, Pit, Wypoczynek | 4 komentarzy »

W sobotę wybraliśmy się z kolegami moją Drakulą na Mistrzostwa Makroregionu Południowego Karate Kyokushin do Wieliczki.

Zapowiadał się ciekawy turniej, liczyłem na wiele emocji i sukces zawodników z naszego klubu. Sam przejazd był bez zakłóceń, chociaż nie podobały mi się dwie rzeczy. Nie lubię prowadzić auta, gdy jadę gdzieś z przyjaciółmi i nie lubię strasznie dźwięku otwieranej puszki z zimnym browarem, ale też tylko wtedy, gdy trzymam kierownicę. Te krótkie kilkukrotne „psssst” dobiegające z boku i z tyłu, bardzo mnie drażni już od czasów, kiedy ekipą jeździliśmy na paralotniowe wyjazdy. Zdecydowanie wolę siedzieć na miejscu pasażera w tym czasie. :-)

Na miejsce dotarliśmy około 11. Niedawno oddana hala sportowa w Wieliczce robiła wrażenie. Przywitaliśmy się z kolegami i koleżankami i obserwowaliśmy konkurencję Kata. Czekałem głównie na walki Seniorów +35 lat OPEN, ale bardzo chciałem zobaczyć jak walczy Robert Szczuc i Krzysiek Zając z naszego klubu, bo, szczerze mówiąc, jeszcze nie miałem okazji.

Przyznam się jeszcze do czegoś, ale muszę naświetlić mniej więcej o co mi chodzi. Troszkę historii:
W wyniku pewnych perturbacji nie do końca dla mnie zrozumiałych (ale nie muszę rozumieć i akceptować wszystkiego) organizacja Kyokushin Karate wywodząca się z Japonii podzieliła się. Turnieje teraz odbywają się w ramach określonych organizacji i mimo, że trenuje się ten sam styl Kyokushin, to turnieje pomiędzy klubami należącymi do różnych organizacji są rzadkością.
Kluby te jednak są zrzeszone w Polskiej Organizacji Karate i czasami przy dokonaniu pewnych formalności, udział w turnieju jest możliwy. Można to rozwinąć ale musiałbym się dużo rozpisywać, chciałbym tylko z grubsza naświetlić sprawę.

Otóż liczyłem bardzo na to, że przyjedzie zaprzyjaźniony klub Shinkyokushinkai z Leżajska. To był właśnie ten dzień, kiedy można było porównać umiejętności zawodników z dwóch klubów tej samej miejscowości. Z wielkim żalem i zdziwieniem przyjąłem wiadomość, że nie ma dziś kolegów z Centrum Sztuk Walki. W końcu to były Mistrzostwa Makroregionu! Impreza prestiżowa o dużej randze.  Mógłby chociaż pojawić się Marcin Wylaź, ale pewnie coś mu wypadło. No cóż, bardzo szkoda.

O tym, jak wysoki był poziom umiejętności na tym turnieju, może świadczyć fakt, że zawodnik Leżajskiego Klubu Kyokushin Karate kolega Robert Szczuc, pokonał w 48 sekundzie Mistrza Polski  Kamila Gugałę, który w grudniu na mistrzostwach Polski w Lublinie pokonał Marcina Wylazia z Centrum Sztuk Walki z Leżajska, pozbawiając go złotego medalu.

Znakomicie walczył Maciek Jeziorowski i oczywiście Iza Dec. Może to głupio zabrzmi, ale te ciągłe sukcesy Izy i Maćka sprawiają, że zaczyna wiać nudą. Żeby im się od tych sukcesów tylko w głowach nie poprzewracało ;)

Oczywiście zawsze będę im gorąco kibicował i życzył powodzenia, jednak moim faworytem i zawodnikiem, na którego zwycięstwie najbardziej mi zależało, był Mateusz Zieliński z Nowej Sarzyny. Chłopak niskiego wzrostu, który wkłada w Karate całe swoje serce. Komu jak komu, ale mi jego zapał, zaangażowanie i walka, dostarcza bardzo wiele emocji. Trzymam kciuki za Mateusza.

