Zebranie mieszkańców Osiedla Nr 2

Dzisiaj, tj. 29 listopada, odbyło się zebranie mieszkańców mojego osiedla. Kilka lat temu traktowałem to jako obowiązek i starałem się być na każdym tego typu spotkaniu. Ostatnio odpuściłem, bo akurat mam w środy treningi karate, ale relacjonował mi wszystko teść.

Postanowiłem tym razem pójść, żeby dowiedzieć się bezpośrednio, z jakimi problemami borykają się mieszkańcy i co ciekawego ma do zaproponowania burmistrz Nowej Sarzyny. Cieszę się, że mój syn też chciał w tym uczestniczyć i z tego, że ostatnio interesuje się tym, co się dzieje w mieście, w którym mieszka.
Objaśniałem mu, kto jest kim, kto jaką ma funkcję i jaki cel jest takiego zebrania.

Ale do rzeczy.
Jestem zawiedziony tym spotkaniem. Nie, nie dlatego że nie było merytoryczne, bo akurat było, ale dlatego, że frekwencja była bardzo niska.
Na sali było tylko 20 osób, nie wliczając przewodniczącego, protokolanta i burmistrza Andrzeja Rychla.
Gdyby nie nasza rodzina (Ja, Marcin i teść) byłoby tylko 17 osób. Jak na całe Osiedle Nr 2 to garstka ludzi.
Zauważyłem, że wśród obecnych, zdecydowana większość to emeryci, a niemal połowa to mieszkańcy Osiedla Janda. Dodam, że na zebraniu obecna była radna miasta i gminy pani Halina Pyszowska i radny powiatu pan Mieczysław Bis.

Nie wiem, kto będzie kandydował w okręgu wyborczym nr 4 za radnego Grzegorza Srokę, któremu wygasł mandat, ale jeśli ten ktoś nie chodzi na zebrania, to znaczy, że się nie nadaje na radnego i, o ile znam realia, to będzie jakiś partyjny kandydat z nadania Prawa i Sprawiedliwości.

Podsumowując, uważam, że człowiek, który nie interesuje się sprawami osiedla i miasta, w którym mieszka, nie zasługuje na to, aby być radnym, a jeśli kandyduje, to tylko dla prywatnych korzyści. Obym się mylił.

Zebranie mieszkańców to najlepsza okazja, żeby porozmawiać z burmistrzem i dowiedzieć się o nowych inwestycjach czy planowanych remontach. To okazja, żeby zapoznać się ze problemami mieszkańców, coś doradzić i wspólnie poszukać rozwiązania.

Czy nie jest zastanawiające, dlaczego przed wyborami jest tak dużo kandydatów do Rady Miasta i Gminy, którzy nagle wiedzą jak zmieniać Nową Sarzynę, interesuje ich to co się dzieje i namawiają innych do głosowania na siebie, a przez kilka lat nic o nich nie słychać, nie widać ich chociażby na zebraniach? Jak mamy dobrze funkcjonować w przestrzeni publicznej, skoro aktywni jesteśmy tylko co cztery lata?

 

Głosujemy na projekt Budżetu Obywatelskiego!

Mieszkańcy Miasta i Gminy mogą do końca sierpnia oddawać swoje głosy w Nowosarzyńskim Budżecie Obywatelskim.

Głosujemy na jeden z czterech poprawnie zgłoszonych projektów, stawiając znak x w pierwszej kolumnie obok wybranego projektu.

Głosować można:
1. osobiście w Punkcie Obsługi Interesanta Urzędu Miasta i Gminy,
2. wysyłając na adres UMiG wypełnioną i podpisaną kartę do głosowania z dopiskiem na kopercie „Budżet Obywatelski – Głosowanie”,
3. wysyłając wypełnioną i podpisaną kartę do głosowania w formacie pdf lub jpg pocztą elektroniczną na adres: umig@nowasarzyna.eu.

Chyba skorzystam z trzeciego punktu i wyślę głos swój i swojej rodziny e-mailem.

Zagłosuję na projekt nr 1

Jest to „Budowa plaży miejskiej na Osiedlu Janda” a budżet przeznaczony byłby między innymi na wykarczowanie zarośli oraz uporządkowanie terenu pod zabudowę, wyrównanie terenu wraz z wywózką nadwyżki ziemi, dostawa piasku wraz z jego rozsypką, montaż 2 stanowisk do gry w piłkę siatkową na działce o nr. ewid. 1420, ogrodzenie od strony stawów celem zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom.

Teraz trochę posłodzę. Mamy tu takiego przewodniczącego osiedla, jakiego Nowa Sarzyna nie miała od wieków. Nie głosowałem na niego, popierając swojego kolegę ale teraz przekonałem się, że chyba ciężko byłby komuś innemu poświęcać aż tyle czasu i załatwiać tyle spraw. Widzę, że Pan Stanisław Misiak cały czas kontroluje to, co się dzieje między blokami, tak samo jak na Jandzie. Już od początku interweniował w sprawie doprowadzeniu do porządku prywatnych działek, pozostawionych bez żadnej opieki.
Zorganizował  świetny plac zabawa nad rzeką, wybudowano tu altankę, obiekt jest monitorowany , co jakiś czas nowe dodatki i widzę, że bardzo często przychodzą tu rodziny z dziećmi z całej Nowej Sarzyny.

Ostatnio zamontowano w kilku miejscach nowe, profesjonalne tablice informacyjne. Jestem pełen uznania. Brawo!

Wrzucam kilka fotek placu zabaw nad rzeką:

Zrobienie fajnej plaży przy tym placu zabawa byłoby super sprawą dla wszystkich mieszkańców Nowej Sarzyny, dlatego też proszę o oddanie głosu na ten projekt nr 1 (pierwszy na karcie do głosowania)

Niemal każdy kandydat na burmistrza obiecywał nam zalew. Może chociaż dzięki temu projektowi będziemy mieć fajną plażę dla dzieciaków :)

Podaje link do karty do głosowania: http://www.nowasarzyna.eu/budzetobywatelski/art2,rozpoczynamy-glosowanie.html

 

Triumf Trumpa

Mało czytam ostatnimi czasy, więc zasób słów mam ubogi, na co zwraca mi uwagę moja żona i moje dzieci, gdy co trzecie słowo to „łacina”. Kiedyś było inaczej. Książka towarzyszyła mi wszędzie. Czytałem przy jedzeniu, przed snem, „na posiedzeniu” i często nawet zamiast szkoły.
Została mi po ojcu dosyć pokaźna biblioteka. Sporo fantastyki, Lema, Peteckiego, Bułyczowa. Miałem całą kolekcję „Stało się jutro” i „Krok po kroku”, ale pożyczyłem koledze na wieczne oddanie.
Grzesiuka praktycznie znam na pamięć, a Dumasa i Viktoa Hugo łykałem jak młody pelikan. Gdy mi się jakaś książka spodobała, to wracałem do niej i zaczynałem od początku.
Z biegiem czasu czytałem tylko typowo techniczne, a obecnie jedna na pół roku. Dlatego cieszy mnie, gdy widzę Natalię z książkami i smuci, gdy ich nie ma przy Marcinie.

Gdy pojechaliśmy do Berlina na Mistrzostwa Europy w karate, ja padłem na wyro po kilkunastu godzinach za kółkiem, a kolega wyjął tablet i mówi, że idzie poczytać. Okazało się, że jest to czytnik e-book. Objaśnił mi jego działanie i zalety. Spodobało mi się.  Zainstalowałem sobie na razie aplikację na smartfona i przeczytałem już 3 e-booki. I wygodne to, i tanie, i dostęp lepszy. Tyle że czytnik jest zdrowszy, jeśli chodzi o oczy. Dostęp do bibliotek jest łatwiejszy.
Niedługo będę mógł powiedzieć jak kiedyś ś.p. premier Józef „Olin” Oleksy,  „Teraz ze mną na solo nie wygrasz. Ja bardzo dużo czytam, odświeżam umysł i kurwa będę jak brzytwa” :)

Ale nie o tym miał być ten wpis.

Dzisiaj odwiedził Polskę Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, pan Donald Trump. Partia PiS i jej zwolennicy dostawali przysłowiowego „wścieku dupy” z tej okazji, podniecając się wizytą człowieka, który nic jeszcze nie zrobił dobrego ani dla Polaków, ani dla świata. On tylko wygrał wybory i to dlatego, że nie miał żadnego poważnego kontrkandydata. Polacy witali go niczym zbawiciela. Nie mogłem uwierzyć, że w tych czasach może być jeszcze taki kult jednostki. Państwowa propaganda tak nasrała w mózgach, wydawałoby się normalnych ludzi, że do tej pory jestem w lekkim szoku.
Jeszcze jak się dowiedziałem, że poseł Jerzy Paul zachęcał i organizował pielgrzymkę na spotkanie z prezydentem Dudą i Trumpem, to nie mogłem uwierzyć własnym uszom. No normalnie niczym na spotkanie z papieżem.
Czym i kim wy się ludzie tak jaracie?

To był zwykły teatr polityczny mamiony sojuszem, w którym Polacy wchodzą w dupę amerykanom. Czy nie mamy już żadnej godności?
Już nie będę wnikał, że obiecał nam droższy gaz, ale jakim trzeba być idiotą, żeby mieć konflikt z sąsiadami po obu stronach a układać się z odległym krajem, który nas wykorzystuje i politycznie i gospodarczo i walczy z UE?

I jeszcze jedno.
Mógłbym podejść do człowieka, którego nie lubię, który wyrządził mi pośrednio, lub bezpośrednio krzywdę. Do posła, radnego, prezesa jakiegoś stowarzyszenia czy związku. Mógłbym zbluzgać go publicznie na ulicy, napluć mu w twarz, poniżyć i wygwizdać, w skrajnych przypadkach dać mu w mordę. Żadna sztuka, żaden problem i akt odwagi, ot zamanifestowanie publicznie swojej pogardy.

Ale nie robię tego, bo jestem człowiekiem. Człowiekiem, który tym różni się od zwierzęcia, że panuje nad swoimi odruchami i wyznaje jakieś zasady. Zasady, które wynosi się  z domu i które wpajają rodzice, dziadkowie, a które teraz przekazujemy swoim dzieciom.

Dlatego uważam, że wszyscy ci, którzy wygwizdali i wybuczali Lecha Wałęsę, gdy wspomniał o nim Donald Trump, to bydło. Mam tylko nadzieję, że Sarzyniacy, którzy tam byli, pomimo swojego uwielbienia do PiSu, nie robili tego i zachowali się jak ludzie.