Uznanie należy się również Kasi Burdzie, Paulinie Majder, Marcinowi Olszowemu i Krzysiowi Zającowi. Niezła walkę zaprezentował Hubert Fleszar i Natalia Stachula, Oskar Szczuka i Karol Kurzyp. Tym razem nie powiodło się Konradowi i Julii, ale z pewnością dadzą radę następnym razem.

Zastanawia mnie, dlaczego nasi zawodnicy nie startują w konkurencji Kata; z powodzeniem ktoś oprócz Izy mógłby zdobyć jakiś medal. Ale to już jest decyzja naszego Senseia..

Walki seniorów powyżej 35 w kategorii OPEN były dla mnie bardzo emocjonującym widowiskiem. Niektórzy zawodnicy ważyli ponad 100kg i prezentowali się całkiem nieźle. W niektórych momentach powiało grozą. Myślę, że jedna noga została złamana, bo zawodnik wyjechał na noszach. Nasza ekipa kibiców pożegnała go gromkimi brawami.

Szkoda, że mam swoje lata, bo chciałbym kiedyś wyjść na matę i spróbować swoich sił. Pewnie gdybym miał się spotkać z mistrzem Senseiem Markiem Fiedko, to poprosiłbym go grzecznie przed walką, żeby mi krzywdy nie zrobił. Obserwując jednak niektórych zawodników tej kategorii, czuję, że bym napierał i wstydu naszemu klubowi nie przyniósł ;). Koledzy nabijają się ze mnie, gdy mówię, że chciałbym wziąć kiedyś udział w turnieju, ale zapewniają, że to z troski o moje kości i zdrowie ogólnie. Dziwi mnie to trochę, bo to tak jakby żeglować po Solinie i nie mieć ochoty przepłynąć przylądka Horn.

Walki finałowe odczułem bardzo boleśnie: do tej pory mnie gardło boli od kibicowania naszym zawodnikom z LKKK. Powinienem chyba dostać jakąś nagrodę od Senseia Burdy w postaci zimnego browara z kawałkiem soli z Wieliczki, który odebrał za:
I miejsce w klasyfikacji drużynowej seniorów i juniorów
i
I miejsce w klasyfikacji drużynowej młodzików.
Cóż, może się domyśli ;-).

Pozdrawiam wszystkich zawodników z wszystkich klubów na tym Turnieju, gratuluje zwycięzcom, składam wyrazy szacunku pokonanym i dziękuję za spora dawkę emocji. Sobota była bardzo udana, a Leżajski Klub Kyokushin Karate po raz kolejny odniósł zwycięstwo.
Szczegóły w Sarzyńskim Serwisie Informacyjnym.
Walki z Turnieju są na Youtube.

OSU.

Rozgrzewka

Marzec 13th, 2012 Posted in Nowa Sarzyna, Pit, Wypoczynek | Brak komentarzy »

Wreszcie temperatura w plusie, czas rozpocząć sezon ;-)
W poniedziałek po obiadku, zabrałem Natalkę na mały rekonesans i takim marszobiegiem zrobiliśmy prawie 5 km. Obiecałem sobie, że wstanę rano i zacznę systematyczne treningi. Nie chcę już biegać po asfalcie, spróbuję na miękkim podłożu. W końcu las pod nosem i terenów na jogging mnóstwo. Nie obyło się bez jojczenia córki, że but się rozwiązał, że nie ma siły itp, ale jak zobaczyła tracka to była już z siebie dumna.

Pobudka o piątej i jakoś już mi się zapał ostudził. Ciemno jeszcze i trochę dziwnie mi się robiło, na myśl o bieganiu po lesie. Jednak z minuty na minutę przejaśniało się. Dres, buty, nowa playlista i w drogę. Przygotowałem sobie muzę z KSW więc power jakiś był. Późno trochę zacząłem, więc na razie tylko cztery kilometry ale na początek dobre i to. Jeszcze kilka razy i wrócę do poranków, kiedy dziesięć było standardem.

Tydzień zapowiada się ciekawie. W sobotę jedziemy ekipą do Wieliczki na Mistrzostwa Makroregionu Południowego Karate Kyokushin, kibicować naszym kolegom i koleżankom z klubu. Mam nadzieję, że pokażą klasę. To bardzo ważny turniej, test nie tylko dla startujących ale przede wszystkim dla instruktorów. Trzymajcie kciuki za naszych zawodników!

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna